Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Afgańska pułapka logiczna

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ponosimy coraz większe ofiary w walce z terroryzmem, który postrzegany jest jako największe współczesne zagrożenie dla świata. Nasz udział w wojnie w Afganistanie jest zauważalny - choć mimo wszystko jak na kraj blisko czterdziestomilionowy właściwie niewielki.

Ale takie są przecież możliwości naszej armii. Stać nas na finansowanie nie więcej niż 4 tysięcy żołnierzy poza granicami kraju jednocześnie. Decydują o tym i nasze możliwości finansowe, i potencjał operacyjno-rotacyjny części bojowej naszej armii - przede wszystkim Wojsk Lądowych. Właśnie w oparciu o te parametry powinniśmy byli zdefiniować cele polityczne i wojskowe do osiągnięcia w Afganistanie. O ile jednak cel polityczny jest stosunkowo łatwy do identyfikacji, o tyle wojskowy po prostu nie został zdefiniowany.

Cel polityczny to wzięcie udziału w operacji militarnej w ramach sojuszu lub koalicji. To zrobiliśmy. Jaki jest natomiast cel militarny? Wojskowi, formułując zadania, określają cele do osiągnięcia przez wojska jako końcowy stan oczekiwany. Cele jasno sformułowane, których kwintesencją może być opanowanie i kontrolowanie wyznaczonego obszaru. Wspieranie lokalnego rządu i legalnej administracji. Ochrona ludności.

To analiza otrzymanego zadania powinna być podstawą do oceny potrzeb w zakresie sil i środków potrzebnych do jego wykonania. Czyli - do wysłania do Afganistanu. Sądzę, że do tej pory takie analizy po prostu nie były przeprowadzane.

Tymczasem jeżeli stanem oczekiwanym jest pełna kontrola nad prowincja Ghazni, wykracza to poza nasze operacyjne możliwości. Posiadany potencjał pozwala nam mieć kontrolę tylko nad wybranymi rejonami i obiektami mającymi wpływ na żywotność naszego kontyngentu i jego zaopatrzenie. Ale nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa w rejonach, gdzie nas nie ma lub jesteśmy w nich okazjonalnie.

Zatem co jest celem naszego pobytu w Ghazni? Wojskowi dyskutujący o tym w mediach ograniczają się do argumentacji na poziomie taktycznym. Pisze się o patrolach, konwojach czy pomocy humanitarnej. Mniej o operacjach z rozmachem przeciwko większym zgrupowaniom przeciwnika. Nie ma zaś już wcale słowa o tym, co ma właściwie być finałem naszego pobytu w Ghazni, co jest naszym celem strategicznym.

Co zatem robić? Skoro są w Ghazni dystrykty poza jakąkolwiej naszą kontrolą, powinniśmy albo wzmocnić kontyngent (ale nie o 200 - 300 żołnierzy), albo zaprosić do współdziałania inne wojska. Tkwiąc natomiast w Ghazni z obecnym potencjałem, godzimy się z brakiem pełnej kontroli nad prowincją. Czy to jest cel naszej operacji?

To pytanie powinno stać się przedmiotem szczegółowych analiz - byśmy mogli jednoznacznie określić, co i jak dalej robić w Afganistanie.

@RY1@i02/2009/200/i02.2009.200.000.015a.101.jpg@RY2@

Skrzypczak: Sami nie utrzymamy kontroli nad Ghazni

Fotorzepa

gen. Waldemar Skrzypczak

b. dowódca Wojsk Lądowych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.