Wojna szkolna
Agresja przepełnia dziś szkołę. Uczniowie atakują kolegów. Nauczyciele atakują uczniów. A uczniowie - coraz śmielej - nauczycieli. Ich z kolei atakują rodzice. Szkoły przypominają stadiony piłkarskie, z tym że tam panują jaśniejsze reguły gry. Dla nowego ministra edukacji Romana Giertycha sposobem na uzdrowienie szkoły jest blokada komputerów przed pornografią, a środkiem na szkolną agresję - elektroniczny monitoring i kamery. Do tego dochodzi projekt PiS sankcjonujący kary cielesne w szkole. Taka terapia budzi przerażenie, jest wyrazem absolutnej nieudolności i bezradności władzy
Szkolne korytarze, w klasyfikacji miejsc, w których popełniane są przestępstwa, szybko gonią ponure miejskie zaułki. Zagrożeni przemocą czują się i uczniowie, i nauczyciele. Wśród rodziców dominuje gniew na nieudolną wychowawczo szkołę, wychowawcy - z poczuciem osamotnienia i bezradności - rozkładają ręce. Trzy światy: rodziców, nauczycieli i uczniów, wydawałoby się połączone wspólnym celem, z rzadka współpracują, by uczynić szkołę miejscem przyjaznym i bezpiecznym. Propozycje, by wobec nieposłusznych uczniów stosować kary cielesne, a szkoły zaopatrzyć w elektroniczny monitoring, są świadectwem absolutnej niemocy państwa wobec problemu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.