Rząd wkrótce pozna szczegóły strategicznej oferty USA dla Polski
Kancelaria Prezydenta i premier czekają na konkretne pisemne propozycje współpracy ze strony Amerykanów
MON i MSZ zapowiadają, że wkrótce mają ruszyć polsko- -amerykańskie rozmowy na temat współpracy strategicznej, a w ciągu kilku dni ma nadejść pisemna amerykańska propozycja w sprawie nowego systemu antyrakietowego. Jest szansa, że dzięki tym inicjatywom uda się przełamać impas w stosunkach Polski i USA, jaki nastąpił po zerwaniu umowy o budowie tarczy antyrakietowej.
O szczegółach pisma nikt w obu resortach nie chce jednak mówić.
- Jak dostaniemy, to zobaczymy, co tam będzie - krótko odpowiada wiceszef MON Stanisław Komorowski. Wiadomo jedynie, że ma to być skonkretyzowana wstępna oferta w sprawie udziału w nowej tarczy antyrakietowej opartej na mobilnych bateriach rakiet SM 3. To one zastąpią silos z wyrzutniami rakiet, który miał być zbudowany w Redzikowie.
Oczekiwania w tej sprawie kancelarii premiera i prezydenta są identyczne. - Czekamy na razie na konkrety na piśmie i negocjacje na niższym szczeblu - mówił wczoraj w TVP Info szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
Przyspieszyły też rozmowy w sprawie współpracy strategicznej. To wypełnienie deklaracji, która została dołączona do umowy o budowie w Polsce tarczy antyrakietowej. Już w październiku mają ruszyć prace polsko-amerykańskiej grupy do spraw współpracy obronnej.
- Chodzi m.in. o to, na jaką pomoc możemy liczyć ze strony USA w modernizacji sił zbrojnych, będą też szczegóły dotyczące rakiet Patriot - zapowiada wiceszef MSZ Stanisław Komorowski.
W listopadzie ma rozpocząć prace grupa do spraw współpracy strategicznej, przy okazji wizyty w Waszyngtonie szefa naszej dyplomacji Radosława Sikorskiego. - Była propozycja USA wznowienia dialogu strategicznego, także sądzę, że wizyta ministra Sikorskiego będzie stosownym momentem, by to zrobić - dodaje rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
To mają być kolejne gesty Amerykanów pod adresem Polski - po geście Baracka Obamy. Przed wizytą Lecha Kaczyńskiego w USA wydało się wątpliwe, by prezydent miał możliwość zamienienia choćby kilku słów z Obamą. Jednak podczas uroczystego lunchu wydawanego przez sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych z okazji 64. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ sposobność taka się znalazła. Lech Kaczyński dostał zaproszenie wraz z kilkunastoma innymi przywódcami. Przy stole siedział tuż obok Obamy.
- Mówiłem o pewnym braku satysfakcji ze strony Polski z tej decyzji, o tym, że pewne sprawy trzeba wyjaśnić. Myśmy sobie powiedzieli, że warto byłoby porozmawiać ze mną i także z premierem, przy czym mam nadzieję, że uda się to zrobić razem, jeżeli w ogóle się uda - relacjonował mediom swoją rozmowę prezydent Kaczyński.
- To także wynik burzy, która w USA okazała się większa niż u nas - mówi wiceszef prezydenckiego BBN Witold Waszczykowski.
Nasza dyplomacja była tylko trochę zaskoczona.
- Spodziewaliśmy się jakiegoś gestu, który by zaznaczył, że nasz kraj pozostaje ważnym partnerem dla USA. To gest pokazujący, że nasze kraje łączy szczególny związek - mówi rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Współpracownicy premiera zostali z kolei zaskoczeni wypowiedzią Lecha Kaczyńskiego, z której wynikało, że spotkanie w sprawie szczegółów tarczy mogłoby się odbyć w trójkącie Obama - Kaczyński - Tusk. I nie kryją rezerwy wobec tego pomysłu. - Formuła trójstronnego spotkania jest dosyć zaskakująca. Nie wiem, czy administracja amerykańska nie jest zaskoczona taką propozycją. Ale zostawmy to, jeżeli się w ogóle pojawi taka koncepcja, to się będziemy do niej odnosić - powiedział wczoraj Sławomir Nowak.
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu