Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Seks w szkole: nie w porę i nie jak należy

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie są potrzebne, ale źle prowadzone

15 proc. 18-latków przyznaje, że podczas zajęć prowadzonych w szkole za szybko dowiedziało się o antykoncepcji. 12 proc. uważa, że przedwcześnie rozmawiało na lekcjach o inicjacji seksualnej, a co dziesiąty ocenia tak tematy związane z chorobami przenoszonymi drogą płciową. Podobnie dużo jest tych, dla których edukacja seksualna okazała się spóźniona. 9 proc. młodych dorosłych zadeklarowało, że za późno poznało metody zapobiegania niechcianej ciąży i dowiedziało się o negatywnych skutkach pornografii - to wnioski z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych dotyczącego szkolnej edukacji seksualnej.

IBE przeprowadził badania na próbie 1,2 tys. 18-latków. Analiza miała pokazać po pierwsze, co młodzi wiedzą o seksualności, po drugie - główne problemy związane z przygotowaniem do życia w rodzinie prowadzonym w szkołach. To nieobowiązkowy przedmiot w V i VI klasie podstawówki, gimnazjum oraz szkole ponadgimnazjalnej w ramach godzin przeznaczonych do dyspozycji dyrektora. O tym, czy uczniowie uczestniczą w zajęciach, decydują rodzice. Edukacja seksualna to tylko część tematów, które obejmują te lekcje.

Z raportu wynika, że na lekcje trafiają dzieci o bardzo różnym poziomie wiedzy i dojrzałości. Zdaniem ekspertów receptą może być więc podział przedmiotu na grupy. - Wystarczyłoby rozdać wśród chętnych ankiety, w których zaznaczaliby interesujące ich tematy, i to na ich podstawie dzielić grupy zajęciowe - podpowiada Urszula Poziomek z pracowni przedmiotów przyrodniczych IBE, jedna z autorek raportu.

Analiza przeprowadzona przez instytut pokazała, że wiele ważnych dla młodych tematów w ogóle nie jest poruszanych podczas zajęć. Badani nie spotkali się między innymi z zagadnieniem przemocy seksualnej, kwestii moralnych w relacjach seksualnych czy prawa do intymności. Większość nie przypomina sobie też rozmów o masturbacji, przebiegu stosunku i różnicach w przeżywaniu satysfakcji przez kobiety i mężczyzn. - Uczniowie mało wiedzą także o budowie i działaniu układu rozrodczego, chociaż te treści mają też na lekcjach biologii. Wtedy są one jednak za bardzo oderwane od rzeczywistości - uczniowie mają poczucie, że poznają coś zupełnie abstrakcyjnego, co ich nie dotyczy. Uczą się do klasówki, a potem - tak jak jest z resztą materiału - po prostu o tym zapominają. Lekcje powinny być bardziej związane z rzeczywistością, uczniowie poznawane treści powinni odnosić do własnego organizmu - nie ma wątpliwości Poziomek.

Młodzi niewiele wiedzą choćby o środkach zapobiegania ciąży. Jak zwracają uwagę autorzy raportu, to także wina braku odpowiednich informacji. "W internecie jest dużo informacji o metodach i środkach, ale zwykle są one związane z ich jawną lub ukrytą promocją, realizowaną przez firmy farmaceutyczne" - można przeczytać w dokumencie.

Trudno jednak coś zmieniać w tej kwestii, bo - jak pokazało badanie - szkoły często po prostu bagatelizują przedmiot. 87 proc. 18-latków zadeklarowało w wypowiedziach dla IBE, że WDŻ jest przydatne i powinno być przedmiotem realizowanym w szkole ponadgimnazjalnej. Jednocześnie tylko 57 proc. respondentów ma do tych lekcji dostęp. Chodzi na nie jeszcze mniej - tylko ok. 35 proc. uczniów. To, zdaniem autorów analizy, skutek działania samych szkół. - Jeśli jakiegoś przedmiotu nie ma na maturze, to jest przez dyrektorów bagatelizowany, bo trudniej jest ich na jego podstawie rozliczyć z efektów pracy. Tymczasem WDŻ to kształtowanie osobowości - mówi Wojciech Grajkowski, jeden ze współautorów raportu.

Jak przyznają sami uczniowie, WDŻ organizowane są na ósmej lub dziewiątej lekcji. A dyrektorzy mają też inne sposoby - jeśli rodzice nie zgodzą się, by ich dzieci chodziły na WDŻ, przedmiot nie musi być organizowany. Zdarza się więc, że do rezygnowania z zajęć namawiają sami pracownicy szkoły. Podobne zabiegi mają miejsce przy lekcjach etyki.

Tymczasem badanie pokazało, że solidnego wychowania do życia w rodzinie chcieliby także sami rodzice. IBE przekazał już cały pakiet rekomendacji do MEN. Po publikacji raportu resort edukacji obiecał przygotować do września pakiety dodatkowych materiałów dla nauczycieli.

OPINIA

@RY1@i02/2015/144/i02.2015.144.00000090b.803.jpg@RY2@

Ewa Maciocha psychoterapeuta seksuolog, członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego

Wiedza na temat seksu wśród młodzieży jest niewystarczająca i źle podawana. Naszym dążeniem powinna być integracja popędu z uczuciami wyższymi i poszanowaniem drugiego człowieka. Dzisiaj edukacja prowadzona jest bardzo fizjologicznie lub zbyt hedonistycznie. Brakuje całościowego spojrzenia. Niestety, w wieku dorosłym jest za późno na nauczenie ludzi odpowiednich zachowań - to wymaga kształtowania od najmłodszych lat.

W edukacji seksualnej szkoła nie może zastąpić rodziców, lecz musi ich uzupełniać. Rodzice, traktując seksualność jako wartość, powinni wychowywać swoje dzieci w duchu poszanowania dla ciała. Szkoła natomiast ma większe możliwości przekazania najnowszej fachowej wiedzy, powinna wzbogacać merytorycznie.

Do różnych grup uczniów trzeba docierać w różny sposób. Na to, jak dzieci przyjmują wiedzę o seksualności, wpływa nie tylko proces dojrzewania, lecz także otoczenie, z którego pochodzą - w różnych środowiskach zasób wiedzy i postaw może być inny. Dobrze, gdy nauczyciel może pracować w małych grupach, gdy jest możliwość zadawania anonimowych pytań, kluczowe jest zbudowanie zaufania.

Pojawia się konieczność pracy z nauczycielami, muszą mieć ugruntowaną wiedzę, przedstawiać pełny obraz bez podawania fałszywych treści. Dobrą cechą jest umiejętność przyznania się do własnej niewiedzy i obiecanie "sprawdzę, dowiem się i odpowiem". Nauczyciel powinien pełnić funkcję obserwatora, który dostrzega, na jakim etapie rozwoju jest uczeń, powinien też być wsparciem przy problemach. Poza wiedzą ogólną trzeba trafić do konkretnego człowieka - inaczej zdobyta wiedza nie zostanie przyjęta. W pewnym okresie życia grupy rówieśnicze mają większe oddziaływanie niż dorośli. Co więcej, wiedza od rówieśnika często lepiej trafia do świadomości. Niemniej wiedza o seksie powinna być sterowana przez właściwe postawy dorosłych, młodzi ludzie nie mają odpowiedniego doświadczenia, mogą podejść do swoich problemów z lękiem lub sensacyjnie. Dlatego współpraca nauczycieli z rodzicami powinna stanowić fundament edukacji seksualnej.

not. GAK

@RY1@i02/2015/144/i02.2015.144.00000090b.804.jpg@RY2@

TYTUS ŻMIJEWSKI/PAP

Zaledwie 57 proc. uczniów ma dostęp do zajęć z WDŻ

Anna Wittenberg

anna.wittenbert@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.