Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Wojsko wreszcie się przyznało. Szyfrant zdezerterował

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Szyfrant wywiadu wojskowego zdezerterował - uznała wojskowa prokuratura i zaocznie postawiła zarzuty Stefanowi Z.

W ten sposób wojsko przyznało się do porażki. Trwające blisko rok śledztwo wciąż nie dało odpowiedzi, co stało się z żołnierzem. O postawieniu zarzutów zdecydowali oskarżyciele z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Za "uchylanie się od służby wojskowej" Stefanowi Z. grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Śledztwo zostało zawieszone, bo, jak tłumaczy wojsko, "nie ma fizycznych możliwości, aby przesłuchać szyfranta". Sprawą interesują się służby wywiadowcze wszystkich krajów NATO. - Zdrada naszego szyfranta oznacza problemy dla każdego z państw członkowskich - przyznaje oficer służb specjalnych. Stefan Z. przez ponad 20 lat służby poznał kody, ludzi i tajniki wielu operacji.

Kiedy blisko rok temu napisaliśmy o zaginieniu szyfranta, wojsko bagatelizowało sprawę. Do czasu naszej publikacji sprawę utrzymywano w tajemnicy nawet przed posłami z sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Wojsko tłumaczyło, że Stefan Z. mógł zostać przypadkowo zamordowany albo popełnił samobójstwo. - Wieszając się w lesie, a ciało zostanie odnalezione, gdy spadną liście - irytuje się Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej i członek komisji ds. służb.

Od blisko roku policja i wojsko prowadzą poszukiwania. Funkcjonariusze od samego początku nabrali podejrzeń, że chorąży zdradził i dziś żyje pod zmienionym nazwiskiem w innym państwie. Najczęściej wymieniano Rosję lub Chiny. Według nich mógł o tym świadczyć doskonale wybrany termin zniknięcia. Z. zniknął przed świętami wielkanocnymi. Jego przełożeni byli przekonani, że przedłuży sobie zwolnienie lekarskie. Żona, z którą nie był w dobrych relacjach, była pewna, że wypełnia jakąś misję.

Zaginięcie chorążego pokazało polskim służbom poważną lukę w systemie bezpieczeństwa. Okazało się, że nie ma kto poszukiwać takich osób jak chorąży. Sama Służba Wywiadu Wojskowego nie jest zainteresowana drążeniem informacji o możliwej zdradzie. Chodzi o prestiż i zaufanie zachodnich partnerów, które po takiej wpadce natychmiast spada.

@RY1@i02/2010/049/i02.2010.049.000.003a.001.jpg@RY2@

Fot. Repr. Bogdan Hrywniak

Chorąży Stefan Z.

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.