Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Pół miliarda odebrane przestępcom

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Luksusowe samochody, jachty, kamienice, a czasami zawartość konta oraz portfela. W tym roku policja zabezpieczyła majątek bandytów wart rekordowe 500 mln złotych. A mogłaby więcej, gdyby nie luki w przepisach

Luksusowy motocykl i samochód marki BMW, gotówkę oraz mieszkanie - taki majątek kilka tygodni temu zabezpieczono u byłego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA podejrzanego o przyjęcie kilkuset tysięcy zł łapówki za ustawianie przetargów. To jednak i tak kropla w morzu tego, co każdego roku konfiskują policjanci. W tym pobili jednak rekord. Tylko do końca listopada ogólna wartość zatrzymanych pieniędzy i rzeczy wyniosła 458 mln zł - dowiedział się "DGP". Tymczasem w całym ub.r. było to 319 mln zł.

- Na tą sumę składają się tylko kwoty, które wymieniane są w aktach oskarżeń kierowanych do sądów - mówi "DGP" oficer Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. - Nieustannie szkolimy policjantów prowadzących śledztwa w rozwiązaniach prawnych dotyczących odbierania mienia i technikach jego odnajdywania. Przeważająca część przestępstw popełniana jest z chęci odniesienia szybkiego, łatwego zysku i odbieranie go jest najbardziej dotkliwą karą - wyjaśnia oficer ze specjalnego wydziału odzyskiwania mienia w centrali policji.

Nielegalnie gromadzone fortuny potrafią mieć imponujące rozmiary. Jeden z niedawno rozpracowywanych przez policję paserów zgromadził na swoich kontach ponad 15 mln zł. Oficjalnie utrzymywał się z pensji nieprzewyższającej średniej krajowej. Środki, jakie miał na koncie, pochodziły z handlu skradzionym towarem.

Zdaniem funkcjonariuszy, mimo coraz wyższej skuteczności, obecny system konfiskowania majątku przestępców nadal ma wiele prawnych i zarazem praktycznych luk, które powinny zostać szybko załatane. Chodzi głównie o przyspieszenie procesu sprzedawania zabezpieczonych rzeczy.

Przykład? W pobliżu stołecznego Dworca Zachodniego znajduje się parking, na który trafiają odebrane przestępcom auta. Od kilku lat rzucają się w oczy dwa stojące na nim porsche. Luksusowe wozy niszczeją i dziś są warte ułamek tego co w momencie ich zabezpieczenia. Wszystko przez to, że sprawy przeciwko właścicielom nadal są w toku.

Ten sam problem skutecznie rozwiązano np. w krajach Beneluksu. Tam auta odebrane przestępcom są sprzedawane, a pieniądze trafiają na oprocentowany rachunek. Gdy zapada prawomocny, uniewinniający wyrok, pieniądze ze sprzedaży wracają do uniewinnionego. Jeśli natomiast sąd orzeka przepadek mienia, zysk ze sprzedaży trafia do skarbu państwa. - W ten sposób nie tylko zabezpiecza się odebrane mienie przed utratą wartości, ale i oszczędza np. na opłatach parkingowych. A te w ciągu kilku lat trwania sprawy rosną niebotycznie- tłumaczy nasz rozmówca z KGP. W ub.r. nasz system odbierania mienia prześwietlali urzędnicy Komisji Europejskiej. Wskazali na problemy z uzyskiwaniem informacji na temat tego, czy jakiś przestępca ma rachunek bankowy w Polsce.

- Wydział Odzyskiwania Mienia służy za punkt kontaktowy dla europejskich służb. Gdy Holendrzy zapytają nas, czy interesujący ich mafioso ma konto w Polsce, musimy wysłać pytania do 96 banków, 400 banków spółdzielczych itd. Nie ma wspólnej bazy posiadaczy kont - przyznaje policja. Na bank jednak i to będzie musiało się zmienić.

@RY1@i02/2011/249/i02.2011.249.00000040c.802.jpg@RY2@

Rekwirowane zatrzymanym auta niszczeją na parkingach

East News

Budowę krajowego skutecznego systemu odbierania przestępczych majątków i włączenia go w międzynarodową strukturę narzuca dyrektywa Rady Europy z 2007 r. Według niej w każdym unijnym kraju musi powstać Biuro Odzysku Mienia tak, aby zaledwie w ciągu kilku dni można było zebrać i wymienić się informacjami o majątku każdego przestępcy - od jego jachtu w Gibraltarze po domek letniskowy w Supraślu. W Polsce BOM powstał w policji, jednak w wielu krajach oparty jest o organa podatkowe. Decyzję o zabezpieczeniu majątku podejmuje prokurator, jednak to policjanci ustalają jego składniki. W praktyce oznacza to, że np. w willi można nadal mieszkać, ale nie można jej sprzedać. Samą konfiskatę przeprowadza dopiero sąd, wydając prawomocny wyrok.

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.