W szkołach kodeks zamiast karty
Do wszystkich pracowników oświaty należałoby stosować takie same regulacje w zakresie zatrudnienia, a nie tworzyć kolejną odrębną grupę w postaci asystentów. Wynagrodzenia powinny być im wypłacane na podobnych zasadach i w tych samych okresach. Najlepszym rozwiązaniem dla służb kadrowych byłoby więc objęcie wszystkich, w tym nauczycieli, regulacjami, które dotyczą możliwości zatrudniania po wakacjach w szkołach osób do pomocy w nauce i opiece na uczniami.
Do końca maja gminni urzędnicy powinni zatwierdzić arkusze organizacyjne na kolejny rok szkolny. Zastanawiam się tylko, czy którykolwiek z nich przewiduje możliwość zatrudniania asystenta nauczyciela od września. Pewnie nie, bo nie ma na to pieniędzy ani chęci do przygotowania dla jednego lub dwóch nowych pracowników odrębnego regulaminu wynagradzania. Dyrektorzy powinni sporządzić taki dokument, bo ich system wynagradzania i wynagrodzenie będzie m.in. uzależniony od pracodawcy, a nie od Karty nauczyciela, która większość spraw sztywno reguluje i z góry przewiduje.
Asystenci mają być zatrudniani na podstawie kodeksu pracy. Posłowie PO, którzy przy poparciu rządu przeforsowali takie rozwiązania, uznali, że wprowadzenie asystenta do podstawówki będzie wyłącznie z korzyścią dla sześciolatków. Połowa dzieci z tego rocznika rozpocznie po wakacjach obowiązkową naukę w szkole.
Asystentem nie może być zwykła osoba z ulicy, ale nauczyciel z przygotowaniem pedagogicznym. W efekcie może wystąpić taka sytuacja, że asystent ma najwyższy stopień nauczyciela dyplomowanego, tylko wcześniej został zwolniony z innej placówki, ponieważ nie było dla niego odpowiedniej liczby godzin lekcyjnych, a tą drugą osobą uczącą w szkole, prawdziwym nauczycielem, może okazać się stażysta, który tuż po studiach rozpoczyna karierę w szkole. Sytuacja, jaka wtedy się wytworzy będzie dość komiczna, bo uczniem będzie nauczyciel dyplomowany, a mistrzem prowadzący lekcje. .
Przeciwnicy wprowadzenia wspomnianego stanowiska do szkół uważają, że rozwiązanie to będzie rodziło tylko konflikty w gronie pedagogicznym i prowadziło do dyskryminacji czy nawet niezgodności z ustawą zasadniczą. Wątpliwości i zarzuty nie są bezzasadne. W obecnym kształcie może się okazać, że nauczyciel prowadzący ma takie same kwalifikacje i doświadczenie, jak asystent, a ich zarobki diametralnie się różnią na korzyść tego pierwszego. Niewykluczone też, że może być odwrotnie. Tym bardziej że w ustawie o systemie oświaty wpisano tylko, że asystent nie może zarabiać więcej od nauczyciela z najwyższym stopniem awansu. Mogą więc być sytuacje, w których formalnie osoba wspomagająca jest lepiej wynagradzana od głównego pedagoga.
Sami dyrektorzy i wójtowie zastanawiają się, po co jest wprowadzane stanowisko asystentów, jeśli nie ma pieniędzy na utrzymanie nawet dotychczasowych etatów nauczycielskich. Związki grzmiały, że takie rozwiązanie prowadzi do obejścia Karty nauczyciela. Dlatego szybko poprawiono przepisy i zaznaczono, że asystent ma pracować wyłącznie pod kierownictwem nauczycieli klas I-III. Taką samą rolę ma pełnić na świetlicy.
Ostanie zmiany sprawiły więc, że w szkole mamy grupę osób zatrudnionych na podstawie Karty nauczyciela, pracowników samorządowych i dochodzą nam ci asystenci, do których stosuje się kodeks pracy. Tym samym służby kadrowe zatrudnione w placówkach oświatowych oraz w gminach będą miały dodatkowe zajęcie w rozliczaniu tej grupy pracowników.
Nie wydaje mi się, aby takie zmiany szły w dobrym kierunku. Resort edukacji nie kontynuuje zmian w Karcie nauczyciela. Z innej jednak strony daje przyzwolenie na zatrudnianie na podstawie kodeksu niektórych pracowników oświaty. Wytworzył się więc pewnego rodzaju chaos. Najwyższy czas uregulować kompleksowo kwestie zatrudnienia nauczycieli, woźnych i sprzątaczek oraz asystentów. W pierwszej kolejności każdy z nich powinien mieć możliwość rozliczania pracy w tym samym okresie. A nie jak obecnie, gdy nauczyciele mają płacone z góry, a inni dopiero po przepracowaniu całego miesiąca.
Wydaje się, że najprostszym rozwiązaniem i najbardziej racjonalnym dla organów prowadzących byłoby dopasowanie zmian do tych, które obecnie zostały wprowadzone dla asystentów. Zacząłbym wtedy od jednego regulaminu wynagradzania dla wszystkich pracowników.
Opór związkowców jednak wciąż jest większy od racjonalnego myślenia. Dlatego w dalszym ciągu zatrudnienie i wynagrodzenie w placówkach oświatowych będzie sprawiało dużo trudności. A pod tym względem w systemie oświaty będzie nadal trwał marazm, zatrudnienie asystentów w szkołach będzie zaś fikcyjne.
@RY1@i02/2014/098/i02.2014.098.217000200.802.jpg@RY2@
Artur Radwan dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Artur Radwan
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu