Dziennik Gazeta Prawana logo

Zawodowi kierowcy bez szkół

30 czerwca 2018

Państwo szkoli speców od marketingu, dla których nie ma pracy, zaś przewoźnicy nie mogą doprosić się o kierowców, a potrzeba ich tysiące rocznie

Polscy przewoźnicy samochodowi alarmują, że z każdym rokiem coraz trudniej znaleźć kierowców. Nie szkoli ich państwo, bo od końca lat 80. XX wieku na wniosek Ministerstwa Transportu profesja "kierowca zawodowy" zniknęła z list Ministerstwa Edukacji Narodowej. Szkoły kształcą zatem tysiące speców od marketingu, którzy zasilają szeregi bezrobotnych, gdy przewoźnicy bezskutecznie wyczekują tysięcy nowych pracowników. Ministerstwa tymczasem przerzucają się pismami. - Firmy transportowe potrzebują ok. 25 tys. kierowców - szacuje dyrektor departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Tadeusz Wilk. A znaleźć ich nie jest łatwo. - Co roku firma Maszoński Logistic rekrutuje ok. 200 kierowców, z czego jedynie 10-12 proc. zostaje zatrudnionych - mówi Robert Świergiel, dyrektor Maszoński Logistic.

Jego firma, świadcząca usługi transportu międzynarodowego, zatrudnia 310 kierowców, których - z braku edukacji opłacanej przez państwo - musi szkolić sama. - Po zakończeniu szkolenia kwalifikacji wstępnej kierowca sam nie powinien poruszać się po drogach Europy. Zajęcia praktyczne zajmują zaledwie znikomy procent w stosunku do zajęć teoretycznych - ocenia poziom młodych kierowców Świergiel. - Jako firma transportowa już z ponad 18-letnim doświadczeniem doskonale wiemy, że jednym z gwarantów odpowiedniej jakości usług przewozowych jest poziom wyszkolenia kierowców. Stawiamy głównie na aspekt praktyczny szkoleń. Minimum cztery razy do roku kierowca przechodzi szereg szkoleń opracowanych przez nas. Skuteczność naszych materiałów bierze się stąd, że prezentują one treści w sposób nowoczesny oraz przyjazny dla osób szkolonych. Kierowcy przechodzą szkolenia m.in. w zakresie przepisów kodeksu drogowego, czasu pracy, zabezpieczania ładunków, znajomości obsługi klienta czy ekonomicznej jazdy samochodem - wymienia dyrektor Maszoński Logistic.

Wymienione przez przedstawiciela przewoźników kursy kwalifikacji wstępnych to 140-godzinne szkolenia dla dorosłych. - Liczba godzin jest w sam raz - uważa Bolesław Milewski, który od 2007 roku szkolił kierowców w Ogólnopolskim Zrzeszeniu Pracodawców Transportu Drogowego. Problem polega jednak na tym, że według Milewskiego szkolenia przerodziły się w fikcję. - Powiatowe urzędy pracy nawet chcą pomóc przewoźnikom i szkolą kierowców na koszt państwa, jednak aby wyłonić firmę szkolącą, muszą przeprowadzić przetarg. Wygrywa najtańszy i w rezultacie kurs, który musi kosztować 5-6 tys. zł, wyceniony jest na 1200 zł. Przecież ta suma nie pokryje nawet kosztu przejazdów szkoleniowych ciężarówką! - denerwuje się Milewski. W rezultacie całe szkolenie sprowadza się do teorii, na dodatek podawanej zazwyczaj przez jednego wykładowcę. - Przez nieuczciwe szkoły adepci na kierowców tracą 5 dni i nie nabywają niezbędnej wiedzy - stwierdza Milewski. Dodaje, że nie sposób prowadzić uczciwie szkoły, bo ceny są zaniżone do śmiesznego poziomu.

Bolesław Milewski wskazuje także na e-learning jako kolejne zło. - Kierowcy poklikają w komputerze, ale od tego nie przybywa im wiedzy. Brakuje etapu kontroli, a przede wszystkim ktoś musi wyjaśnić im podstawowe sprawy. Nadzór nad szkołami sprawują wojewodowie, ale nie mają pieniędzy na dojazdy, a każdorazową kontrolę muszą zapowiadać. Tak powstaje fikcja - smutno dodaje.

Milewski uważa, że w szkoleniu kierowców muszą brać udział przedsiębiorcy. - Wiedzą, co jest im potrzebne i szkolą pracowników dla siebie. Obie strony wiedzą, czego mają się spodziewać - zaznacza. Dyrektor Maszoński Logistic stwierdza, że poza doświadczeniem poszukiwane cechy kandydatów to m.in. bardzo dobra organizacja pracy, umiejętności komunikacyjne oraz wysoka kultura osobista. Dopiero w następnej kolejności wymagany jest staż pracy. - Od kandydatów, którzy kierowcami są od wielu lat, wymagamy obeznania zawodowego oraz rekomendacji z poprzednich miejsc pracy. Zatrudniamy również kierowców bez doświadczenia zawodowego. Swoją pracę rozpoczynają od jazdy z naszymi najbardziej doświadczonymi kierowcami. Przechodzą również wiele kursów, m.in. z zakresu ekonomicznej jazdy oraz obsługi klienta - wymienia Świergiel.

W kontekście prywatnie stworzonego planu szkoleń państwowe programy wyglądają humorystycznie. Dla przykładu w 35-godzinnym szkoleniu okresowym kierowcy wysłuchują pogadanki jak się odżywiać. - To szkolenie jest postawione na głowie i zbyt długie. Kierowcom potrzebna jest wiedza z prawa regulującego czas pracy, znajomość techniki jazdy, bo to decyduje o bezpieczeństwie i koszcie przewozów - podkreśla Milewski. Dodaje, że szkolenia okresowe nie powinny trwać dłużej niż 24 godziny.

I tak dzięki kierowcom wykształconym jeszcze w latach 80. polscy przewoźnicy zdobyli pierwsze miejsce w europejskich przewozach międzynarodowych. Jednak kłopoty z kształceniem kierowców grożą utratą pozycji i poważnymi reperkusjami finansowymi. Polska branża samochodowych przewozów międzynarodowych wypracowuje na czysto w bilansie płatniczym kraju 2,7 mld euro. Dlaczego te pieniądze nie interesują Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury?

RP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.