No, po prostu karton
Matura z historii zawsze owocuje branżowymi dyskusjami i kontrowersjami, ale jeżeli warto o niej powiedzieć kilka słów i tym razem, to z powodów uniwersalnych. W przypływie gorzkiego humoru można by je zmieścić w popularnym kiedyś haśle: „państwo z kartonu”.
Po pierwsze, przedmiot ukazujący korzenie wielu naszych przekonań i zadziwiająco wiele prawdy o człowieku jest wybierany jedynie przez kilka procent maturzystów. Cóż, matura ciesząca się złowrogą opinią bardzo trudnej popularna nie będzie. A cieszy się taką opinią, bo sięga po materiał obszerny i szczegółowy (tego roku pytania dotyczyły monarchii hellenistycznych). Niektóre pytania wymagają wiedzy o detalu, inne jednak odwołują się właściwie do ogólnego, by tak rzec, jarzenia – np. pytamy, czy na propagandowym kadrze z propagandowego filmu można dostrzec, że jest to kadr z filmu propagandowego. Tak, można. Wreszcie są pytania, które wymagają i sporej wiedzy detalicznej, i spostrzegawczości w warunkach stresu. Nie każdego taka kombinacja alpejska zachęca do nałożenia nart.
Po drugie, historia pozwala rozumieć świat... Jedną czwartą punktów na maturze uczeń może zdobyć dzięki esejowi. Czy, co do zasady, nie powinien być on takim lewarkiem rozumienia świata (sporo jest o tym w dokumentach kolejnych ministrów)? Z tegorocznych trzech tematów jeden dotyczył Karola Wielkiego, drugi wojen Rzeczypospolitej z Turcją w XVII w., a trzeci oceny działań Józefa Piłsudskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.