Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Miotła w obronności, czyli co z wiedzącymi więcej

8 listopada 2023
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W głośnych okolicznościach odejście ze służby zapowiedziało w październiku dwóch najważniejszych żołnierzy w Wojsku Polskim – szef sztabu gen. Rajmund Andrzejczak i dowódca operacyjny gen. Tomasz Piotrowski. Tydzień później, w wyborach do Sejmu nie udało się zdobyć mandatu m.in. posłom Jarosławowi Krajewskiemu i Michałowi Jachowi. O ile ten drugi, będąc szefem sejmowej komisji obrony narodowej, nie miał nawet dostępu do informacji ściśle tajnych, o tyle ten pierwszy, będąc m.in. w komisji ds. służb specjalnych, mocno się w tę pracę angażował.

Choć wyżej wymienionych dzieli bardzo wiele, to łączy ich to, że wszyscy mają niebagatelną wiedzę z newralgicznych obszarów obronności państwa i działań niejawnych związanych ze służbami specjalnymi. Teraz, przynajmniej na jakiś czas, ich kariera związana ze strukturami państwowymi dobiegła końca. Jeśli dodamy do tego dziesiątki ludzi – szefów i zastępców Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i co najmniej kilkanaście innych osób, to okaże się, że pod koniec roku w związku ze zmianą rządu „na rynku” pojawi się co najmniej kilkadziesiąt osób, które mają olbrzymią wiedzę w delikatnej materii i niekoniecznie wybierają się na emeryturę. Co najmniej część z nich będzie szukać nowej pracy.

Niestety państwo polskie nie stworzyło żadnego systemowego rozwiązania, jak takich ludzi zagospodarować. Skutki bywają opłakane. Chyba najgłośniejszym przykładem tego, co w takich sytuacjach może pójść nie tak, były losy gen. Leszka Surawskiego, który w latach 2017–2018 był przez półtora roku szefem sztabu Wojska Polskiego. Krótko po odejściu ze służby odnalazł się w pracy dla jednego z najbardziej znanych lobbystów zbrojeniowych w Rzecz pospolitej, który pracuje dla największych zachodnich koncernów sprzedających nam broń. Można tylko domniemywać, jak wiedza byłego „pierwszego żołnierza” przecierała drogi w resorcie obrony czy sztabie i pomagała sprzedawać uzbrojenie, za które wszyscy płacimy. Idąc dalej, można pytać, ile na tej nietypowej karierze straciliśmy jako polscy podatnicy?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.