Decyzja Obamy to wymierna strata
Ponieśliśmy już koszty polityczne porozumienia z USA w sprawie tarczy: pogorszyły się nasze stosunki z Rosją, a nie wiadomo, czy będą zyski
Budowa tarczy antyrakietowej miała wzmocnić bezpieczeństwo Polski w regionie, dać impuls do unowocześnienia armii i przynieść korzyści gospodarcze. Dzięki niej mógł zmniejszyć się dwudziestoletni dystans, jaki dzieli polską armię od wojsk USA. Tylko baza w Redzikowie miała kosztować około 600 mln dol. Specjalne rekompensaty przewidywano też dla Redzikowa i Słupska.
Instalację tarczy w Polsce i Czechach pierwotnie wyceniano na 800 mln dol. W końcu koszt tej inwestycji miał sięgnąć nawet 1,2 mld dol. Połowę tej sumy, czyli 600 mln dol., miała pochłonąć budowa w Polsce bazy z wyrzutnią 10 rakiet balistycznych. Nasze firmy miały duży apetyt na takie gigantyczne kontrakty. Szybko się jednak okazało, że najwięcej ma zarobić na tym amerykański koncern Boeing. Polscy kooperanci - około 100 mln dol.
Dodatkowym profitem mogła być obsługa bazy, w której miał stacjonować 300-osobowy amerykański garnizon. Rocznie taki koszt oszacowano na 30 mln dol. Kilka milionów mogłoby trafić do polskich firm dostarczających na przykład jedzenie czy świadczących usługi dla żołnierzy.
Ale korzyści nie miały ograniczać się wyłącznie do budowy bazy. Umowa o tarczy gwarantowała dostęp do najnowszych technologii i tym samym umożliwiała modernizację naszej armii. Jak szacowali eksperci, miało to pozwolić na zmniejszenie dwudziestoletniego dystansu, jaki dzieli polską armię od wojsk USA. Umowa miała być obudowana innym porozumieniem - o ściślejszej współpracy wojskowej. Pierwotnie nasz rząd chciał wielomiliardowej pomocy wojskowej, w tym przekazania Polsce mobilnych zestawów rakietowych Patriot PAC-3. Ostatecznie stanęło na baterii Patriot, która najpierw miała odwiedzać Polskę raz na rok, a potem stacjonować tu na stałe.
Przy okazji umowy podpisana została deklaracja o współpracy strategicznej między Polską a USA, która zapowiadała szereg dwustronnych porozumień w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa. Ta oferta wygląda na aktualną, bo sekretarz obrony Robert Gates podtrzymał ją i zapowiedział amerykańską obecność w Polsce, jeśli będziemy tego chcieli. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potwierdził wczoraj, że mamy dostać uzbrojoną baterię Patriot, która zostanie włączona w polski system obrony.
Największą zaletą tarczy miało być jednak to, że jest kawałkiem USA w Polsce. To gwarantowałoby, że w przypadku każdego ataku Amerykanie od razu zareagują. Zdaniem części ekspertów tracimy jednak szansę na powiązanie naszego systemu bezpieczeństwa z największym mocarstwem świata.
Generał Bolesław Balcerowicz zwraca też uwagę na straty polityczne. - Te zyski miały być, gdyby tarcza stała się faktem, a straty zaczęliśmy ponosić od razu. Bo od razu popsuły się nasze stosunki z Rosją, a nie poprawiły z partnerami z NATO i UE - podkreśla. Paradoksalnie najwięcej na decyzji prezydenta USA skorzysta Redzikowo, które protestowało przeciwko instalacji. By przekonać mieszkańców, nasze władze zaproponowały im dofinansowanie basenu, termomodernizację budynków, remonty dróg. - Cieszymy się z amerykańskiej decyzji, liczymy, że wszystkie inwestycje zostaną dokończone - mówi wójt gminy Ustka Mariusz Chmiel. Jak zapowiedział Sikorski, nowy system bezpieczeństwa, który zapowiadają Stany w miejsce tarczy antyrakietowej, może też się znaleźć w Redzikowie.
@RY1@i02/2009/183/i02.2009.183.000.002a.101.jpg@RY2@
Pociski przechwytujące w Redzikowie
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu