Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Ameryka grała sprawą tarczy

27 czerwca 2018

PRZECIEKI Z WIKILEAKS rzucają nowe światło na rozmowy polsko-amerykańskie w sprawie obrony antyrakietowej. Amerykanie prowadzili podwójną grę i za zgodę na sankcje na Iran przehandlowali projekt z Rosjanami

Amerykanie przez kilka miesięcy przedstawiali Polakom nieprawdziwe stanowisko w sprawie budowy tarczy antyrakietowej. W kwietniu 2009 r. USA zastanawiały się, jakich retorycznych sztuczek użyć, by przekonać Warszawę o tym, że odejście od projektu tak naprawdę jest nowym otwarciem i nową propozycją. Tak wynika z "wątków polskich" w dokumentach ujawnionych przez portal WikiLeaks.

Sierpień 2009 r., polskie media podają informację, że USA za kilka tygodni wycofają się z bushowskiego projektu tarczy. Jednak już w kwietniu tego samego roku w dokumencie sporządzonym w ambasadzie USA w Moskwie napisano, że chociaż Waszyngton powziął zobowiązania wobec Warszawy, należy zastanowić się, "jak je wypełnić przy jednoczesnym włączeniu Europy we wspólny program obrony przeciwrakietowej z Rosją". Gdy w kwietniu Polska rozmawiała o projekcie w starej wersji - czyli bez Rosji - dyplomacja amerykańska myślała już, jak uświadomić Warszawę, że taki wariant jest nierealny.

We wrześniu 2009 r. szef Pentagonu Robert Gates przekonywał, że zmiana stanowiska w sprawie tarczy to efekt nowej oceny zagrożenia ze strony Iranu przez amerykański wywiad. Jego zdaniem głównym zagrożeniem są rakiety krótkiego i średniego zasięgu. Podobne stanowisko przedstawił Barack Obama. Problem jednak w tym, że zupełnie inaczej sprawę widziała dyplomacja USA. Pisano, że zagrożenie pociskami dalekiego zasięgu nawet wzrosło, po tym jak Iran pozyskał technikę przenoszenia głowic od partnerów z Korei Płn.

Z dokumentów tworzonych przez dyplomatów USA wynika, że rezygnacja z tarczy była motywowana przede wszystkim pozyskaniem Rosji do głosowania za nałożeniem na Iran sankcji gospodarczych. Sankcje ONZ nałożyła w czerwcu 2010 r. Rosja głosowała za.

Już w lipcu 2009 r. Amerykanie badali grunt, co mogą dostać od Rosji w zamian za wycofanie się z porozumień z Polakami i Czechami. Dyplomaci USA pracujący w Izraelu w jednej z notatek pisali: "Amos Gilad (były szef biura analiz wywiadu wojskowego Izraela, a wówczas wysoki rangą dyplomata Izraela - red.) twierdzi, że Rosjanie mogą przemyśleć swój kontrakt na S-300 do Iranu w zależności od rozwijania przez USA tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach". S-300 to zestawy rakiet zdolnych skutecznie razić samoloty USA w razie nalotów na irańskie instalacje nuklerane. Utrącenie porozumienia Moskwa - Teheran dla Ameryki miało kluczowe znaczenie.

Z notatek amerykańskich wynika jasno, że Waszyngton prowadził podwójną grę. Z jednej strony poufnie pracował nad resetem w sprawie tarczy, z drugiej przekonywał sojuszników - Polskę i Czechy - że projekt jest aktualny.

17 września 2009 r., Departament Stanu wysyła jednak do ambasad USA wytyczne, jak powinny wyglądać noty wyjaśniające dla rządów państw NATO (poza Polską i Czechami, które miały dostać oddzielne noty), Rosji, Japonii i państw Rady Współpracy w Zatoce opisujące zmianę stanowiska w sprawie tarczy.

Po ujawnieniu depesz przez WikiLeaks administracja USA zleciła agencjom rządowym przeprowadzenie rewizji procedur dotyczących zabezpieczania poufnych informacji. Z notatki, do której dotarła AP, wynika, że Biuro ds. Zarządzania i Budżetu (OMB) instruuje w sprawie powołania zespołów do pilnowania, by pracownicy mieli dostęp do informacji tylko w zakresie, niezbędnym do wykonywania obowiązków.

@RY1@i02/2010/232/i02.2010.232.000.0012.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Gruzja w czasie wojny z Rosją zwróciła się do Polski o pociski przeciwlotnicze GROM i przeciwpancerne FAGGOT

WSPÓŁPRACA NINO DŻIKIJA

Najważniejsza z polskiego punktu widzenia jest notatka z rozmowy między amerykańskim charge daffairs Pamelą Quanrud a ówczesnym szefem sztabu Wojska Polskiego gen. Franciszkiem Gągorem, który w kwietniu tego roku tragicznie zginął w katastrofie smoleńskiej.

Rozmowa ma miejsce w sierpniu 2008 roku, pięć dni po rozpoczęciu wojny gruzińsko-rosyjskiej. Wynika z niej jednoznacznie, że Polacy zdawali sobie sprawę z tego, że to Micheil Saakaszwili zaczął wojnę, bo "grał jak Gruzji zagrała Rosja". Tym samym zrujnował swój kraj oraz jego szanse na członkostwo w NATO (w kontekście Gruzji w notatce przywoływany jest wywiad dla "Dziennika" Radosława Sikorskiego z sierpnia 2008 r.).

i wspomina również o kontrowersyjnej prośbie Tbilisi. Chodziło o wysłanie na południowy Kaukaz polskich rakiet przeciwlotniczych GROM i rakiet przeciwpancernych FAGGOT. Jeśliby do tego doszło, broń miały dostarczyć amerykańskie samoloty. Decyzja o dostarczeniu GROM i FAGGOT leżała w gestii szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego.

Polski generał był również przekonany, że za decyzją Saakaszwilego o wysłaniu wojsk do Osetii Południowej stali agenci wywiadu rosyjskiego, których Moskwie udało się wprowadzić do najbliższego otoczenia gruzińskiego prezydenta. Motywy Kremla były jasne: chodziło o zablokowanie przyznania Tbilisi tzw. MAP - planu działań na rzecz członkostwa w NATO i podważenie sensu projektów energetycznych na Kaukazie, które uniezależniały Europę od dostaw gazu i ropy z Rosji.

Polska przekonywała, że wojna dowiodła konieczności przyznania MAP Ukrainie, która podobnie jak Gruzja jest zagrożona konfliktem z Rosją.

Amerykańscy dyplomaci odnotowują w tym kontekście stanowisko Władimira Putina z 4 kwietnia 2008 roku ze szczytu NATO w Bukareszcie. Bez dyplomatycznych konwenansów nazywa on Ukrainę "sztuczną kreacją zszytą z ziem polskich, czeskich, rumuńskich, a w szczególności rosyjskich".

Dowodem na konieczność zrealizowania takiego scenariusza był według Polaków właśnie konflikt gruzińsko-rosyjski i świadomość Warszawy, że Moskwa nie zrezygnowała z wojny jako narzędzia uprawiania polityki wobec sąsiadów. Podobne stanowisko reprezentował nieżyjący prezydent Lech Kaczyński, co Amerykanie w swoich notatkach odnotowali. Tak jak i fakt, że w tej sprawie jest różnica zdań między Pałacem Prezydenckim i szefem MSZ Radosławem Sikorskim.

Dalej w notatkach czytamy, że Polacy są krytyczni wobec Saakaszwilego za to, że uległ prowokacjom, ale podobnie jak Amerykanie zachowują stanowisko, że oficjalnie agresorem jest Rosja. 7 sierpnia 2008 r. ambasador w Gruzji John Taft raportuje o ruchach wojsk gruzińskich w stronę Osetii Południowej. Po wybuchu wojny (w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008) Taft radzi przygotowanie oficjalnego stanowiska broniącego "absolutnej niewinności" Gruzji.

, na które przyjechał m.in. prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow. Na wesele Machaczow sprowadził tysiące butelek wódki Bieługa Eksport, zaś podczas tańczenia tradycyjnej lezginki uczestnicy byli obsypywani banknotami studolarowymi. Ojciec pana młodego wystosował też specjalną prośbę do gości, by ci powstrzymali się od strzelania na wiwat z przyniesionej na wesele broni. Mogłoby to zdekoncentrować milicyjnych snajperów ochraniających uroczystość.

Zbigniew Parafianowicz, Nino Dżikija

Zbigniew Parafianowicz Michał Potocki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.