NATO utnie środki dla Polski?
NATO może drastycznie ograniczyć inwestycje w rozbudowę i modernizację infrastruktury wojskowej, na czym szczególnie straci Polska.
Z takim postulatem wystąpili podczas wczorajszego spotkania ministrów obrony Sojuszu w Bratysławie przedstawiciele USA, Wielkiej Brytanii, Holandii i innych bogatych państw Paktu.
Ich zdaniem oszczędności są konieczne, bo NATO musi skoncentrować się na wygraniu wojny w Afganistanie. A z powodu kryzysu większość sojuszników nie chce wydawać na obronę. Polska, podobnie jak inne kraje Europy Środkowej, straciłaby jednak na tym szczególnie. Do 2014 r. NATO ma zbudować w naszym kraju projekty infrastruktury wojskowej o wartości 750 mln euro. Dzięki środkom Sojuszu jest modernizowanych 7 lotnisk wojskowych, m.in. w Krzesinach, Powidzu i Mińsku Mazowieckim. NATO dostosowuje także do standardów Paktu porty Marynarki Wojennej w Gdyni i Świnoujściu. Wszystko po to, aby w razie potrzeby szybko przyjść z pomocą Polsce. Dzięki funduszom na inwestycje nasz kraj otrzymuje z NATO zdecydowanie większe fundusze, niż wynosi polska składka.
Wczoraj przeciwko oszczędnościowym planom forsowanym m.in. przez szefa Pentagonu Roberta Gatesa wystąpił minister obrony Bogdan Klich. Poparli go Turcy, Czesi, Węgrzy i ministrowie innych państw, które niedawno przystąpiły do NATO.
Ale naszego stanowiska raczej nie podziela nowy sekretarz generalny Paktu. - Jestem świadom, że coraz więcej ludzi pyta, czy koszty zaangażowania w Afganistanie są zbyt wysokie. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie: koszty naszej bezczynności dziś będą znacznie wyższe w przyszłości - oświadczył Anders Fogh Rasmussen.
Zdaniem gen. Stanleya McChrystala, głównodowodzącego amerykańskimi siłami w Afganistanie, potrzeba tam dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Na razie w Afganistanie walczy 65 tys. żołnierzy USA i 39 tys. pozostałych państw Sojuszu.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu