Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Dobrze pilnujemy unijnej granicy

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Uszczelniliśmy wschodnią granicę tak, że ruch na niektórych przejściach zmalał o 60 - 70 proc. od czasu wejścia Polski do strefy Schengen - wynika z najnowszego raportu NIK, do którego dotarł "DGP".

NIK sprawdziła, jak funkcjonuje kontrola na przejściach granicznych zewnętrznej granicy UE - czyli wschodniej granicy Polski. Jak się okazuje, ocena pracy Straży Granicznej nie wypadła źle.

- Czujemy na plecach oddech kilkuset milionów obywateli Unii, w imieniu których tej granicy pilnujemy - mówi zastępca komendanta głównego Straży Granicznej ppłk Tomasz Pest i dodaje, że kraje starej Unii przyznają, że nie sprawdziły się ich obawy w związku z rozszerzeniem strefy Schengen. Niemcy obawiali się zalewu nielegalnych imigrantów i wzrostu przestępczości. - Teraz mówią: nie mieliśmy racji - twierdzi ppłk Pest.

Nasza wschodnia granica jest nawet szczelniejsza, niż przewiduje to prawo. W ciągu pierwszych dwóch lat obecności Polski w strefie Schengen odmówiono wjazdu do naszego kraju ponad 36,5 tys. osób, głównie z powodu braku wizy lub nieuzasadnienia celu pobytu w strefie. Podróżni mogli odwoływać się od takiej decyzji, ale tylko teoretycznie.

Okazuje się, że w niemal 90 proc. skontrolowanych przez NIK przejść granicznych na wschodzie Polski wręczano podróżnym ulotki z nierzetelną informacją i ze złymi adresami instytucji, które mogą udzielić im pomocy. Na przykład podawano nieaktualne od 6 lat adresy i numery telefonów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie. Kierowano też pod nieaktualny od pięciu lat numer telefonu do sekcji praw człowieka Poradni Prawnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Informacje o możliwości uzyskania pomocy prawnej nie były też dostępne w językach Unii Europejskiej - wytknęła Najwyższa Izba Kontroli.

Ppłk Pest nie kryje zdziwienia. - Informacje takie uzupełnialiśmy na bieżąco i jestem ciekaw, gdzie to utknęło - mówi "DGP". I zapewnia, że Straż Graniczna wydała ogromne pieniądze na tłumaczenia ulotek na języki obce. - Podróżni mają prawo do takiej informacji nie tylko na przejściach granicznych, ale też na przykład w ośrodkach dla uchodźców - przyznaje komendant Straży Granicznej.

Stosunkowo najmniej problemów na polskiej granicy mają Ukraińcy, bo odkąd weszliśmy do strefy Schengen, przyjeżdża ich tylko o 16 proc. mniej. Najbardziej ograniczenia odczuli Białorusini. Przyjeżdża ich do Polski o 45 proc. mniej niż przedtem. Na przejściu w Bobrownikach ruch zmniejszył się o prawie 60 proc., a w Białowieży o ponad 70 proc. Inna sprawa, że Białorusinów często nie stać na wydanie 60 euro na wizę Schengen.

Poseł PO Robert Tyszkiewicz, wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych polskiego Sejmu i jednocześnie szef parlamentarnego zespołu ds. Białorusi, uważa, że to wynik niepodpisania przez Białoruś umowy wizowej z UE. - Rosja i Ukraina mają takie umowy, stąd wizy Schengen kosztują ich znacznie mniej - komentuje Tyszkiewicz. Białorusini płacą za zaniedbania swojego premiera.

Elżbieta Południk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.