Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Specsłużby podsłuchają, ale teraz już nie każdego

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Beethoven w miejsce Mozarta. Policja i służby specjalne wdrażają nowy program służący do rejestrowania i opracowywania podsłuchanych rozmów.

Ma on pozwalać na błyskawiczne zlokalizowanie rozmówcy. Jednak tajne służby, choć dysponują nowoczesnym sprzętem, nie są w stanie podsłuchać każdego. Na rynku można kupić już oprogramowania szyfrujące, które, jak twierdzą eksperci, są odporne na podsłuchy - nawet tajnych służb.

Procedura podsłuchowa, niezależnie, czy robi to policja, czy inna specsłużba, wygląda podobnie. Prawie każda ze służb posiada własną podsłuchownię, czyli wyspecjalizowane pomieszczenia, do których doprowadzone są światłowody od operatorów telekomunikacyjnych. Największe mają policja i ABW. CBA dysponuje w swojej głównej siedzibie tylko jednym takim pokojem.

Tam znajduje się około ośmiu stanowisk do odsłuchów. Dlatego do Centralnego Biura trafiają tylko najistotniejsze rozmowy. W sumie podsłuchów jest ponad 12 tysięcy rocznie.

- Z moich informacji wynika, że liczba podsłuchów stale rośnie. Kiedyś zdarzało się jedno na rok takie rozpracowanie, w którym słuchaliśmy 250 telefonów, teraz jest ich po kilkanaście - mówi jeden z naszych rozmówców. Do tej pory służby do rejestrowania oraz opracowywania podsłuchanych rozmów używały programu zwanego Mozartem. Teraz będą pracować na Beethovenie. Trwa właśnie jego wdrażanie.

- Stary system coraz częściej się zawieszał, traciliśmy wiele rozmów - przyznaje jeden z naszych informatorów. Nowy system ma dodatkowo umożliwić błyskawiczne zlokalizowanie rozmówcy. Jednak na razie ta funkcja jeszcze nie działa.

Funkcjonariusze korzystają też z tzw. jaskółek, czyli ruchomych podsłuchów. Są to samochody ze specjalistycznym sprzętem, który jest w stanie połączyć się ze wszystkimi działającymi w pobliżu telefonami komórkowymi. - Można podsłuchać wszystko - twierdzi emerytowany agent ABW. Czy przed podsłuchami służb można się bronić? Okazuje się, że tak. Potrzebne jest jednak profesjonalne oprogramowanie szyfrujące rozmowy.

Najbardziej zaawansowanymi technologiami pod tym względem mogą się pochwalić światowe agencje rządowe czy militarne. Z profesjonalnych programów od lat korzystają też największe potęgi biznesowe. Jednak na rynku coraz częściej pojawiają się oferty skierowane do przeciętnego użytkownika komórki.

Wstępne oprogramowania różnią się zarówno ceną - a ta waha się od kilkuset zł do kilku tysięcy - jak i stopniem zaszyfrowania. Im stopień ten jest większy, tym większe jest bezpieczeństwo rozmowy. - Produkujemy oprogramowanie, które w wersji profesjonalnej szyfruje rozmowy na tyle skutecznie, że nawet dla służb są one nieczytelne - twierdzi Marek Filipiak, prezes Psiloc, firmy produkującej oprogramowania dla telefonów komórkowych, m.in. partner Nokii.

I podkreśla: - Gdyby ktoś nagrał rozmowę prowadzoną przy użyciu naszego oprogramowania w wersji profesjonalnej, potrzebowałby superkomputerów pracujących non stop przez kilka lat, żeby ją odszyfrować. Na odszyfrowanie wersji przeznaczonej na rynek konsumencki potrzebowałby kilku miesięcy.

System nie jest jednak w stu procentach idealny. Oprogramowanie szyfruje bowiem rozmowę tylko na komórce, na której jest zainstalowane. Zatem samo zainstalowanie oprogramowania nie chroni nas jeszcze przed podsłuchem. Aby nasza rozmowa nie została podsłuchana, program musi być zainstalowany zarówno u nas, jak też na aparacie naszego rozmówcy.

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Kamila Wronowska

kamila.wronowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.