Premiujmy nauczycieli najlepszych, a nie wszystkich
Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, z pewnością jest pracowita i ambitna. Pytanie, czy zmiany w jej resorcie należy wprowadzać tak szybko, a przede wszystkim tak wybiórczo. Wygaszanie gimnazjów stało się faktem i nikt już tego nie zmieni. Nauczyciele, dyrektorzy i samorządy ruszą z nowymi szkołami od 1 września 2017 r., a od 1 stycznia 2018 r. mają obowiązywać zmienione zasady finansowania oświaty. Tyle że mamy już maj, a projektu nie ma i nie wiadomo, jak będą wyglądać zasady wynagradzania nauczycieli i pozostałych pracowników oświaty. Tymczasem gminy przygotowują budżety na kolejny rok do listopada i nie chcą być potem zaskakiwane informacjami o tym, że będą musiały np. więcej dokładać do oświaty lub inaczej rozliczać się z pieniędzy otrzymywanych z centralnego budżetu w ramach subwencji. O wszystkich zmianach powinny wiedzieć wcześniej.
Na przeszkodzie do sensownego wydawania pieniędzy stoi też Karta nauczyciela, przez lub dzięki której podwyżki dostają wszyscy nauczyciele na poszczególnych stopniach awansu. I nieważne, czy są to wybitni pedagodzy, czy osoby, które wylądowały w szkołach, bo nie miały pomysłu na życie. Cały czas pozostaje mi wierzyć, że więcej jest tych pierwszych. Niemniej jednak, jeśli otrzymywałbym taką samą pensję i dodatek motywacyjny, a nawet czternastkę jak mój kolega, który nie przykłada się do pracy, a jego zaangażowane jest na poziomie zero, to chyba też bym sobie odpuścił - taki system premiowania jest wybitnie demotywujący. Na dodatek nauczyciel, który pracuje na pół gwizdka i jest mianowany, praktycznie nie musi się obawiać o pracę. Tu znów oburzy się ZNP, twierdząc, że jednak da się zwolnić słabego nauczyciela ze szkoły... Może i się da, tylko proszę mi wskazać, który dyrektor podjął się takiego wyzwania, bo ci, którzy próbowali, po kilkuletnich bataliach postępowań dyscyplinarnych i sądowych - odpuścili.
Niestety, pani minister nie chce się narażać nauczycielom, woli im sypnąć trochę grosza i pozostawić w marazmie niemotywującego systemu wynikającego z karty z 1982 r. Politycy wszystkich opcji boją się tak dużej grupy wyborców. Nikt nie chce pogrzebać karty i stworzyć przepisy, które będą premiować najlepszych z najlepszych. Przepisy, które pozwolą podziękować nauczycielowi, który trafił do szkoły przez pomyłkę. Nawet w administracji rządowej ubiegło- i tegoroczne podwyżki nie są już wypłacane automatycznie wszystkim. Tam już wiedzą, że przyznawanie ich po równo jest demoralizujące. Mam nadzieję, że w oświacie też kiedyś do tego dojrzeją.
@RY1@i02/2017/089/i02.2017.089.183000800.101(c).jpg@RY2@
Artur Radwan
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu