Co dalej z umową na HIMARS-y
Choć zawarta we wrześniu 2023 r. umowa ramowa przewiduje zakup prawie 500 zestawów artylerii rakietowej, bardziej prawdopodobne jest, że będzie ich ok. 130
300 km – mniej więcej taki zasięg maksymalny przy odpowiednich pociskach mają amerykańskie zestawy HIMARS. O tym, jak skuteczna to broń, przekonali się już Ukraińcy i Rosjanie. Ci pierwsi otrzymali od Stanów Zjednoczonych zaledwie 39 takich zestawów, ale ich wpływ na pole walki jest nie do przecenienia – pozwoliły one zniszczyć wiele wartościowych celów rosyjskich, jak stanowiska artylerii (ostatnio nowoczesny radar 1K148 Jastrieb-AW, warty setki milionów złotych) albo punkty dowodzenia na zapleczu frontu.
Także Wojsko Polskie w ostatnich latach radykalnie zwiększa swoje zdolności w obszarze artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Jeszcze w listopadzie 2022 r. Agencja Uzbrojenia zawarła umowę na dostawę 218 modułów wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 Chunmu wraz z pakietami logistycznym i szkoleniowym, zapasem amunicji, obejmującym kilkanaście tysięcy pocisków precyzyjnego rażenia na dystansie 80 km i 290 km. Za południowokoreańskie odpowiedniki HIMARS-ów zapłacimy ponad 3,5 mld dol. netto. Warto przy tym pamiętać, że ten sprzęt ma więcej wyrzutni; w dużym uproszczeniu jeden taki zestaw można traktować jak dwa HIMARS-y. Pierwsze egzemplarze usadowione na polskich podwoziach Jelcza już trafiły do Wojska Polskiego. Ale do naszych żołnierzy dotarły już również pierwsze HIMARS-y, których 20 sztuk zamówiliśmy w 2019 r., z czego co najmniej 18 już do nas dotarło.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.