Mossad na polskim podwórku
W Warszawie izraelskie służby zaliczyły i sukces, i największą wpadkę
Służby specjalne Izraela są nieomylne i najlepsze na świecie. Bronią państwa, zatrudniając najzdolniejszych oficerów i współpracując z najbardziej lojalnymi ludźmi. Mają milionowe budżety, które pozwalają przekupić każdego. Supernowoczesne trucizny i wybitnych dowódców. Tak chciałyby się widzieć agencja wywiadowcza Mossad, służba bezpieczeństwa Szin Bet i wywiad wojskowy Aman. I tak najczęściej przedstawiają je zachodnie media. Problem w tym, że mityczni szpiedzy Izraela zaliczyli cały zestaw wpadek. Co najmniej trzy z nich na stałe wpisane są w powojenną historię Polski. Zatrzymanie na Okęciu Uriego Brodsky’ego - i klęska tzw. jarmarku wiejskiego, co w slangu Mossadu oznacza tych, którzy w Europie dbają o bezpieczeństwo takich Brodskych - jest kolejną i niekoniecznie największą.
Szin Bet do dziś uczy swoich przyszłych funkcjonariuszy życiorysu polskiego Żyda Lucjana Leviego, który ujawnił komunistycznej Polsce i ZSRR tajemnice agencji. Z kolei Mossad w ostatniej chwili ewakuował swoich agentów z oddziału Bagnet, którzy w 1981 roku polowali w Polsce na Abu Daouda. Do człowieka zamieszanego w zamach w Monachium oddano kilka strzałów z odległości dwóch metrów. Do dziś trudno wyjaśnić, jakim cudem przeżył. I dlaczego do Polski wysłano tak kiepskiego zabójcę. Izraelski wywiad zapamięta nas również z innego powodu. To właśnie z Polski niej pochodzi najgorszy wiceszef Mossadu i później szef Szin Bet w historii tych organizacji, niejaki Isador Rot.
Nikt nie spodziewał się, że przedwojenny działacz organizacji syjonistycznych Lucjan Levi jest w stanie wyrządzić tyle szkód państwu żydowskiemu. Niepozorny współpracownik Urzędu Bezpieczeństwa z południa Polski początkowo pełnił rolę donosiciela. "Strzelał z ucha", a później opowiadał ubekom o nastrojach wśród kolegów z organizacji żydowskich. Mało ambitną rolę w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa pełnił krótko. W 1947 r. przeniesiono go do stolicy, pod opiekę zarządu VII ministerstwa bezpieczeństwa publicznego, czyli wywiadu. Kierownictwo miało dla niego inne zadania. Po gruntownym przeszkoleniu został jednym z pierwszych polskich nielegałów, czyli głęboko zakonspirowanych agentów działających na terenie nowo budowanego państwa Izrael. Na Bliski Wschód dotarł pod koniec lat 40. Wstąpił do budowanych właśnie sił zbrojnych. Zdobywał zaufanie, by w 1950 roku stać się jednym z oficerów służby bezpieczeństwa Szin Bet. Lucek, bo taki miał kryptonim komunistyczny nielegał, znalazł się w sercu aparatu bezpieczeństwa. Pracował w sekcji zajmującej się rozpracowywaniem zagranicznych dyplomatów, których podejrzewano o pracę pod przykryciem w organizacjach wywiadowczych.
- Znał doskonale wszystkie ruchy podejmowane przeciw ambasadom z bloku wschodniego. Ostrzegł polską placówkę przed akcją zamontowania w niej podsłuchów. Początkowo Polacy nie chcieli wierzyć swojemu agentowi, że zamontowanie techniki w budynku jest możliwe - mówi w rozmowie z DGP Jossi Melman, autor historii wywiadu izraelskiego "A każdy szpieg to książę". Lucek jako fotograf amator robił też zdjęcia personelowi Szin Bet. Efekty jego pracy trafiały najpierw na biurko szefa VII zarządu MBP, a później do Moskwy. Hobby było nie do przecenienia. Pod koniec lat 50. PRL i Sowieci mieli niemal kompletną wiedzę na temat szeregów Szin Bet, zainteresowań pracowników agencji, ich słabości. Lutek wpadł, ale nie dlatego, że był kiepski. Namiary na niego dostarczył Izraelowi uciekinier zza żelaznej kurtyny. Co ciekawe, podał jedynie pseudonim. Lucjan vel Lutek wpadł w 1958 r. Został skazany na dziesięć lat. Agenta PRL zgubiło to, z czym ma problem większość szpiegów. Jak twierdzi Melman, Lucek za bardzo obnosił się z bogactwem. W czasach gdy w Izraelu trudno dostępne były dobre zagraniczne alkohole czy wędliny, Levy miał ich pod dostatkiem. Właśnie na podstawie tych przesłanek uznano, że to on jest szpiegiem. Niepodważalne dowody zdobyto później. Kluczową rolę odegrał znów wątek polski - Mossad potwierdził zarzuty pod adresem Leviego po przesłuchaniu w Paryżu zbiegłego na Zachód polskiego esbeka - Władysława Mroza. To on w PRL latami nadzorował pracę szpiegowskiej elity elit, czyli nielegałów takich jak Lucek.
Po aferze z Lucjanem Levim w roli głównej Szin Bet podano gruntownemu audytowi. - Zmieniono kryteria oceny kandydatów do służby. Ich prześwietlanie odtąd stało się bardziej złożone - mówi nam Melman. Do dziś kandydaci na funkcjonariuszy Szin Bet uczą się przypadku Lucjana. Do dziś Levi pozostaje jedynym agentem, któremu udało się tak głęboko wejść w struktury izraelskich służb.
Co ciekawe, szefem Szin Bet za czasów Lucka był również Żyd z Polski. Zresztą najgorszy w historii agencji - Isador Rot. Zasłynął jedynie tym, że zgodnie z trendem panującym wówczas w Izraelu zmienił swoje nazwisko na brzmiące bardziej hebrajsko - Izzy Dorot. Nie udało mu się połapać, że tuż pod nosem jego firmę szpieguje Lutek.
Nie mniej spektakularna była wpadka izraelskich służb specjalnych w czasie operacji "Gniew boży". Jej założenia były jasne. I bardzo podobne do akcji zabicia w Dubaju Mahmuda Al-Mabuha z Hamasu, w którą zaangażowany był aresztowany na Okęciu Brodsky. Wyselekcjonowani wywiadowcy Mossadu mieli zlikwidować wszystkich uczestników i architektów zamachu na 11 izraelskich sportowców w Monachium w 1972 roku. Nieważne gdzie i jak. Działano w siedmiu miastach Europy i Bliskiego Wschodu. W operacj wziął udział późniejszy premier Izraela i obecny minister obrony Ehud Barak, który w przebraniu kobiety dowodził elitarną jednostką Sajeret Mat’kal w libańskiej stolicy podczas szturmu na obwarowane kryjówki Palestyńczyków. W operacji nie zabrakło również wątku warszawskiego. 1 sierpnia 1981 roku w restauracji Opera w hotelu Victoria dwudziestokilkuletni agent Mossadu oddał strzały z odległości mniej więcej dwóch metrów do Abu Daouda - jednego z planistów zamachu w Monachium. Ciężko ranny trafił do szpitala MSW pod opiekę SB, skąd po leczeniu przekazano go enerdowskiej Stasi, specjalizującej się wówczas we współpracy z organizacjami terrorystycznymi walczącymi z Izraelem i Zachodem. Ofiara polowania - Abu Daoud - to wysoka szarża. W latach 80. należał do ścisłego kierownictwa OWP. - Do dziś nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie dosięgły go kule w Victorii - komentuje Melman.
Poza spektakularnymi porażkami izraelskie służby specjalne łączy z Polską jeszcze jedno. To w niej zanotowały również największy sukces. Sukces, który zmienił bieg historii.
Właśnie z Warszawy do Tel Awiwu za pośrednictwem agentów Mossadu wywieziono tajny referat Nikity Chruszczowa na XX Zjazd KPZR. Dokument zdobył rozczarowany sympatyk komunizmu, dziennikarz Polskiego Radia - i prawdopodobnie w latach 50. współpracownik SB - Wiktor Grajewski. Jego przyjaciółką była Łucja Baranowska, sekretarka Edwarda Ochaba. Właśnie ona udostępniła Grajewskiemu teczkę z kopią referatu. Ostatecznie trafiła ona w ręce dyplomaty (a w rzeczywistości rezydenta wywiadu) Jaakowa Barmona z ambasady Izraela w Warszawie. 70 stron skopiowanego materiału szybko znaleziono na biurkach najwyższych rangą osób w państwie żydowskim. Z Tel Awiwu dokument dotarł do USA. Po ciężkiej pracy dziennikarskiej trafił do "New York Timesa", publikując go na pierwszej stronie (w rzeczywistości tekst przekazał CIA izraelski Szin Bet w ramach umowy o współpracy służb Balsam, a CIA dała przeciek do prasy).
Wiele lat po zdobyciu referatu izraelski dziennik "Haarec" przytoczył zapis rozmowy między ówczesnym szefem Szin Bet Amosem Manorem a jego asystentem Zivem Carmim. Do rozmowy doszło tuż po dostarczeniu kopii dokumentu do Tel Awiwu. Oto jej treść:
Manor: Czy są już materiały z Europy Wschodniej?
Carmi: Właśnie przyleciały z Warszawy.
M.: Jest w nich coś interesującego?
C.: Jest jakieś przemówienie Chruszczowa z kongresu.
M.: (krzycząc) Co? Gdzie są te materiały?
C.: Na moim biurku.
M.: (po ich obejrzeniu) Jesteś idiotą! Właśnie trzymasz w ręku jeden z największych sekretów na świecie.
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.000.0017.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
W 1981 r. Mossad polował w Polsce na Palestyńczyka Abu Dauoda
współpraca mk
Zbigniew Parafianowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu