Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szukamy studentów na przykład w Chinach i na Ukrainie

22 czerwca 2017

Prof. Tomasz Giaro: Jeszcze 10 lat temu mieliśmy po kilku kandydatów na jedno miejsce. To się skończyło. Dlatego staramy się znaleźć studentów poza Polską

Jakich nowości w roku akademickim 2017/2018 mogą spodziewać się państwa studenci?

Od 1 października 2017 r. zacznie obowiązywać nowy program studiów. Będzie w nim mniej przedmiotów obowiązkowych do zaliczenia. Taka jest zresztą tendencja na całym świecie. Student sam będzie kształtował sobie program studiów.

Podzielimy przedmioty na trzy grupy zajęć: podstawowe, kierunkowe oraz bloki specjalizacyjne. Zawsze oferowaliśmy bogatą ofertę przedmiotów fakultatywnych, z tym że studenci wybierali najczęściej te, które wypadały w ich okienkach. Teraz do przedmiotów kierunkowych będzie podporządkowany blok specjalizacyjny. Przykładowo mamy blok, który nazywa się "media elektroniczne", w nim kilka przedmiotów, np. prawo prasowe czy internet w prawie i praktyce kontraktowej itd. Dzięki temu program zajęć będzie się układał w logiczną całość, a nie stanowił przypadkowego zbioru.

Nad czym jeszcze państwo pracują?

Samo skończenie studiów to w przypadku Wydziału Prawa i Administracji trochę za mało. Jeżeli ktoś poważnie myśli o karierze w tym zawodzie, potrzebny mu będzie dodatkowy "papier". Na całym świecie funkcjonuje w tej roli dyplom studiów LLM. Dlatego chcemy wprowadzić tego typu studia.

Cóż to takiego?

W Polsce osoba po studiach prawniczych, która chce się dalej kształcić, ma dwie możliwości - albo zdecydować się na doktorat, albo podjąć naukę na studiach podyplomowych. To za mały wybór. Doktorat jest zbyt obciążający - kształcenie trwa cztery, pięć lat, które praktycznie trzeba wykreślić z życia, poświęcając je pisaniu pracy naukowej, która często jest kilkusetstronicowym elaboratem i dowodem na to, że kandydat przekopał się przez wszystkie archiwa. Z kolei dyplom studiów podyplomowych niewiele znaczy, zwłaszcza na świecie, gdyż studia te odbywają się w języku polskim. Dlatego chcemy zaoferować absolwentom prawa, nie tylko z Polski, lecz także z innych krajów, studia LLM. Skrót pochodzi od magister legum czy master of laws. W skrócie: studia LLM są bardziej wyspecjalizowane, angażują mniej niż doktorat i dają możliwość otrzymania prestiżowego dyplomu.

Nauka trwa nie krócej niż rok, a maksymalnie dwa lata. Dyplomy LLM powstały w krajach anglosaskich, lecz obecnie są rozpoznawalną marką na całym świecie. Szanujący się wydział prawa, również w Europie kontynentalnej, prowadzi z reguły pięć, sześć studiów LLM. Dlatego chcemy je mieć również u nas, na WPiA UW. Co prawda do tej pory nie jest jasne, czy takie kształcenie jest w Polsce dozwolone, jesteśmy jednak zdania, że jeżeli coś nie jest wyraźnie zakazane, to jest dozwolone.

Na jakim etapie są przygotowania?

Prowadzimy szeroko zakrojone pertraktacje i rozeznanie w terenie.

Kto mógłby podjąć takie studia?

Nie liczmy na absolwentów Harvardu. Kierujemy swoją ofertę raczej do studentów z Chin czy Ukrainy. Ostatnio spotkałem się z dziekanem Wydziału Prawa w Montrealu i rozmawialiśmy o studiach sieciowych. Dzięki temu osoba, która zdecyduje się na LLM, będzie mogła studiować w trzech lokalizacjach, np. Montrealu, Pekinie i Warszawie. Po kilka miesięcy nauki mogłoby być realizowane w każdej z tych trzech stolic, siedzibach LLM.

A ile trzeba będzie zapłacić za taki dyplom?

Trudno na tym etapie powiedzieć. Dobre LLM w Stanach Zjednoczonych to koszt ok. 50 tys. dol. Nasza oferta będzie o wiele bardziej konkurencyjna. Oczywiście jeszcze przez jakiś czas LLM Harvard będzie znaczyło o wiele więcej niż LLM Warsaw...

Panuje przekonanie, że studia na prawie powinno podejmować się tam, gdzie będzie się wykonywać zawód.

Ten mit narodowy już dawno powinien zostać odłożony do lamusa. Nie ma żadnych przeszkód, aby osoby, które chcą być prawnikami, kształciły się na różnych uczelniach na świecie. 60-70 proc. naszych przepisów pochodzi z prawa Unii Europejskiej, zatem staje się ono we wszystkich krajach Unii bardzo zbliżone. Wielkie kancelarie międzynarodowe, również z krajów common law, nie gardzą sprawami z krajów civil law i na odwrót. Jedyną barierą może być język, ale dziś każdy student, który ma jakieś ambicje, mówi po angielsku.

Czyli nowa oferta będzie nastawiona przede wszystkim na pozyskiwanie studentów z zagranicy?

Tak. Umiędzynarodowienie to jeden z kierunków, nad którym szczególnie pracujemy. Jest niż demograficzny i przed tym nie uciekniemy. Jeszcze 10 lat temu mieliśmy po kilku kandydatów na jedno miejsce. Maturzyści walili do nas drzwiami i oknami. Musieliśmy wynajmować sale na mieście. To się już dawno skończyło. Teraz to my musimy polować na studentów. Dlatego staramy się szukać studentów poza Polską. Ciągle zwiększamy liczbę przedmiotów prowadzonych w języku angielskim, aby przyciągnąć obcokrajowców. Walka o studenta ma już nie tylko charakter lokalny, lecz międzynarodowy. Musimy brać udział w tym międzynarodowym współzawodnictwie. Nie koncentrujemy się jednak wyłącznie na studentach z zagranicy, lecz także na najlepszych maturzystach z Polski.

Ale przecież nowy algorytm wyliczania dotacji dla uczelni już nie zmusza publicznych szkół wyższych do walki o studenta za wszelką cenę. Ministerstwo Nauki nawet obcina dotację tym, które kształcą masowo. Wymaga, aby na jednego nauczyciela akademickiego nie przypadało więcej niż 13 studentów.

To prawda. Z jednej strony nie opłaca nam się przyjmować za dużej liczby studentów, bo wtedy tracimy dotację z budżetu państwa, ale z drugiej - studenci płacący za studia są dużym atutem. Tak naprawdę nikt jeszcze nie obliczył, co się bardziej opłaca: student, który płaci brzęczącą gotówką, czy jednak zachowanie wskaźników wskazanych w algorytmie? Czy zwiększać liczbę studentów płacących za naukę, czy zatrudniać kolejnych profesorów? Na razie chcemy zobaczyć, jak nowy algorytm zadziała w praktyce.

@RY1@i02/2017/119/i02.2017.119.11900060f.801.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

Prof. Tomasz Giaro, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Samo skończenie studiów to za mało. Jeżeli ktoś poważnie myśli o karierze prawnika, potrzebny mu będzie dodatkowy "papier". Na całym świecie funkcjonuje w tej roli dyplom studiów LLM

Z jednej strony nie opłaca się nam przyjmować za dużej liczby studentów, bo wtedy tracimy dotację z budżetu państwa, ale z drugiej - studenci płacący za studia są dużym atutem

Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.