Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Biblioteki w szkołach skazane na śmierć

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Czynne tylko kilka godzin w tygodniu, brakuje w nich nowych tytułów, muszą żebrać o pomoc - tak wygląda agonia wypożyczalni

Między 2010 a 2012 r. średnia powierzchnia biblioteki szkolnej zmniejszyła się o 1,5 metra kwadratowego. W ponad 7 proc. placówek, w których łącznie uczy się ponad 153 tys. uczniów, w ogóle nie ma możliwości wypożyczania książek.

Jak wynika z danych Biblioteki Narodowej, najgorzej jest na wsiach. Z kolei według opracowania Instytutu Badań Edukacyjnych dotyczącego czytelnictwa, jeśli dziecko nie znajdzie interesujących pozycji w szkole, z dużym prawdopodobieństwem przestanie sięgać po książki w ogóle. W ciągu trzech lat w gimnazjum odsetek nieczytających wzrasta z 5 do 14 proc. W późniejszym wieku trend jest podobny. Aż 61 proc. dorosłych nie sięgnęło po żadną książkę w ubiegłym roku.

Zainteresowanie książkami miał zwiększyć Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. W latach 2014-2020 pilotujące go Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyda na ten cel miliard złotych. Do końca tego roku 30 mln zł ma trafić do bibliotek publicznych. 3,5 mln zł mają otrzymać czasopisma literackie. W programie nie uwzględniono jednak żadnych pieniędzy dla księgozbiorów szkolnych. Po protestach bibliotekarzy resorty kultury i edukacji próbują łatać program. Już w tym roku dodatkowe 6 mln zł przekazano bibliotekom publicznym, które współpracują z placówkami oświatowymi.

- Minister kultury ma prawo przekazywać środki na działalność instytucji kulturalnych, w tym bibliotek publicznych, nie może natomiast finansować działalności bibliotek szkolnych, będących placówkami oświatowymi - wyjaśnia rzecznik resortu kultury Maciej Babczyński.

MEN i MKiDN pracują teraz nad dołączeniem kolejnego priorytetu - "Zakup nowości wydawniczych oraz modernizacja infrastruktury bibliotek szkolnych i pedagogicznych". Choć oba resorty solidarnie zapewniają, że prace są już zaawansowane, nie podają konkretów. Nie wiadomo więc, ani ile pieniędzy trafi do szkolnych wypożyczalni, ani kiedy zostaną dofinansowane.

- Zapewnienia słyszymy od roku - przekonuje Juliusz Wasilewski, redaktor naczelny miesięcznika "Biblioteka w Szkole". Wylicza, że wypożyczalnie w szkołach powinny mieć zapisane w programie co najmniej takie samo finansowanie jak publiczne. Czyli, jak wynika z naszych wyliczeń, w tym roku 73 mln zł. - Bibliotekarze muszą mieć pieniądze na zakup nowości i prenumeratę czasopism. Dziś wielu z nich nie dostaje żadnych pieniędzy od dyrektorów, musi więc podpierać się prośbami do rady rodziców. Zwykle pieniędzy starcza tylko na uzupełnienie lektur - komentuje Wasilewski.

Wielu nauczycieli uzupełnia zbiory na własną rękę - prosi o dary wydawnictwa, urządza kiermasze. Taka działalność wymaga jednak czasu, a ten również jest bibliotekarzom ograniczany. Samorządy wiedzą, że prowadzone przez nie placówki muszą mieć wypożyczalnie, ale oszczędzają na nich, jak mogą. - Zapewniają w nich ułamek etatu i sprawiają, że uczniowie mają dostęp do księgozbioru przez pięć godzin w tygodniu. To zdecydowanie za mało - przekonuje Wasilewski.

@RY1@i02/2014/216/i02.2014.216.000001100.802.jpg@RY2@

Szkoły bez bibliotek

Anna Wittenberg

anna.wittenberg@infor.pl

Kiedy dzieci przestają czytać? Wskazano konkretny moment - czytaj więcej na Dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.