Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaoczne studia doktoranckie do likwidacji

2 lipca 2018

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zgadza się, aby wszyscy doktoranci otrzymywali stypendia naukowe. W zamian jednak mogą zostać pozbawieni pomocy socjalnej.

Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki przychyla się do większości postulatów Krajowej Reprezentacji Doktorantów przedstawionych wczoraj podczas konferencji na Politechnice Warszawskiej. Jak ujawniliśmy w DGP, młodzi naukowcy wnioskują o to, aby uczelnie przyznawały stypendium doktoranckie obligatoryjnie każdemu doktorantowi, nawet w wysokości 3,5 tys. miesięcznie. Obecnie otrzymuje je 50 proc. uczestników studiów trzeciego stopnia, a jego wysokość wynosi ok. 1,5 tys. zł. W efekcie większość doktorantów mimo że uczy się dziennie, musi podejmować pracę, aby utrzymać siebie i swoją rodzinę. W tej sytuacji wielu z nich przerywa studia i rezygnuje z kariery naukowej.

- Przychylam się do powszechnych stypendiów doktoranckich - mówi Jarosław Gowin. - Pozostaje kwestia określenia wysokości tych świadczeń. Przed nami rozmowa z ministrem finansów - dodaje. Przedstawiciele resortu wskazywali też na to, że skoro wszyscy młodzi naukowcy mieliby zapewnione stypendia, możliwie, że nie będą już mogli wnioskować o świadczenia socjalne. Jednak nadal w razie trudnej losowej sytuacji życiowej (np. kradzież, choroba) będą mogli zabiegać na uczelni o zapomogę.

MNiSW opowiedziało się również za likwidacją niestacjonarnych studiów doktoranckich. Zrezygnowało natomiast z utworzenia dwóch różnych doktoratów - naukowych i zawodowych.

- Będzie można uzyskać jedynie doktorat naukowy, ale w ramach trzech ścieżek - zapowiada Jarosław Gowin. - Po pierwsze, powstaną szkoły doktorskie, na których będą prowadzone programy kształcenia doktorantów. Po drugie, najwybitniejsi młodzi naukowcy będą mogli uzyskać granty promotorskie. Po trzecie, doktorat będzie można uzyskać eksternistycznie, z wolnej stopy - wyjaśnia Gowin.

Minister zapowiedział również, że zmienią się zasady oceny uczelni. Jej osiągnięcia naukowe nie będą już oceniane w czterostopniowej skali - od C (poziom niezadowalający), B, A, do A+ (poziom wiodący). Dojdzie piąty stopień - B+. Ponadto kategoria naukowa będzie przyznawana dla uczelni, a nie jedynie wydziału. Od niej uzależnione będą uprawnienia do nadawania stopni naukowych. Przykładowo tylko te, które uzyskają kategorię A lub A+, będą miały uprawnienia habilitacyjne, natomiast kategoria nie niższa niż B+ będzie dawała uprawnienia do doktoryzowania. - Obecnie są wydziały, które mają najniższą kategorię naukową C, a mimo to mają uprawnienia do nadawania stopni naukowych. Między innymi przez to spada jakość kształcenia na studiach doktoranckich. Musimy to zmienić - dodaje Gowin. Zgodził się również z propozycją KRD, aby po dwóch latach nauki była przeprowadzana ewaluacja kształcenia na programach doktorskich.

Ministerstwo Nauki zapowiedziało też, że przygotowało nową definicję młodego naukowca - dla osób tych jest stworzona osobna pula pieniędzy na badania. Obecnie decyduje wiek - aby móc wnioskować o granty dla młodych badaczy, trzeba mieć mniej niż 35 lat. - Uważamy, że kryterium wieku nie jest właściwe. Eliminuje cennych ludzi z doświadczeniem, którzy później zajęli się nauką. Bardziej liczy się czas, jaki upłynął np. od zrobienia doktoratu. Nowa definicja naukowca będzie znacznie bardziej korzystna niż ta, którą mamy obecnie - zapowiedział Piotr Müller z MNiSW.

Środowisko akademickie proponuje np., aby za młodego naukowca można było uznać osobę, która prowadzi działalność badawczo-rozwojową przez okres nie dłuższy niż 12 lat, nie dłużej jednak niż przez 7 lat od uzyskania doktoratu.

Urszula Mirowska-Łoskot

urszula.mirowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.