W planie lotu były zapasowe lotniska. Ale nieprzygotowane
Był przygotowany plan awaryjny na wypadek, gdyby prezydencki Tu-154M nie mógł wylądować w Smoleńsku - ustalił "DGP". Dlaczego nie został wykorzystany? Nie mógł, bo Biuro Ochrony Rządu nie przygotowało zapasowych lotnisk.
Wątek ten bada obecnie wojskowa prokuratura. Nie wyklucza hipotezy, że piloci musieli lądować, bo mieli świadomość, że z innego lotniska nikt nie odbierze Lecha Kaczyńskiego i towarzyszących mu oficjeli. I to mimo że o wiele wcześniej dowództwo 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego wytypowało dwa zapasowe lotniska na Białorusi: w Witebsku i Mińsku.
Powinien tam czekać dodatkowy transport. Jest to przede wszystkim obowiązek BOR. Kierownictwo biura tłumaczy, że nie dostało takich informacji z pułku. Dowództwo Sił Powietrznych odpowiada: - Nie mamy obowiązku informowania BOR o zapasowych lotniskach.
Maciej Duda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu