Planowali kradzież tablicy od października
Niewykluczone, że napis znad bramy w Auschwitz zniknął na zlecenie kolekcjonera
Pocięty na trzy części napis był ukryty w lesie pod gałęziami i śniegiem nieopodal domu jednego ze sprawców kradzieży. Mieszkaniec Czernikowa koło Torunia przez telefon komórkowy zdalnie kierował akcją swoich czterech kompanów. To oni w piątek nad ranem wdarli się na teren muzeum w Oświęcimiu, odkręcili wiszący nad bramą napis i niezauważeni przez strażników muzeum odjechali osobowym samochodem.
Co skłoniło ich do haniebnego czynu? Czy działali na czyjeś zlecenie? - Nie możemy tego wykluczyć - mówi Katarzyna Cisło z małopolskiej policji. Śledczy odrzucili rozpatrywany wcześniej scenariusz, że sprawcy byli członkami grup neonazistowskich, ale nie udzielają jednoznacznych odpowiedzi na pytania o motywy kradzieży. Wiadomo, że wciąż aktualny jest scenariusz, zgodnie z którym złodzieje wykonywali zlecenie "szalonego kolekcjonera" i ukradli napis z chęci zysku. - Trwają przesłuchania tych mężczyzn i być może grono podejrzanych się powiększy - mówi Cisło.
Pewne jest jedno: kradzieży, która oburzyła społeczność międzynarodową, dokonało pięciu zawodowców, którzy byli wcześniej notowani m.in. za kradzieże i napady. Najmłodszy ma zaledwie 20, a najstarszy 39 lat. Wszyscy mieszkają na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Organizator całej akcji Marcin A. prowadzi firmę budowlaną, reszta jest bezrobotna. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeden ze sprawców to były zięć emerytowanego funkcjonariusza policji. Wczoraj czwórka podejrzanych usłyszała zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży zabytku z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO oraz uszkodzenia go. Grozi im za to do 10 lat więzienia.
Policja złapała złodziei w nocy z niedzieli na poniedziałek. W poszukiwaniach brało udział kilkuset funkcjonariuszy z różnych sekcji. Sprawdzano każdy trop, analizowane były m.in. numery telefonów komórkowych, których w czasie kradzieży używano w rejonie muzeum. W poszukiwania zaangażowali się również zwykli obywatele. W ciągu trzech dni z informacjami na temat skradzionego napisu zadzwoniło niemal pół tysiąca osób. - Odezwała się nawet jakaś pani ze Szwecji z informacją, gdzie może znajdować się napis. Wszystkich odsyłaliśmy na policję - mówi rzecznik muzeum Jarosław Mensfelt.
Napis już dziś ma wrócić do muzeum Auschwitz-Birkenau. Ale nie od razu zawiśnie nad bramą. - Najpierw zajmą się nim konserwatorzy. Nie wiadomo jeszcze, jak długo potrwają ich prace - twierdzi Mensfelt. Napis trzeba będzie scalić z trzech części i usunąć uszkodzenia. Zdaniem Piotra Szczurka, właściciela pracowni kowalstwa artystycznego, można będzie to zrobić tak, by nie pozostał żaden ślad po cięciu. - To kwestia czasu i wprawnego fachowca - przyznaje Piotr Szczurek. Konserwatorzy z muzeum będą się jednak śpieszyć; chcą skończyć prace przed 65. rocznicą wyzwolenia obozu przypadającą 27 stycznia. W Oświęcimiu mają się wtedy zjawić m.in. kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Do tego czasu nad bramą będzie wisieć kopia skradzionego napisu.
CNN, Sky News czy główny francuski kanał telewizyjny TF1 - największe światowe media na bieżąco relacjonowały wczoraj zatrzymanie sprawców kradzieży w Auschwitz. Od lat żadne wydarzenie w Polsce nie wywołało takiego zainteresowania.
Ton komentarzy był jednoznaczny: ulga i uznanie dla sprawności polskiej policji. "Kradzież w miniony piątek wywołała oburzenie na całym świecie, a w szczególności w Izraelu i w organizacjach żydowskich.
Polskie władze uczyniły jednak z odzyskania znaku absolutny priorytet" - podkreślał na swoich łamach izraelski dziennik Haarec. Także New York Times, który relacjonował na bieżąco przebieg akcji poszukiwania złodziei, zaznaczył, że polskiej policji udało się odnaleźć sprawców szybciej niż w 72 godziny.
J.Bie.
@RY1@i02/2009/249/i02.2009.249.000.002a.001.jpg@RY2@
Pociętą na trzy części tablicę policja odnalazła 400 kilometrów od Oświęcimia
Grzegorz Kozakiewicz/Forum
barbara.sowa@infor.pl
współpraca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu