Wracają dawne licea. Będzie dużo wkuwania
Eksperci: MEN nie zna realiów szkoły i możliwości uczniów
Już od września uczniowie liceów będą się uczyć cztery, a nie trzy lata. Jednocześnie powraca kształcenie ogólne dla wszystkich (w obecnym systemie po pierwszej klasie uczniowie wybierali profil przyrodniczy albo humanistyczny).
Wszyscy będą się np. uczyć historii w wymiarze poszerzonym ze 123 do 240 godzin (w tym pierwszym przypadku doliczyliśmy ostatnią klasę gimnazjum, by okresy były porównywalne). Zwiększa się również obowiązkowa liczba godzin nauki przedmiotów ścisłych i wraca obowiązkowa lista lektur: uczniowie będą musieli przeczytać rocznie ok. 10 pozycji wskazanych przez resort edukacji. Do tej pory tylko kilka tytułów było obowiązkowych, a resztę mogli wybrać nauczyciele z listy lektur sugerowanych.
Zdaniem ekspertów nowy program licealny jest wyśrubowany. - Projekt podstawy programowej do języka polskiego dla liceum i technikum przedstawia wizję bardzo ambitnego, protoakademickiego kształcenia polonistycznego dla tych, którzy wybiorą filologię na studiach - uważa przewodniczący komitetu nauk o literaturze PAN prof. Krzysztof Kłosiński. I dodaje, że to pomysł nierealistyczny w odniesieniu do większości uczniów, którzy przecież nie wybiorą polonistyki.
Zaskoczenie budzi lista książek do przeczytania. "Zakres materiału i liczba lektur są nie do zrealizowania w przeznaczonym czasie, a więc rozporządzenie stanie się fikcją" - pisała w trakcie konsultacji nad podstawą programową Maria Gudro-Homicka, szefowa Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów. I dodawała, że czytając projekt, odnosi się wrażenie, iż twórcy dokumentu nie znają realiów współczesnej szkoły i możliwości uczniów.
Paradoksalnie - mimo zwiększenia liczby godzin - te same spostrzeżenia mają historycy. - Niepokój budzą nadmiernie rozbudowane treści kształcenia - wskazywała w trakcie konsultacji Zofia Kozłowska, wiceprezes Towarzystwa Historycznego. Jej zdaniem w proponowanych treściach, które mają być przerabiane na lekcjach, jest mało historii kultury, a dominuje historia polityczna. Ilość materiału zaś będzie skutkowała tym, że nauczanie historii będzie się opierało na metodach pamięciowych.
Jednym głosem z humanistami mówią biolodzy. - Podstawowym problemem nowej podstawy programowej jest jej objętość - zwracał uwagę podczas konsultacji projektu prof. dr hab. Krzysztof Spalik, przewodniczący komitetu biologii środowiskowej i ewolucyjnej PAN. I podkreślał, że nauczanie biologii w liceum znowu będzie polegać przede wszystkim na uczeniu się podręcznika na pamięć, a nie na rozumieniu drogi dochodzenia do wiedzy.
MEN, przedstawiając projekt, chwali się, że wraca do "powtarzania, utrwalania i poszerzania materiału na kolejnych, wyższych etapach nauczania". Podkreśla powrót do poszerzonej historii i zmiany w nauczaniu języka polskiego. To "wzmocnienie efektywności kształcenia przez wprowadzanie uczniów w tradycję kulturowo-literacką, która ma służyć zakorzenieniu w przeszłości, wykształceniu poczucia tożsamości i ciągłości kultury" - czytamy.
@RY1@i02/2018/023/i02.2018.023.000000600.801(c).jpg@RY2@
Wybrane różnice
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu