Międzynarodowy sukces prywatnej polskiej uczelni
Profesor Andrzej Koźmiński najpierw poznał zachodni świat naukowy od podszewki, a potem przeniósł jego standardy do Polski. Dziś rywalizuje z tymi, od których się uczył
Kiedy w jednym z wywiadów zapytałam prof. Koźmińskiego, z czego jest najbardziej zadowolony, jeśli chodzi o założoną przez siebie szkołę wyższą, odpowiedział, że z zespołu, który udało mu się w niej stworzyć. Dzięki wspólnej pracy udało się bowiem powołać szkołę dokładnie taką, jaką sobie wymarzył - kształcącą przedsiębiorczych absolwentów, międzynarodową, prestiżową.
Pracy zespołowej on i jego koledzy mieli nauczyć się w Stanach Zjednoczonych. Grupa założycieli Akademii im. Leona Koźmińskiego to profesorowie, którzy przez lata odbywali tam staże lub pracowali na amerykańskich uczelniach. Wśród nich prof. Witold Bielecki, obecny rektor, a także profesorowie Robert Rządca i Krzysztof Obłój. Sam prof. Koźmiński wykładał między innymi na Uniwersytecie Kalifornijskim i Waszyngtońskim.
Wzorce, które obserwował za granicą, nijak nie przystawały do rzeczywistości naszych krajowych szkół - zbiurokratyzowanych molochów. Jeszcze jako dziekan Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim prof. Andrzej Koźmiński założył Międzynarodowe Centrum Zarządzania. Kiedy jednak pojawiła się okazja, by złamać państwowy monopol na naukę, był jednym z pierwszych, którzy wykorzystali tę szansę. Jak wspomina dziś założyciel szkoły, jedną z osób, które najgoręcej namawiały go do stworzenia własnej uczelni, był jego ojciec prof. Leon Koźmiński. Senior, ekonomista wykształcony na paryskiej Sorbonie i także wykładowca na SGPiS, doczekał jeszcze założenia szkoły przez syna. Zmarł w 1993 r. Tym samym, w którym powstała akademia.
ALK wyrosła z podyplomowej edukacji menedżerskiej. Później uczelnia została rozbudowana o kolejne poziomy i kierunki. Dziś prowadzi zarządzanie, administrację, finanse, ekonomię, a także socjologię, psychologię, prawo. W 1997 r., kiedy dostała uprawnienia do nadawania tytułów doktorskich, oficjalnie przyjęła imię prof. Leona Koźmińskiego. ALK była pierwszą niepubliczną szkołą wyższą z takimi uprawnieniami. Pierwsza też dostała uprawnienia do nadawania tytułu doktora habilitowanego.
Dla prof. Koźmińskiego od początku ważna była strategia uczelni.
- Wiedzieliśmy, że w przyszłości uczelnie będą zmagały się z niżem demograficznym. Zastanawialiśmy się więc, jak temu zapobiec. Odpowiedzią były studia dla dorosłych i umiędzynarodowienie uczelni. Pamiętam, jak na jednym z zebrań prof. Andrzej Koźmiński powiedział, że naszym celem będzie to, żeby połowa studentów pochodziła z zagranicy. Ktoś, bardzo niegrzecznie, parsknął śmiechem - wspominał w rozmowie z DGP obecny rektor ALK prof. Witold Bielecki.
Okazało się, że to prof. Koźmiński miał rację. Dzisiaj ALK ściga się z uczelniami publicznymi w krajowych i międzynarodowych rankingach. W zestawieniu "Perspektyw" wygrywa w kategorii umiędzynarodowienia uczelni. Ma największy w Polsce odsetek studiujących w językach obcych w stosunku do ogółu studentów. Co trzeci jej żak pochodzi z zagranicy. Koźmiński wysyła też największy procent studentów na zagraniczne stypendia i przyjmuje proporcjonalnie najwięcej przyjeżdżających. Jak zapewniają jej pracownicy, nie ma także problemów z niżem demograficznym.
Choć uczelnia jest według rankingu "Perspektyw" od lat najlepsza wśród placówek niepublicznych w Polsce, pracownicy ALK w prywatnych rozmowach mówią, że sam założyciel ustawia poprzeczkę jeszcze wyżej.
- Dla niego liczy się konkurencja tylko z lepszymi i większymi - mówi nam jedna z osób związanych ze szkołą.
Wyniki świadczą o tym, że i to profesorowi się udaje. Koźmiński jest w rankingu "Perspektyw" trzecią - po SGH i Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu - uczelnią biznesową w Polsce. Jest też naszą jedyną niepubliczną szkołą wyższą, która rokrocznie jest uwzględniana w rankingu dziennika "Financial Times". W całej klasyfikacji najlepszych studiów magisterskich (w ostatniej edycji rankingu) Akademia zajęła 35. miejsce, a Szkoła Główna Handlowa - 68. Dodatkowo prowadzony tu program Executive MBA znalazł się wśród 100 najlepszych na świecie.
Profesor Andrzej Koźmiński dziś już nie prowadzi uczelni osobiście. Więcej czasu poświęca na upowszechnianie myśli ekonomicznej. Jego teksty publikujemy między innymi na łamach DGP. Niedawno ukazał się zbiór jego felietonów - "Czas pokera".
"Czytając te teksty, widzimy coś bardzo ciekawego. Te najstarsze (datowane na lata 2008-2011) charakteryzują się jeszcze większą (można powiedzieć przedkryzysową) wiarą w wolny rynek i naturalną słusznością jego rozwiązań. Oraz bardzo częstym przeciwstawianiem tych rozwiązań absurdom realnego socjalizmu. W nowszych (2012-2014) widać już wyraźnie inny rys. Czyli rosnące przekonanie, że swoboda gospodarcza, choć z zasady dobra, potrafi generować również rozwiązania złe i dysfunkcjonalne. Nie, tu nie chodzi o radykalną zmianę poglądów. Raczej o nowe stawianie akcentów. I przesuwanie ich np. z krytyki barier regulacyjnych hamujących przedsiębiorczość na rozważania nad tym, jak nakłonić wielki i mały kapitał do zachowań bardziej społecznych. Nie czynię Koźmińskiemu z tej ewolucji zarzutów. Przeciwnie. Uważam to za dowód na to, że profesor pozostał otwartą głową, co wśród ekonomistów i publicystów o wyrobionym nazwisku i ustalonej pozycji zawodowej nie jest takie powszechne" - podsumował jego twórczość Rafał Woś.
@RY1@i02/2015/197/i02.2015.197.05000040k.802.jpg@RY2@
fot. Mateusz Ochocki\KFP
Profesor Andrzej Koźminski odbiera nagrodę z rąk redaktor naczelnej DGP Jadwigi Sztabińskiej
Anna Wittenberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu