Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Pilot musi być asertywny i pamiętać, że to on jest na pokładzie najważniejszy

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Nie potrafię przestać myśleć o tym, co się działo w kabinie załogi w ostatnich chwilach. Układam różne scenariusze, ale dotąd mamy zbyt mało informacji, aby precyzyjnie mówić o przyczynach katastrofy. Bo na pewno nie była jedna - to kombinacja wielu zmiennych doprowadziła do tej tragedii. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie czynniki: model samolotu, wyposażenie lotniska, a także specyfikę latania z najważniejszymi osobami w państwie.

Bo to prawda. Kapitan Protasiuk był wyśmienitym pilotem, młodym, ale bardzo doświadczonym. Do tego prócz angielskiego znał wyśmienicie język rosyjski. Jesteśmy przygotowani do startów i lądowań w warunkach ekstremalnych.

Specyfika latania z najważniejszymi osobami w państwie sprawia, że musimy być przygotowani na lot wszędzie - włącznie ze strefą wojny. Cywilny samolot nigdy nie usiądzie np. w bazie Andrews pod Waszyngtonem czy na takim lotnisku jak to pod Smoleńskiem.

Odpowiedzi udzielą nam nagrania z voice-recorderów. Są na nich zarejestrowane wszystkie rozmowy wewnątrz kabiny. Wśród specjalistów, którzy badają na miejscu przyczyny katastrofy, są osoby, których dorobek zawodowy znam. I wiem, że w pełni profesjonalnie zbadają wszystkie szczegóły i poznamy przyczyny niezależnie od tego, jakie one są.

Decyzję podjąłem wcześniej. Te wydarzenia tylko mnie w niej utwierdziły. Kapitan podjął właściwą decyzję. Niestety byli tacy, którzy później straszyli go prokuratorem. To są właśnie skutki latania z najważniejszymi. Pilot musi być asertywny. Pamiętać, że to on na pokładzie jest najważniejszy. Ale przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Każdy może pomyśleć o swojej karierze i ulec.

Udało mi się osiągnąć stan, w którym im nie ulegaliśmy. Decydowały jedynie względy profesjonalne. Ale próby nacisku się zdarzały. Pamiętam przypadek sprzed lat, gdy istniały podejrzenia, że nasi dowódcy posunęli się do przysłania nam spreparowanego komunikatu o pogodzie, aby pewien VIP mógł odlecieć. Przyczyn mojej rezygnacji było znacznie więcej. Nie mogłem się doczekać nowych maszyn. Kolejne przetargi upadały. Nie przeszedł nawet pomysł, by nowe samoloty wziąć w leasing. Starałem się również, by nasi piloci, mechanicy mieli wszystkie egzaminy i uprawnienia pilotów cywilnych.

Niestety. Moim zdaniem wszyscy piloci powinni znać niuanse międzynarodowego prawa lotniczego. Uważam, że nasza jednostka - choć wojskowa - powinna być certyfikowana przez Urząd Lotnictwa Cywilnego.

Taka jest armia. Może się obawiano, że po zdobyciu certyfikatów wszyscy porzucą mundur i będą latać w cywilu?

@RY1@i02/2010/071/i02.2010.071.000.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Marcin Kaliński

Płk Tomasz Pietrzak

, do 2008 roku szef 36. pułku Lotnictwa Specjalnego, w którym służy ok. 500 osób

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.