Państwo nie doradza młodym w wyborze zawodu
Władzomierz
W programie wyborczym Platforma w 2011 r. obiecała zapewnienie doradztwa zawodowego w gimnazjach. W tej kwestii jesteśmy daleko w tyle chociażby za Brytyjczykami, którzy oferują swojej młodzieży kompleksowy system poradnictwa.
Zdaniem dr Urszuli Sajewicz-Radtke z sopockiego oddziału SWPS wprowadzenie tego typu programów w gimnazjach ma olbrzymie znaczenie, zwłaszcza ze względu na sytuację, w której stawiani są dzisiaj młodzi ludzie. Oczekuje się bowiem od nich zaplanowania ścieżki kariery już na etapie gimnazjum.
- To fatalny moment do podejmowania takich decyzji, bowiem jest to okres eksperymentowania, w czym jestem dobry, a w czym nie. Dlatego doradcy mają pomóc dzieciom w odnajdywaniu ich słabych i mocnych stron - mówi psycholog. Ponadto, biorąc pod uwagę niedobór fachowców, doradcy już na etapie gimnazjalnym mogliby diagnozować predyspozycje do wykonywania takich zawodów jak murarz czy piekarz i zachęcać do dalszego kształcenia właśnie w tym kierunku.
- Doradcy mogliby pokazywać, że liceum i studia to nie zawsze dobry wybór i że niestudiowanie wcale nie jest ujmą - dodaje Sajewicz-Radtke. Liczba doradców waha się w zależności od województwa, ale w żadnym nie jest wystarczająca. W 435 gimnazjach na Pomorzu jest ich sześciu. Podlasie wypada lepiej: na 233 gimnazja przypada 16 doradców. Łącznie według danych MEN w gimnazjach pracuje 591 takich specjalistów. Uznajemy więc, że obietnica jest w realizacji, chociaż na bardzo wczesnym etapie zaawansowania.
@RY1@i02/2013/155/i02.2013.155.000000500.802.jpg@RY2@
Oceniamy obietnice
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu