Dziennik Gazeta Prawana logo

Innowacyjna Polska na razie w projekcie

2 lipca 2018

SZKOLNICTWO WYŻSZE Kosmiczna przepaść dzieli polskie ośrodki badawcze od tych najlepszych na świecie. Zmiany wymaga wszystko: prawo, finansowanie, a przede wszystkim mentalność naukowców

Nasz kraj zajmuje 24 miejsce w zestawieniu krajów UE pod względem innowacyjności (na 28 państw). O włos wyprzedzamy Litwę czy Łotwę. Daleko przed nami są Słowenia i Czechy, lepsza jest nawet Słowacja. Unia mierząc innowacyjność krajów, bierze pod uwagę m.in. takie elementy, jak zasoby ludzkie, finansowanie badań czy ich efekty.

Słabe wyniki

- Jeżeli chodzi o poziom polskiej nauki, to w rankingach wypadamy bardzo słabo - przyznaje prof. Andrzej Jajszczyk z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, były szef Narodowego Centrum Nauki. - Rankingi nie tylko pokazują, gdzie jesteśmy na tle innych państw, ale mają także głębsze konsekwencje. To kierując się nimi najlepsi doktoranci wybierają jednostki, w których chcą prowadzić badania naukowe i dalej się kształcić - dodaje. Po to stworzono na przykład znany ranking szanghajski, na podstawie którego część państw przyznaje środki, dając je tylko tym, którzy dostaną się na uczelnie z pierwszej setki (polskie dwa uniwersytety są dopiero w czwartej setce). Obecność uczelni w czołówce rankingów bywa też ważnym czynnikiem w decyzjach o lokalizacji ośrodków badawczych firm.

Przepaść między nami a innymi krajami widać choćby na przykładzie najbardziej prestiżowych grantów ERC - polscy naukowcy uzyskali ich zaledwie 21 na 6 tys. przyznanych. Biorąc pod uwagę, że naszych badaczy jest ok. 70 tys., te dane mogą niepokoić. Polska odstaje też od średniej unijnej w uzyskiwaniu wsparcia z Horyzontu 2020, w ramach którego można zdobyć pieniądze na projekty badawcze. - W przypadku Horyzontu 2020 konkurencja w pozyskiwaniu grantów jest ogromna. Aplikując o środki, polski naukowiec rywalizuje ze wszystkimi innymi uczonymi z Europy, m.in. z krajów Europy Zachodniej, gdzie nauka jest na bardzo wysokim poziomie. Pod względem wskaźnika sukcesów nieco odstajemy od średniej europejskiej. Na dofinansowanie może liczyć średnio 11 proc. wniosków, średnia europejska to prawie 14 proc. - wyjaśnia Katarzyna Walczyk-Matuszyk, zastępca dyrektora Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE. - Jednak trzeba zauważyć, że jeżeli chodzi o kraje tzw. EU13, to jesteśmy liderem - zaznacza.

- Biorąc pod uwagę punkt wyjścia, z jakiego starujemy, nie jest tak źle - uważa prof. Piotr Stec z Uniwersytetu Opolskiego. - Polska nauka może się swobodnie rozwijać dopiero od 25 lat. Ponadto, jeżeli porównany efektywność naszych naukowców, zestawiając pensje, jakie otrzymują, wyniki są całkiem niezłe. Przykładowo polski naukowiec zarabia 4-5 razy mniej od niemieckiego, a wytwarza połowę tego, co on - mówi prof. Stec. Dodaje, że porównywanie innowacyjności w Polsce do przodujących w tej dziedzinie krajów to jak zestawienie początkującego star-upa do firmy Microsoft. - Nie można mieć pretensji, że ten pierwszy osiąga gorsze wyniki - ocenia prof. Stec.

Eksperci wskazują też, że polscy naukowcy w pozyskiwaniu środków radzą sobie coraz lepiej i są aktywniejsi. - Analizując udział w Horyzoncie 2020, przykładowo w porównaniu do analogicznego okresu implementacji 7. Programu Ramowego, z którego można było pozyskiwać fundusze na badania naukowe w latach 2007-2013 wzrosła liczba przedsiębiorstw, które dostają dotacje - o 19 proc., a z kolei instytuty badawcze o 22 proc. - wylicza Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

Potrzebne zmiany

Ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zdaniem ekspertów potrzebne są radykalne zmiany. - Im dłużej zwlekamy z wprowadzeniem rozwiązań koniecznych dla rozwoju polskiej nauki, tym trudniej będzie nam dogonić inne kraje. My stoimy w miejscu, a świat nam ucieka. A to znaczy, że się cofamy. Podjęcie działań, które umożliwią progres, jest zatem kluczowe - uważa Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

Większość naukowców twierdzi, że problemem jest przede wszystkim niski poziom finansowania polskiej nauki. - Samo dorzucenie pieniędzy niewiele pomoże. Oczywiście część jednostek zapewne dobrze je wykorzysta, ale obawiam się, że środki mogą być po prostu przejadane - uważa prof. Andrzej Jajszczyk.

Z przeprowadzanej przez KPK analizy wynika, jakie bariery utrudniają polskim naukowcom skuteczną rywalizację z uczonymi z innych europejskich krajów. - Podzieliliśmy je na trzy grupy: systemowe, instytucjonalne i indywidualne - podkreśla Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

Do pierwszej grupy należą te związane z działalnością badawczo-rozwojową. Przedsiębiorstwa powinny być zachęcane do inwestowania w badania i innowacje, np. przez ulgi podatkowe oraz jednoczesne doprecyzowanie przepisów prawnych, które nie pozostawi wątpliwości interpretacyjnych, szczególnie urzędom i izbom skarbowym. Nad ulgami podatkowymi dla firm obecnie pracuje rząd.

- Kuleje także umiędzynarodowienie polskiej nauki - zauważa Katarzyna Walczyk-Matuszyk. Granty w większości przypadków muszą być realizowane we współpracy międzynarodowej. Dlatego trzeba podjąć działania, które pozwolą na skuteczne tworzenie relacji z partnerami zagranicznymi i budowanie marki na arenie międzynarodowej. Chodzi zarówno o działalność w międzynarodowych stowarzyszeniach czy grupach eksperckich przy instytucjach europejskich, jak również o uczestnictwie w spotkaniach brokerskich czy podejmowaniu roli ewaluatorów oceniających projekty przez polskich naukowców i ekspertów z przemysłu. Kluczowe jest również przyciąganie do Polski zagranicznych naukowców - zarówno tych młodych, jak i uznanych. Warto zatem rozważyć wprowadzenie zachęt dla jednostek naukowych - lepiej powinny być oceniane te, które decydują się na np. zatrudnianie badaczy obcokrajowców. Podobnie wyższe wagi w ocenie parametrycznej jednostek muszą być przypisane za uzyskiwane międzynarodowe granty.

Ponadto nadal na wielu uczelniach brakuje profesjonalnych biur wspierających naukowców w skutecznym pozyskiwaniu i realizowaniu grantów. Pod tym względem nasze szkoły wyższe różnią się właśnie od najlepszych uniwersytetów. Menedżerowie badań i innowacji, pracując z zespołami badawczymi, pomagają wyselekcjonować pomysły i dobrać odpowiednie źródło dofinansowania, a potem wspierać fazę przygotowania wniosku i realizacji projektu.

- Brakuje również zachęt dla samych naukowców. Aplikowanie i realizowanie projektów to proces zasobochłonny, wymagający również czasu. Naukowcy powinni móc liczyć na wyższe wynagrodzenia czy na zwolnienie choć z części obowiązków dydaktycznych w przypadku uzyskania grantu - uważa Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

- Najpierw władza publiczna powinna powiedzieć, co chce osiągnąć. I do tych celów dobrać odpowiednią strategię. Po wprowadzeniu uczciwych reguł gry określonych w prawie i rozsądnych zasad finansowania jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo wiele - podsumowuje prof. Piotr Stec.

Rząd liczy, że w ciągu ośmiu lat polskie uczelnie znajdą się w pierwszej setce rankingu szanghajskiego

Urszula Mirowska-Łoskot

urszula.mirowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.