Szarpanina
Protest o szkołę w Świniarach zaostrza się z dnia na dzień
Tego wytrzymać nie mogli nawet cierpliwi kierowcy. W dwukilometrowym korku co chwilę rozlegały się klaksony. Nie pomogły siarczyste przekleństwa. Rodzice dzieci ze Świniar przez 45 minut własnymi ciałami zablokowali przejście dla pieszych. Było ich ponad 40. Protest przeciwko likwidacji szkoły podstawowej przybrał drastyczną formę.
Tuż przed blokadą do Świniar przyjechał żółty maluch z tabliczką "łączność". Przez uchylone okno rodzice odbierali pisma z Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego Wrocławia. Dyrektor wydziału, Henryk Zieliński, wyjaśnił, że złożenie dowodów osobistych u prezydenta miasta (jedna z dotychczasowych form protestu) może się równać karze ograniczenia wolności do trzech miesięcy lub grzywnie do 2,5 tys. zł. Ostrzeżenie: 14 dni na odebranie dokumentów z urzędu. Śmiech mieszkańców Świniar, koperty wędrują z rąk do rąk.
Co i dlaczego?
Przypomnijmy. Protest trwa już ponad 20 dni. O co chodzi? Dorośli nie chcą, by istniejąca w Świniarach trzyklasowa podstawówka została zlikwidowana. Do tego dąży miasto, bo szkoła jest nieopłacalna. Kilka spraw udało się już wywalczyć: zarząd zdecydował m.in., że placówka może istnieć jako oddział podstawówki przy ul. Kamieńskiego. Nie ma jednak zgody na to, by przez najbliższe pięć lat nic się na Świniarach nie zmieniło. Stąd pikieta.
Kombinacje
Jak można było przejechać przez blokowaną drogę? Sposobem. Na dziecko, czyli przekonując pikietujących, że maleństwo w aucie właśnie mdleje. Na autobus, czyli wioząc autokarem grupę matek z dziećmi. Na sygnale jako karetka pogotowia. - Przyblokować go! - krzyczeli mieszkańcy Świniar, kiedy któryś z bardziej pomysłowych kierowców próbował przedostać się chodnikiem. Awanturom nie było końca. Mężczyzna pod krawatem co chwilę wyskakiwał ze srebrnego samochodu. - Jechał do domu i już drugi dzień z rzędu nie mógł trafić tam na czas. Złość wzbudziło pojawienie się policji. Funkcjonariusze gwizdkami próbowali rozgonić tłum. Doszło do szarpaniny. Szarpać się z pikietującymi próbowali też pasażerowie tkwiącej w korku taksówki.
Protest zakończył się punktualnie. - Jutro przerwa, a potem znowu, też o kwadrans dłużej - zapowiada Anna Wesołowska, od początku szefująca protestującym.
Joanna Skrzypczak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu