Jak politycy zapomnieli o uczniach
Lekkie tornistry, ciepłe posiłki, małe klasy – pomysłów w kampani wyborczej pojawia się wiele. Dla żadnej partii oświata nie stała się jednak priorytetem
– Nie padł żaden chwytliwy postulat, który spowodowałby, że edukacja zostałaby wciągnięta na sztandary – uważa prof. Krzysztof Biedrzycki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem politycy po prostu boją się podejmowania tego tematu.
W programach pojawiają się okrągłe hasła, które od lat są w obiegu, ale których nie udało się skutecznie wprowadzić. Na przykład w programie PO autorzy piszą, że szkoła „będzie przyjazna, ciekawa i bezpieczna. Szkoła ma dać dziecku możliwość identyfikowania i rozwijania talentów, nadrabiania zaległości przy wydajnej pomocy nauczycieli. Szkoła będzie świadczyć pełną usługę edukacyjną, zapewniając: naukę, wychowanie, opiekę, żywienie, sport, rozwijanie talentów i zainteresowań, wyrównywanie szans”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.