Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Referendum może dopro w adzić do katastrofy

28 czerwca 2018

Krystyna Szumilas Nauczyciele przedszkolni za rok będą musieli poprowadzić zajęcia z języka obcego, powinni też umieć prowadzić np. rytmikę

Jutro posłowie zdecydują, czy będzie referendum m.in. w sprawie sześciolatków. Padają zarzuty, że pytania tam zamieszczone są bezsensowne lub wzajemnie się wykluczają. Chcielibyśmy jednak poznać pani odpowiedzi na każde z nich. Pierwsze brzmi: czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków?

Nie. Sześciolatki powinny rozpoczynać edukację w szkole. Mamy obowiązek wspierania dzieci. Wcześniejsza edukacja to ich lepszy rozwój i przygotowanie do życia. Dziecko, które wcześniej rozpoczyna naukę, ma większą szansę na osiągnięcie sukcesu w szkole, a później jako osoba dorosła. Warto pamiętać, że 75 proc. dzieci w Europie idzie do szkoły w wieku sześciu lat lub wcześniej.

Nie przeszkadza więc pani, że Państwowa Inspekcja Sanitarna, a ostatnio Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wskazują, że szkoły nie są do tego właściwie przygotowane? Na przykład nie posiadają odpowiednich mebli, w niektórych brakuje ciepłej wody, a dzieci przebywają w ciasnych pomieszczeniach. To wzbudza wielki niepokój rodziców.

Kontrolujemy szkoły po to, aby były dobrze przygotowane na przyjęcie młodszych dzieci. Państwowa Inspekcja Sanitarna 93 proc. szkół podstawowych wystawiła ocenę dobrą, a zbadała ich 7,5 tys. Tymczasem NIK sprawdziła 32 placówki na 13,5 tys. szkół podstawowych. I zaznaczyła, że te niedociągnięcia szkoły mają naprawić lub wręcz już to uczyniły w trakcie kontroli.

Kolejne pytanie referendalne. Czy popiera pani zniesienie obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków?

Nie. Walczymy o to, aby jak największa grupa dzieci miała zapewnione miejsce w przedszkolu. A obowiązek dla pięciolatków gwarantuje lepsze przygotowanie do szkoły.

Trzecie pytanie: czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?

Nie, dlatego że w liceach jest pełen kurs historii oraz innych przedmiotów. Co więcej, obecnie przybyło nam uczniów, którzy uczą się historii na poziomie rozszerzonym. A to oznacza, że więcej z nich chce zdawać maturę z tego przedmiotu na wyższym poziomie.

Czy popiera pani stopniowy powrót do systemu ośmioletniej szkoły podstawowej czteroletniej średniej?

Nie, ponieważ ta propozycja prowadzi do rewolucji w edukacji, wiążąc się z likwidacją jednego typu szkół i zastąpieniem ich innymi. To potężne zamieszanie z budynkami, programami, podręcznikami, które będzie wymagało ogromnych pieniędzy. Nauczyciele gimnazjów zaczną się martwić o stanowiska, co na pewno nie będzie sprzyjało spokojnej pracy, a uczniowie będą narażeni na rewolucję programową i podręcznikową. A ja chcę dać szkołom czas na pracę z uczniem i wykorzystać to, co sprzyja podnoszeniu jakości kształcenia. Mitem jest, że ośmioklasowa podstawówka była lepsza. Na pewno nie w przypadku wyników kształcenia. W międzynarodowych badaniach PISA absolwenci ośmioklasowych podstawówek osiągnęli wyniki poniżej średniej, wypadli gorzej niż ich rówieśnicy z Europy. Obecni gimnazjaliści są od nich dużo lepsi, mają wyniki powyżej średniej i z badania na badanie je poprawiają. Eksperci twierdzą, że to rezultat powstania gimnazjów.

Eksperci mówią też, że w gimnazjach jest dużo przejawów agresji.

Wiek gimnazjalny to trudny okres w życiu młodego człowieka. Dlatego zamiast rujnować system, powinniśmy wspierać nauczycieli w pracy z uczniami w tym trudnym czasie.

Ostatnie pytanie referendalne: czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?

Każda szkoła jest ważna, dlatego proces likwidacji jest ustawowo ograniczony. Samorząd nie może zlikwidować placówki, bo tak mu się podoba. Musi stanąć przed rodzicami i lokalną społecznością i wziąć odpowiedzialność polityczną za swoją decyzję.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu odbyła się tylko debata na temat sześciolatków, ale nie przeprowadzono głosowania nad wnioskiem o referendum, bo były obawy, że posłowie poprą inicjatywę rodziców. To realny scenariusz?

Jestem przekonana, że sześciolatki obowiązkowo pójdą do szkoły od przyszłego roku, a dokładnie - połowa rocznika dzieci urodzonych w 2008 roku. Będą się uczyć w klasach nieprzekraczających 25 uczniów, do których będą dobierane według wieku. Dlatego już teraz zachęcam nauczycieli i dyrektorów, aby przygotowywali się do tego procesu.

Ważnym ostatnio tematem są też przedszkola. Czy doprowadzając do uchwalenia ustawy dotyczącej placówek za złotówkę miała pani świadomość, że robi krzywdę rodzicom, zwłaszcza z dużych miast, z uwagi na ograniczenie dodatkowych zajęć?

Zależało mi na obniżeniu opłat za pobyt dzieci w przedszkolu do jednej złotówki za każdą dodatkową godzinę powyżej podstawy programowej. Rodzice płacą więc mniej. Przedszkola mają obowiązek zadbać o szeroką ofertę dla dzieci, ale nie mogą tych zajęć finansować z dodatkowych opłat pobieranych od rodziców. Powinny płacić za nie z budżetu przedszkola. Od września przekazujemy z budżetu państwa dotację na edukację przedszkolną, więc samorządy mają pieniądze na ten cel.

Minęły już dwa miesiące nowego roku szkolnego. Czy kuratoria, zgodnie z pani zaleceniem, skontrolowały przedszkola, które inaczej niż resort interpretują pobieranie opłat za dodatkowe zajęcia?

Reagują w każdej sytuacji nieprawidłowego stosowania przepisów. Na przykład w Krakowie w przedszkolach nie są pobierane dodatkowe opłaty za te zajęcia, a są one prowadzone.

W Gdańsku wprost wskazano, że rodzice mogą płacić za nie za pośrednictwem rady rodziców. Prawnicy z ratusza uważają, że nie może im pani zakazać przekazywania darowizny, bo to nie jest zabronione. Czy kurator skontrolował tamtejsze placówki?

Po naszych wyjaśnieniach Gdańsk wycofał się ze swojej argumentacji, a od kuratora oświaty mam informacje, że przedszkola są kontrolowane. W dużych miastach jak Warszawa dodatkowe zajęcia są prowadzone w przedszkolach. Płaci za nie organ prowadzący.

Dotyczy to najczęściej niewielkiej liczby zajęć. Wcześniej poza rytmiką, angielskim dzieci mogły np. uczęszczać na zajęcia judo. Obecnie ta oferta zubożała. Dlaczego pani się tak upiera przy swoim, może warto się przyznać do błędu i przywrócić w tym zakresie poprzedni stan?

Poprzednio z dodatkowych zajęć korzystały przede wszystkim dzieci zamożniejszych rodziców, a pozostałe tylko mogły się przyglądać. Obecnie mogą w nich uczestniczyć wszystkie dzieci, bez względu na status materialny ich opiekunów. Ponadto nie ma żadnych przeszkód, aby w przedszkolu organizować większą liczbę zajęć dodatkowych.

Dyrektorzy przedszkoli żalą się, że nie dała im pani co najmniej dwóch lat na przeszkolenie kadry w prowadzeniu dodatkowych zajęć. Czy to kolejny błąd?

Każdy nauczyciel powinien być przygotowany do prowadzenia zajęć zawartych w podstawie programowej, takich jak rytmika czy zajęcia plastyczne. Inaczej jest z językiem obcym, ale tu można skorzystać z usług nauczycieli pracujących w szkołach z młodszymi dziećmi. Język obcy zamierzam wprowadzić do podstawy programowej i od przyszłego roku będą się go uczyły obowiązkowo dzieci we wszystkich przedszkolach.

A co ma zrobić rodzic, któremu dyrektor mówi wprost, że jego nauczyciele nie mają predyspozycji do prowadzenia zajęć np. z rytmiki. Powinien domagać się ich zwolnienia?

To byłoby bardzo radykalne rozwiązanie. W tej sytuacji dyrektor może zatrudnić również innych nauczycieli do prowadzenia zajęć dodatkowych.

To wątpliwe rozwiązanie. Bo kto zechce je prowadzić np. na 2/25 etatu?

Dyrektorzy nie powinni mieć z tym problemu. Wielu nauczycieli poszukuje pracy, a w przedszkolach jest więcej niż jedna grupa dzieci. W pięciooddziałowym przedszkolu to już jest 10/25 etatu. Mogą też zatrudnić firmę, jeśli mają odpowiednie środki.

Czy nauczyciela prowadzącego dodatkowe zajęcia można zatrudnić na podstawie umowy-zlecenia, czy tylko na podstawie karty?

Tylko na podstawie Karty nauczyciela.

Kolejny problem, jaki może wywołać chaos i zaniepokojenie wśród rodziców, to nowe zasady rekrutacji, m.in. do przedszkoli. Samorządy uważają, że proponowane kryteria uprzywilejowują tylko dzieci bezrobotnych rodziców. Czy zgadza się pani z tymi zarzutami?

Konsultacje w tej sprawie trwają. Dla mnie najważniejsze jest, aby każde dziecko znalazło miejsce w przedszkolu za złotówkę i do tego dążę. Sprawa preferencji będzie wówczas mniej istotna. Respektując wyrok trybunału, staram się więc tak dobrać kryteria, aby chroniąc dzieci niepełnosprawne, z rodzin niepełnych czy też z rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, zapewnić dostęp do przedszkola każdemu dziecku, szczególnie dzieciom rodziców pracujących.

Czy rodzice w dalszym ciągu będą musieli oszukiwać, że np. samotnie wychowują dziecko, aby dostało się do przedszkola?

Zaostrzyliśmy przepisy dotyczące preferencji dla rodziców samotnie wychowujących dzieci. Proponuję wprowadzenie kryterium dochodowego. Dokumentowanie samotnego rodzicielstwa będzie następowało tak jak w ustawie o świadczeniach rodzinnych.

Trwają też konsultacje nad nowelizacją karty. Związkowcy straszą strajkiem. Czy w obawie przed nimi resort edukacji zgodzi się na kolejne ustępstwa?

Wciąż trwają konsultacje. Większość tych zmian była uzgodniona z samorządami i związkami, nie powinny więc być zaskoczone. Jestem przekonana, że nowelizacja karty zostanie uchwalona.

@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.183000800.802.jpg@RY2@

Fot. wojtek górski

Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej

Rozmawiał Artur Radwan

Cały wywiad czytaj na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.