Kamiński bez certyfikatu
Dzień po odwołaniu z funkcji szefa CBA Mariusz Kamiński stracił certyfikat dostępu do informacji niejawnych. Od obu decyzji odwoła się do sądu administracyjnego.
Odebranie mu certyfikatu zapowiedział wczoraj rano sekretarz kolegium ds. służb Jacek Cichocki. Jak to uzasadniał? - W ustawie jest zapisane, że funkcjonariusz w automatyczny sposób jest zawieszany, gdy ma postawione zarzuty prokuratorskie, a wtedy traci również dostęp do informacji niejawnych - wyjaśniał Cichocki.
Co decyzja ABW oznacza dla Kamińskiego? Przysługuje mu teraz odwołanie do premiera. Gdy Donald Tusk podtrzyma decyzję ABW, Kamiński może odwołać się do sądu administracyjnego. Taką drogę przebył Antoni Macierewicz. W 2008 roku Służba Kontrwywiadu Wojskowego uchyliła mu certyfikat. Premier podtrzymał tę decyzję. Ale wojewódzki sąd administracyjny uznał jej nieważność.
Zdaniem byłego prokuratora krajowego i współautora tych przepisów Kazimierza Olejnika sprawa nie wywołuje sporu. - Dostępu nie może mieć osoba, która nie daje rękojmi dochowania tajemnicy, a fakt przedstawienia zarzutów w prokuraturze oznacza utratę takiej rękojmi - uważa Olejnik.
Prezydent zaopiniował
Po wtorkowej rozmowie z prezydentem Lechem Kaczyńskim Kamiński zdecydował, że zaskarży też decyzję premiera o odwołaniu z funkcji szefa CBA. Co może wywalczyć? Jeśli sąd uwzględni tę skargę, mógłby nakazać przywrócenie Kamińskiego na stanowisko. Ale w opinii ekspertów raczej ograniczy się do unieważnienia procedury odwołania szefa CBA. Premier musiałby wówczas powtórnie wystąpić o opinię m.in. prezydenta. PiS i Lech Kaczyński uważają, że decyzja w sprawie Kamińskiego to złamanie prawa. Bo premier nie zaczekał na opinię prezydenta, a poza tym nie wskazał podstawy prawnej do odwołania szefa CBA. Swoją opinię prezydent zamieścił wczoraj po południu na stronach internetowych kancelarii. Uznał, że zamiar odwołania Kamińskiego "jest w sensie prawnym całkowicie bezpodstawny i trudno oprzeć się wrażeniu, że może on być faktycznie związany z wykrytymi przez tę służbę, nagłośnionymi ostatnio przez media, nieprawidłowościami w działaniach osób piastujących kierownicze stanowiska państwowe". Co na to premier Tusk? - Prezydent formułuje opinię na mój temat, a nie wniosku. A o to go nie prosiłem - stwierdził wczoraj Donald Tusk. I zapewnił, że decyzję konsultował z prawnikami i jest ona zgodna z prawem i interesem publicznym.
Minister Cichocki wyjaśnia, że pośpiech z odwołaniem Kamińskiego był konieczny po tym, jak "materiały Biura nagle na potęgę zaczęły się pojawiać w obiegu publicznym, łącznie ze stenogramami operacyjnymi". - Sytuacja stawała się dramatyczna i niebywała - mówił w RMF FM.
PiS rezygnuje z Trybunału
PiS grzmi, że za decyzję w sprawie Kamińskiego premier powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Ale żadnego wniosku w tej sprawie nie będzie. - Nie będziemy go składać dlatego, że nie ma on szans, a będzie się wpisywał w igrzyska, które chce urządzić społeczeństwu Tusk - mówi rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. Zamiast wniosku o Trybunał Stanu dla premiera europoseł PiS Marek Migalski zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków przez szefa rządu.
@RY1@i02/2009/202/i02.2009.202.000.006a.001.jpg@RY2@
Mariusz Kamiński
Michał Rozbicki
Jakie śledztwa prowadziło Centralne Biuro Antykorupcyjne
Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadziło kilka postępowań, w których rozpracowywało urzędników i ministrów rządu Donalda Tuska. A także polityków i biznesmenów z zaplecza Platformy Obywatelskiej. W ich efekcie doszło do zmian w gabinecie Donalda Tuska i odwołania Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA.
● Biuro od ponad roku rozpracowywało korupcyjne powiązania dolnośląskich działaczy samorządowych PO. W trakcie tej operacji podsłuchiwali biznesmenów z branży hazardowej. Okazało się, że próbują oni wywrzeć wpływ na Zbigniewa Chlebowskiego, odwołanego szefa klubu PO, i byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Biznesmenom zależało na wykreśleniu z projektu ustawy o grach i zakładach wzajemnych zapisów nakładających na nich dodatkowe opodatkowanie. CBA odkryło także związki biznesmenów z byłym wicepremierem Grzegorzem Schetyną. 1 października "Rzeczpospolita" ujawniła stenogramy podsłuchanych rozmów biznesmenów z politykami.
● CBA od kwietnia rozpracowywało urzędników odpowiedzialnych za prywatyzację stoczni w Szczecinie i w Gdyni. Analogicznie jak w aferze hazardowej, Kamiński zanim zawiadomił prokuraturę, wysłał informacje o tej sprawie do prezydenta i marszałków Senatu i Sejmu. W niedzielę "Wprost" opublikował stenogramy podsłuchanych przez CBA urzędników. Dzień później Biuro zawiadomiło warszawską prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez urzędników. We wtorek ujawniliśmy szczegóły zawiadomienia CBA. Biuro zarzuciło m.in. ministrowi skarbu Aleksandrowi Gradowi, że wspólnie z handlarzem bronią Abdulem Rahmanem El-Assirem ustawił przetarg na stocznie pod firmę Libańczyka. W ten sposób Grad miał działać na szkodę stoczni i Skarbu Państwa.
● CBA badało też odpowiedzialność wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza. Biuro i prokuratura badały, czy jego urzędnicy podjęli decyzję o umorzeniu 200 mln zł zaległego podatku Rafinerii Trzebinii SA. Prokuratura miała dowody, że rafineria oszukiwała Skarb Państwa, sprzedając nieopodatkowane tzw. oleje technologiczne wprost na stacje jako opodatkowane paliwo. Odbiorcami były spółki mafii paliwowej: Szczecińska BGM oraz warszawskie Konsorcjum Victorii.
Mikołaj Wójcik
mikolaj.wojcik@infor.pl
Maciej Duda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu