Uczniowie w szkole, nauczyciele poza nią
Doniesienia o redukcji etatów nauczycielskich ukazują tylko jedną stronę szkolnej rzeczywistości.
Mimo że formalnie uczniowie naukę rozpoczęli 4 września, w części placówek oświatowych miejsca pracy wciąż czekają na pedagogów. Brakuje polonistów, anglistów, matematyków, specjalistów wychowania przedszkolnego, a nawet bibliotekarzy.
Problem dotyczy nie tylko małych miejscowości, ale również dużych aglomeracji. Praca dla nauczycieli "od zaraz" jest m.in. w Warszawie, Krakowie oraz Poznaniu. Potwierdzają to dane kuratoriów.
Nauczycielom z deficytowymi specjalnościami dyrektorzy szkół oferują pracę nie na kilka godzin tygodniowo, ale na pełen etat. Kuszą również nadgodzinami, które zwiększają wynagrodzenie.
Jak tłumaczą brak chętnych? Po pierwsze, procedurą związaną ze zgłaszaniem zapotrzebowania na nauczycieli. W pierwszej kolejności swoją ofertę muszą kierować do tych osób, które straciły pracę w innej likwidowanej lub wygaszanej placówce. Po drugie, migracją nauczycieli. W poszukiwaniu lepszych warunków zatrudnienia nie boją się oni zmieniać pracy, mimo trwania roku szkolnego.
O tym, ilu faktycznie nauczycieli straciło pracę w wyniku reformy edukacji, przekonamy się dopiero w październiku. Wtedy Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, przedstawi zbiorcze dane w tej sprawie. ⒸⓅ B7
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu