Siła NATO to siła jego członków
Grupa Bumar stanowiąca zalążek narodowego holdingu obronnego na wzór dużych graczy międzynarodowego rynku zbrojeniowego zaproponowała realizację projektu kompleksowego narodowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej "Tarcza Polski"
W listopadzie minął rok od zakończenia ostatniego szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego, na którym podjęto istotne decyzje odnośnie do przyszłości systemu obrony przeciwrakietowej. Prezydent Bronisław Komorowski natomiast ogłosił niedawno, że dalszy proces modernizacji i zwiększania zdolności bojowych powinien się odbywać w trzech głównych obszarach: informatyzacji, zwiększania mobilności wojsk lądowych oraz właśnie w obszarze obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.
Kierunki modernizacji
Trzeba przyznać, że decyzja o skonsolidowaniu procesów modernizacji naszej armii w tych trzech bardzo szerokich obszarach daje nadzieję na lepsze wykorzystanie środków budżetowych w celu zwiększenia zdolności operacyjnych naszych Sił Zbrojnych. Z trzech wskazanych przez prezydenta kierunków modernizacji jeden wydaje się jednak mieć szczególne istotne znaczenia dla potencjału obronnego Polski, również w kontekście zobowiązań międzynarodowych. Obszarem tym jest obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa, która stanowi na współczesnym polu walki kluczowy element systemu obronnego państwa. Dla Polski modernizacja obrony powietrznej stanowi obecnie kluczowe zadanie przede wszystkim z dwóch powodów, decyzji podjętych na ostatnim szczycie NATO w Lizbonie oraz powiększającej się luki technologicznej w systemach OPL będących obecnie na wyposażeniu wojsk obrony przeciwlotniczej.
NATO to my
Decyzje dotyczące systemu obrony przeciwrakietowej (Missile Defence) podjęte w listopadzie 2010 w Lizbonie miały z jednej strony zwiększyć zdolności obronne europejskich członków sojuszu w obszarze Missile Defence’a z drugiej - wciągnąć do współpracy w tym obszarze Rosję, stanowiąc jednocześnie potwierdzenie nowego otwarcia i zapowiadanego przez prezydenta Baracka Obamę resetu w stosunkach z Rosją. Po roku wiemy już, że z zapowiadanego nowego otwarcia w stosunkach z Rosją niewiele zostało, podobnie jak z planów wspólnego rozwijania systemu obrony przeciwrakietowej przez NATO i Rosję. Obecne stosunki amerykańsko-rosyjskie nie należą do najgorszych, jednakże daleko im do bliskiej i ścisłej współpracy, jakiej można by się było spodziewać po zapowiedziach Baracka Obamy z zeszłego roku.
Również pomysł rozwijania wspólnie z Rosją zdolności w zakresie obrony przeciwrakietowej został tak naprawdę odłożony na półkę, gdyż idea ta było utopijna już w momencie, kiedy tylko się pojawiła. Zgodnie z nową koncepcją strategiczną NATO, sojusz zobowiązuje swoje państwa członkowskie do rozwijania zdolności w zakresie obrony swoich terytoriów i społeczeństw przed atakiem pociskami balistycznymi jako zasadniczego elementu budowania potencjału do wspólnej obrony. Jednym słowem NATO nakłada na swoje państwa członkowskie obowiązek budowy i rozwoju własnych narodowych systemów obrony przeciwlotniczej, które połączone w jeden zintegrowany system tworzyłyby wspólny system obrony przeciwrakietowej NATO. Takie rozwiązanie gwarantowałoby sojuszowi pełną samowystarczalność w zakresie obrony rakietami balistycznymi. Prezydent Dmitrij Miedwiediew z kolei podczas spotkania Rady NATO - Rosja przedstawił rosyjski punkt widzenia na kwestie współpracy z NATO, który okazał się zgoła odmienny od koncepcji państw natowskich. Rosyjska koncepcja przewiduje obronę sektorową, zgodnie z którą rosyjskie i natowskie systemy przeciwrakietowe miałaby odpowiadać za wykrywanie i przechwytywanie pocisków balistycznych przelatujących nad bronionymi przez siebie obszarami/sektorami. Sprowadza się to do stworzenia jednego wspólnego centrum dowodzenia i dopuszczenia strony rosyjskiej do współdecydowania o użyciu bądź nie natowskich systemów obronnych. Tym samym Rosja stałaby się de facto odpowiedzialna za bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej niektórych państw członkowskich sojuszu, w tym zapewne również Polski i pozostałych krajów naszego regionu. Taka sytuacja, co oczywiste, stała się nie do przyjęcie dla części państw członkowskich NATO.
Ranga OPL
Obecny system obrony przeciwlotniczej (OPL) Polski w większości opiera się na technologiach i sprzęcie pamiętającym jeszcze czasy Układu Warszawskiego. Przez cały okres PRL polska armia stanowiącą po Armii Czerwonej drugą siłę Układu Warszawskiego dysponowała stosunkowo nowoczesnym sprzętem. Potencjał obrony przeciwlotniczej Ludowego Wojska Polskiego pozwalał na zabezpieczenie zarówno zgrupowań wojsk własnych jak i znacznej liczby obiektów o znaczeniu strategicznym dla funkcjonowania państwa. Zadania te były i obecnie również są realizowane przede wszystkim w oparciu o sprzęt produkcji radzieckiej. Ich obecna skuteczność opiera się przede wszystkim na nowoczesnych systemach radiolokacyjnych, dowodzenia i zobrazowania pola walki opracowanych i stale rozwijanych przez krajowe przedsiębiorstwa. Pierwsza wojna w zatoce na początku lat 90., kampania powietrzna na Bałkanach, wojna w Gruzji, oraz ostatnia operacja w Libii wyraźnie pokazały, jak duże znaczenie w konfliktach zbrojnych odgrywają i będą odgrywały środki napadu powietrznego oraz jak ważną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa państwa odgrywają systemy obrony przeciwlotniczej.
Wypełnienie zobowiązań
Jakie w związku z tym wynikają wnioski dla Polski w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa naszej przestrzeni powietrznej oraz wypełnienia zobowiązań sojuszniczych?
Po pierwsze decyzje podjęte rok temu w Lizbonie wyraźnie pokazały, że sojusz chce wzmacniać swoje zdolności obronne przede wszystkim w oparciu o rozwój potencjału obronnego poszczególnych państw członkowskich. Jednym słowem siła NATO to siła potencjału militarnego poszczególnych państw członkowskich, w tym Polski, o czym czasem zdają się zapomnieć nasi politycy.
Po drugie charakter współczesnych zagrożeń z powietrza oraz scenariusze potencjalnych kryzysów w pobliżu naszych granic wyraźnie wskazują kierunek, w jakim powinniśmy rozwijać nasze narodowe zdolności obronne w obszarze obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. I wśród najbardziej prawdopodobnych scenariuszy nie znajdują się takie w których Iran czy Korea Płn. postanawia zaatakować kraj nad Wisłą.
Charakter współczesnych konfliktów zbrojnych oraz położenie geopolityczne naszego kraju wyraźnie pokazują, że głównego zagrożenia z powietrzna należy obecnie upatrywać nie w rakietach balistycznych dalekiego zasięgu z krajów takich jak Iran czy Korea Płn., lecz w dużo mniej wyrafinowanych środkach napadu powietrznego, jakim mogą być niekierowane pociski rakietowe często domowej produkcji, zdalnie sterowane bezpilotowce, rakiety kierowane typu Cruise, taktyczne rakiety balistyczne typu np. Iskander, małe obiekty latające (np. awionetki) wykorzystywane do ataku terrorystycznego, a także tradycyjne środki napadu powietrznego, jak nowoczesne myśliwce 4. i 5. generacji czy też klasyczne śmigłowce.
W związku z tym czy jest sens opierać polski systemu OPL na wątpliwej skuteczności amerykańskim systemie antyrakietowym, który z racji swoich charakterystyk operacyjnych nie będzie w stanie obronić kluczowych z punktu widzenia naszego interesu narodowego obiektów i obszarów?
Nasze Siły Powietrzne pozyskały całkiem niedawno 48 nowoczesnych myśliwców F-16, jednakże w sytuacji kryzysowej, potencjalny przeciwnik pierwszego ataku dokona za pomocą taktycznych pocisków balistycznych i rakiet manewrujących właśnie na bazy i lotniska naszych nowiutkich F-16. I nawet jeśli zdążą one wystartować do pierwszej misji przechwycenia myśliwców przeciwnika, to nie będą miały już gdzie wrócić. Lotniska w Łasku i Powidzu będą leżały w gruzach, gdyż nie będziemy mieli środków, aby odeprzeć atak rakietowy na nie. Polskim F-16 podobnie jak naszej marynarce w 1939 roku pozostanie w takiej sytuacji tylko przebazować się za granicę.
Amerykański system tarczy antyrakietowej nie będzie bronił polskiego terytorium i polskiego nieba, tylko amerykańskie obiekty strategiczne za oceanem. Gdyż takie są charakterystyki operacyjne pocisków SM-3, które mają być rozmieszczone w Polsce. Nie należy się łudzić, że obecność elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej automatycznie rozwiąże wszystkie nasze problemy związane z obroną przeciwlotniczą. Również lansowany przez byłego ministra obrony pomysł pozyskania starych zestawów rakiet Patriot nie rozwiązałby sytuacji, a jedynie doprowadziłby do wypływu środków z budżetu MON do amerykańskich przedsiębiorstw.
"Tarcza Polski"
Propozycja rozwiązania obydwu tych kwestii wyszła, o dziwo zapewne dla niektórych, ze strony polskiego przemysłu obronnego. Wbrew powszechnej w naszym kraju negatywnej opinii na temat kondycji krajowego zaplecza przemysłowo-obronnego i jego możliwości technologicznych, Grupa Bumar stanowiąca zalążek narodowego holdingu obronnego na wzór dużych graczy międzynarodowego rynku zbrojeniowego zaproponowała naszym decydentom projekt kompleksowego narodowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej "Tarcza Polski" .
Proponowany projekt nowoczesnego systemu obrony przeciwlotniczej jest autorską propozycją polskich przedsiębiorstw, rozwijaną we współpracy z partnerami europejskimi i dostosowany do polskich i europejskich realiów.
Za blisko 5 lat obecnie istniejący system obrony powietrznej naszego kraju wywodzący się, jak wspomniano powyżej, z czasów Układu Warszawskiego, przestanie funkcjonować. Polskie niebo zostanie pozbawione jakiejkolwiek obrony. W dodatku już obecnie posiadana liczba zestawów rakiet przeciwlotniczych nie jest w stanie zapewnić osłony wszystkim strategicznie ważnym obiektom w kraju oraz oddziałom wojskowym. Zarówno pod względem liczebnym jak i jakościowym. W związku z tym istnieje potrzeba głębokiej modernizacji systemu obrony powietrznej, w tym obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów strategicznych w ciągu najbliższych kilku lat. Według ekspertów rynku zbrojeniowego, realizacja projektu "Tarcza Polski" byłaby podobnym skokiem jakościowym w naszym systemie obrony przeciwlotniczej, jakim dla Sił Powietrznych był zakup myśliwców F-16.
Tak duży i ambitny projekt pociąga za sobą jednak automatycznie dość duże koszty, które w czasach powszechnego w naszej części świata kryzysu ekonomicznego i potencjalnego upadku strefy euro dla ministra Rostowskiego mają kluczowe znaczenie. Jednakże warto się zastanowić czy kwota około 15 mld zł, którą według wstępnych szacunków należałoby wydać w okresie co najmniej 10 lat na nowoczesny system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, byłaby wyłącznie dotowaniem kolosa, jakim w opinii niektórych jest Bumar?
Projekt "Tarcza Polski" niesie ze sobą również ogromne korzyści nie tylko w obszarze militarnym. Nie tylko może zwiększyć bezpieczeństwo polskich miast, elektrowni, lotnisk i wszystkich innych ważnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa obiektów strategicznych, lecz posiada w sobie również wartość dodaną, którą należy brać pod uwagę jako jeden z głównych czynników, jeśli nie najważniejszy przy rozpatrywaniu alternatywnych rozwiązań.
Świadectwo siły
Własny potencjał przemysłowy stanowi jeden z podstawowych czynników świadczących o sile gospodarczej państwa i tym samym o jego pozycji na arenie międzynarodowej. Im silniejsza i bardziej nowoczesna gospodarka danego państwa, tym jego głos ma większą moc na arenie międzynarodowej. Obecne dyskusje o przyszłości strefy euro i Unii Europejskiej toczone de facto w gronie najsilniejszych gospodarek są tego najlepszym dowodem. O sile gospodarki danego państwa decyduje siła przedsiębiorstw i firm zasilających jego budżet. Państwa prowadzące świadomą i długoterminową politykę gospodarczą często celowo ( omijając przy tym ograniczenia wynikające z umów międzynarodowych) wspierają własne przedsiębiorstwa za pomocą różnego rodzaju subsydiów, lub poprzez składanie dużych i wartościowych zamówień w firmach zarejestrowanych i płacących podatki w danym państwie. Przykładem takich praktyk może być chociażby jawny wręcz lobbing prezydenta Sarkozy’ego w Rosji na rzecz francuskich okrętów klasy Mistral czy też uzależnienie przez Niemcy decyzji o kolejnej transzy pomocy finansowej dla Grecji, od podtrzymania przez Greków zamówień na okręty podwodne w niemieckich stoczniach.
Projekt "Tarczy Polski", jest wręcz podręcznikowym przykładem, na zrównoważony i długoterminowy rozwój i tym samym wzmocnienie potencjału gospodarczego Polski nie tylko w jednym najbardziej widocznym obszarze militarnym, lecz również w obszarze gospodarczym i technologicznym.
Gospodarcze korzyści
Jako jedną z pierwszych i najbardziej widocznych korzyści dla gospodarki narodowej wynikających z realizacji programu należy wymienić pozyskanie przez przemysł krajowy nowych technologii produkcyjnych. Obecnie Polska ma potencjał do produkcji niemal każdego rodzaju uzbrojenia na współczesnym polu walki. Od amunicji precyzyjnej i nowoczesnych karabinów poczynając, a na skomplikowanych i zaawansowanych technologicznie systemach rozpoznawczych i dowodzenia kończąc. Jedynym obszarem, w którym Polska nie posiada zdolności technologicznych i produkcyjnych, jest zaawansowanych przemysł lotniczy i rakietowy. Projekt Tarczy Polski stwarza szansą na pozyskanie unikalnych technologii i wiedzy w jednej z najbardziej zaawansowanych dziedzin, jaką jest technologia budowy nowoczesnych rakiet. Współpraca z europejskim domem kosmicznym niejako automatycznie daje ogromny zastrzyk wiedzy i technologii do polskich przedsiębiorstw w zakresie nowoczesnych systemów rakietowych.
Kolejną korzyścią wynikającą z projektu "Tarcza Polski", jest powstanie nowoczesnego i kompleksowego systemu obrony powietrznej, zdolnego zwalczać każdy rodzaj zagrożenia powietrznego, jaki niesie ze sobą współczesne pole walki. System taki powinien być w stanie chronić Polskę zarówno przed tradycyjnymi zagrożeniami z powietrza, jakimi są samoloty i śmigłowce przeciwnika, nowoczesnymi rakietami manewrującymi i taktycznymi rakietami balistycznymi klasy Iskander, jak przed bardzo prostymi konstrukcjami latającymi, które mogą wykorzystać np. terroryści do ataku na imprezę masową. System taki co ważne, byłby również w pełni kompatybilny z analogicznymi systemami obrony powietrznej sojuszników i tworzyłby tym samym zintegrowany, spójny system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej całego obszaru euroatlantyckiego. Zgodny z wytycznymi podjętymi przez Sojusz Północnoatlantycki podczas szczytu NATO w Lizbonie w listopadzie 2010 roku.
Realizacja systemu obrony powietrznej przez podmioty krajowe automatycznie zapewnia również powstanie w kraju, czyli w miejscu jego użytkowania, kompleksowego systemu szkoleniowego i zaplecza logistycznego. Powstanie takiego ośrodka szkoleniowego i serwisowego dla systemu obrony powietrznej w kraju pozwala z kolei na znaczne obniżenie kosztów jego eksploatacji, gdyż nie trzeba wysyłać jego użytkowników na kosztowne szkolenia za granicę (jak to miało miejsce w przypadku F-16) ani też sprowadzać z zagranicy kosztownych części zamiennych do jego eksploatacji. Z produkcją krajową oprócz aspektu szkoleniowego i logistycznego wiąże się również kwestia jego stosunkowo łatwej modernizacji i dalszego rozwoju.
Nie bez znaczenia pozostaje również możliwość potencjalnego eksportu systemu obrony powietrznej do innych krajów dopiero planujących modernizację swoich systemów obrony powietrznej. Jako producent i użytkownik kompleksowego systemu Polska zyskuje gotowy i sprawdzony produkt, który może oferować na rynkach trzecich. Staje się tym samym jednym z nielicznych krajów świata mogących się pochwalić zdolnościami technologicznymi do wyprodukowania i zaoferowania sprzętu z najwyższej półki technologicznej.
Największą jednak chyba korzyścią wynikającą z realizacji tego programu są profity gospodarcze. Nie tylko w sferze przemysłu obronnego, lecz całej gospodarki narodowej w skali makro. Złożenie zamówienia przez polski rząd na realizację kompleksowego systemu obrony powietrznej w krajowych przedsiębiorstwach sprawia, że środki budżetowe wydane na pozyskanie zdolności w obszarze obrony powietrznej pozostaną w kraju. Zarówno w postaci podatków, które te przedsiębiorstwa odprowadzają do kasy państwa, jak i w formie pensji pracowników, tychże przedsiębiorstw, które automatycznie zwiększają konsumpcję krajową i pobudzają wzrost gospodarczy. Należy przy tym również pamiętać o bardzo ważnym aspekcie społecznym, jakim jest utrzymanie miejsc pracy w zakładach produkujących oraz kooperujących, a w przypadku eksportu nawet zwiększenie zatrudnienia w polskich firmach.
Kto za to zapłaci?
Zrealizowanie jednej z podstawowych funkcji państwa jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim obywatelom, musi nieść ze sobą również pewne koszty. Pozostaje tylko kwestia jak te koszty zminimalizować, i w jaki sposób w możliwe, jak największym stopniu sprawić, aby poniesione nakłady się zwróciły. Z pewnością dużo bardziej opłacalne do polskiej gospodarki, będzie złożenie zamówienia na wielomiliardowy kontrakt (porównywalny z kontraktem na myśliwce F-16) w polskich przedsiębiorstwach, dzięki czemu zarobi polska firma i polski pracownik tu na miejscu, niż zamówienie gotowego systemu za granicą. Pozostaje pytanie czy modernizując nasze siły zbrojne będziemy przy tym dbać o to, by wydane na bezpieczeństwo środki wróciły do kasy państwa choćby w formie podatków czy zwiększonej konsumpcji pracowników polskich zakładów, czy też będziemy lekką ręką kupowali gotowe systemy za granicą, nie zważając na stan krajowej gospodarki.
Profesor Władysław Bartoszewski podczas jednego z wykładów, wspominając okres przedwojenny, słusznie zauważył, że bezpieczeństwo kosztuje, jednak jego brak kosztuje jeszcze więcej.
W związku z tym, czy zamiast planować modernizację polskiego systemu OPL w oparciu w wątpliwej skuteczności mityczny amerykański system antyrakietowy, polscy decydenci nie powinni się skoncentrować nad zaprojektowaniem i zbudowaniem narodowego systemu obrony przeciwlotniczej zdolnego sprostać wyzwaniom współczesnego pola walki, dostosowanego do polskich potrzeb, opracowanego przez polskie przedsiębiorstwa posiadające wystarczające zaplecze technologiczne jego realizacji i przede wszystkim z korzyścią dla polskiej gospodarki?
Tomasz Badowski
Autor jest redaktorem naczelnym magazynu "Stosunki Międzynarodowe"/Stosunki.pl, specjalizuje się w tematyce międzynarodowego rynku obronnego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu