Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Bo nie pozwolę ci odrabiać lekcji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

MEN szykuje multimedialne darmowe podręczniki. DGP poznał szczegóły dotyczące kompletu do historii. Ćwiczenia przypominają fascynującą grę komputerową, trudno się od nich będzie oderwać. Koszt - 7 mln zł

Wczuj się w rolę wodza plemienia i zdecyduj, czy podjąć z nim wędrówkę. Zbuduj świątynię Hagia Sophia z VI wieku w Konstantynopolu - to tylko niektóre zadania, z jakimi uczniowie będą musieli się zmierzyć w zamówionym przez MEN podręczniku do historii. DGP dotarł do szczegółów.

"E-podręczniki do kształcenia ogólnego" to jeden z flagowych projektów Ministerstwa Edukacji Narodowej - na jego zlecenie przygotowuje go Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE). Materiały mają uzupełniać treści zawarte w klasycznych podręcznikach lub - w bardziej postępowych szkołach - wyprzeć je zupełnie. Do rąk uczniów komplet do wszystkich przedmiotów powinien trafić do września 2015 r.

W październiku zaprezentowano pierwszą próbkę - na platformie ePodreczniki.pl udostępniono kilka ćwiczeń do matematyki. Wydawcy przekonywali wówczas, że e-podręczniki zniszczą rynek. Profesor Włodzimierz Gogołek z UW przekazał z kolei do ORE ekspertyzę, w której zwracał uwagę, że multimedialne materiały mogą sprzyjać wadom postawy i słabszej koncentracji u dzieci.

Prace nad e-podręcznikami wciąż jednak trwały. Za przedmioty humanistyczne odpowiada Uniwersytet Wrocławski, za matematykę i przedmioty informatyczne - Politechnika Łódzka, a przedmioty przyrodnicze - Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu. Przygotowanie i wdrożenie całości ma kosztować 45 mln zł. Części historycznej - 7 mln zł. Merytoryczne prace jej dotyczące są już na finiszu.

Jak będzie wyglądał e-podręcznik do historii? W rozmowie z DGP nieco szczegółów zdradza prof. Przemysław Wiszewski: - Uczeń wciela się np. w rolę przywódcy plemienia i przy pomocy drzewa decyzyjnego kieruje jego losami. Może zdecydować: rusza w drogę czy zostaje? Idzie sam czy ze sprzymierzeńcami? Walczy z Rzymianami czy nie? Od tego, co wybierze, będą zależeć kolejne możliwości.

W zamyśle podręcznik ma przekazywać nie tylko wiedzę humanistyczną. Zadanie dotyczące wędrówki ludów ćwiczy przewidywanie konsekwencji podjętych decyzji. Inne, budowanie Hagia Sophia ma uczyć posługiwania się mapą i orientowania w przestrzeni.

- Uczeń dostanie zadanie, by odnaleźć kilka obiektów na współczesnej mapie Stambułu, a następnie przenieść je na mapę lub panoramę 3D miasta sprzed 1500 lat - opowiada prof. Wiszewski.

Damian Muszyński, badacz z Uniwersytetu Gdańskiego i twórca serwisu Edukacja i Media, ostrzega jednak: - Jest pokusa, by w takich ćwiczeniach odejść od prawdy historycznej. Ważne, by oprócz tego, że uczeń sobie w coś zagra, poznał też prawdziwe realia.

Naukowcy z Instytutu Historycznego UWr zapewniają, że tak będzie. Jak twierdzi prof. Wiszewski, podręcznik - choć przeniesiony na platformę multimedialną - zachowa tradycyjny układ z podziałem na epoki i merytorycznymi tekstami. - W każdym cyklu uczeń będzie zdobywał inne umiejętności - w szkole podstawowej pozna podstawy rozumienia procesu historycznego. W gimnazjum i liceum będzie się uczył krytycznego myślenia, rozumienia procesów społecznych, identyfikowania symboli ważnych dla różnych społeczeństw. I wreszcie rozumienia i konstruowania wypowiedzi odwołujących się do argumentacji historycznej. Bitwa pod Grunwaldem siłą rzeczy pojawi się i tu, i tu, ale będziemy patrzeć na nią zupełnie inaczej - wyjaśnia profesor.

Nad e-podręcznikiem pracuje ośmioosobowy zespół. Ma przygotować komplet materiałów do klas 4-6 szkoły podstawowej, całego gimnazjum i 1 klasy liceum. Zadania mają być dostępne ze wszystkich urządzeń mobilnych - nie tylko komputerów, lecz także tabletów i smartfonów. Tak, by uczeń miał do nich dostęp bez względu na to, gdzie się znajduje. Zadania z matematyki, które dziś testowane są w serwisie ePodreczniki.pl, mają jednak dość prostą formę. Jak będą funkcjonowały materiały z historii, które - przynajmniej z opisu - bardziej przypominają gry komputerowe? Tego nie wiadomo - do końca lipca naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego mają skończyć część merytoryczną. Potem wybrana w przetargu firma zajmie się grafiką.

A co jeśli uczeń nie będzie miał dostępu do urządzeń multimedialnych? - Będzie mógł skorzystać z opcji wydruku poszczególnych elementów podręcznika - wyjaśnia prof. Wiszewski. - W zadaniu z Konstantynopolem można po prostu wydrukować mapy i naklejać na nich obiekty. W tym z wędrówką ludów - przeprowadzić ucznia na papierowym drzewie wyboru - mówi. Nie ukrywa jednak, że wydrukowany materiał straci na atrakcyjności.

Wojna o darmowe książki

Oprócz e-podręcznika Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje nad nowym elementarzem. Rząd chce, by do roku szkolnego 2016/2017 każde dziecko w klasach 1-3 miało darmowy, wypożyczany przez szkołę podręcznik, a uczniowie w starszych klasach prawo do refundacji części kosztów poniesionych na książki. Plan, który w założeniu miał ulżyć rodzicom (średni roczny wydatek na podręczniki to ok. 380 zł), wywołał jednak wielką burzę. Kontrowersje budził sam pomysł i czas wykonania - książka ma być gotowa do września. Zastrzeżenia były związane z tym, czy rząd może wchodzić w rolę prywatnych wydawców, a także z wyliczeniami oszczędności, jakie ma dać cały pomysł. Największe uderzenie przyszło jednak, kiedy MEN opublikowało pierwszą wersję "Naszego elementarza" na swojej stronie internetowej i poprosiło o uwagi. Ich liczba zalała ministerstwo.

Uwagi dotyczyły głównie niestaranności i niespójności wykonania. Wiele było również kwestii merytorycznych - nauczyciele i pedagodzy mieli wątpliwości co do metody wprowadzania litery "ś", tego, że bohaterka książki - Tola - posługuje się tabletem, tego, że w podręczniku panuje chaos estetyczny. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne oskarżyły autorów o plagiat.

"Nasz elementarz" od września wejdzie jednak do szkół. W piątek wszystkie kluby poparły w Sejmie nowelizację ustawy o systemie oświaty, która umożliwia wdrożenie reformy. Za głosowało 409 posłów, trzech było przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Nowelizacja trafi teraz do Senatu.

@RY1@i02/2014/105/i02.2014.105.00000080a.101.jpg@RY2@

Przeciwnicy e-książek twierdzą, że sprzyjają one wadom postawy. I rujnują rynek wydawniczy

Anna Wittenberg

anna.wittenberg@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.