Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Konkurencja zdystansowana. Teraz radiowozom odpadają koła

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

GROSZOWE OSZCZĘDNOŚCI i używanie części bez atestu powodują, że życie policjantów jeżdżacych alfami jest zagrożone

Przetarg na 120 policyjnych radiowozów był przygotowany w taki sposób, że faworyzował Opla Insignię. Wygrała go jednak Alfa Romeo 159, ponieważ diler zdecydował się obniżyć cenę samochodów i zastosował karkołomne rozwiązanie techniczne, dzięki któremu spełnił warunki specyfikacji. Cierpieć na tym może bezpieczeństwo policjantów.

O ogromnym szczęściu może mówić dwóch funkcjonariuszy drogówki, którzy w ubiegłym tygodniu patrolowali alfą trasy wylotowe z Warszawy w kierunku Poznania. - Wyczuli, że dzieje się coś dziwnego z przednimi kołami. Natychmiast się zatrzymali. I tylko dlatego w trakcie jazdy nie odpadły im koła - mówi "DGP" oficer Komendy Stołecznej Policji. Auto, które służyło w komendzie w Starych Babicach, trafiło do warsztatu. Mechanicy stwierdzili, że winę ponoszą specjalne pierścienie dystansujące zamontowane na osiach kół. To właśnie dzięki nim alfy 159 spełniły warunek postawiony w przetargu: zimą radiowozy muszą jeździć na stalowych felgach.

Początkowo poznański diler Alfy Romeo, firma ACM Mari-Car, zaproponował inne rozwiązanie - montaż zimówek na felgach aluminiowych, a ponadto dostarczenie dodatkowych 240 felg na zapas. Zgody na to odmówił pisemnie pion logistyki KGP. Nieoficjalny powód: aluminiowe felgi niszczą się zimą.

- To absurd. Są odporniejsze na uszkodzenia, a nawet jeżeli już trzeba je naprawić, to jest to łatwiejsze niż w przypadku felgi stalowej. Ponadto aluminiowe felgi w rozmiarze 17 cali są tańsze niż stalowe i łatwiej je dobrać do pojazdu, przez co jazda na nich jest bezpieczniejsza - komentuje Filip Biesek, specjalista od felg w serwisie Oponeo.pl.

Żadna firma nie produkuje siedemnastocalowych felg stalowych przeznaczonych dla Alfy Romeo 159. Dlatego diler założył do alf felgi innej marki, co wymusiło zastosowanie specjalnych pierścieni dystansujących. Powinny mieć one certyfikat. Najlepsze - niemieckie - sprawdzają się w sportowych autach, ale komplet kosztuje nawet tysiąc złotych. - Polskie są znacznie gorszej jakości. Tyle że kosztują nawet czterokrotnie mniej - mówi Biesek. W samochodach zastosowano polskie dystanse. Jak udało się nam ustalić, nie mają one żadnego certyfikatu bezpieczeństwa. Rozwiązanie polegające na zastosowaniu dystansów zaakceptował rzeczoznawca, a także KGP.

Importer samochodów sugeruje, aby teraz znów powołać rzeczoznawcę, który oceniłby, co jest rzeczywistą przyczyną wypadku. - Trzeba sprawdzić, czy np. ktoś nie odkręcał kół na własną rękę, a potem nie przykręcił ich z nieodpowiednią siłą - mówi Bogusław Cieślar z Fiat Auto Poland.

Policjanci jeżdżący alfami są zaniepokojeni. - Po przekroczeniu prędkości 60 km/h z kół zaczyna się dobywać metaliczny dźwięk, jakby ucierały się śruby trzymające koła. Nawet co 400 km dokręcamy felgi - przyznaje oficer z KWP w Kielcach. Ale kierownictwo nie widzi problemu. - Zbadamy incydent w Starych Babicach. Dotąd nie dotarła do nas informacja o usterkach w jakimkolwiek radiowozie, które mogłyby zagrozić życiu funkcjonariuszy - mówi rzecznik komendanta głównego Mariusz Sokołowski. Jego zdaniem za bezpieczeństwo policjantów, którzy siadają za kierownicami alf romeo, odpowiadają komendanci wojewódzcy. - Każda partia samochodów na szczeblu województwa jest odbierana indywidualnie przez zespoły ekspertów - twierdzi.

Gdyby nie dystanse w alfach romeo, przetarg wygrałby Opel Insignia. Z analizy specyfikacji zamówienia wynika, że tylko ten model bez konieczności ingerowania w mocowanie kół czy inne elementy spełniał wszystkie warunki. Jednak cena za 120 alf była o 20 tys. niższa niż za Ople. Wychodzi 600 zł. na samochód.

@RY1@i02/2011/042/i02.2011.042.000.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Adam Ciereszko/PAP

Policjanci jeżdżący alfami z utęsknieniem czekają wiosny. Wtedy będzie można założyć aluminiowe felgi z letnim ogumieniem i problem powinien zniknąć. Do kolejnej zimy...

Specyfikacja istotnych warunków zamówienia przy przetargu na 120 policyjnych radiowozów budzi wiele kontrowersji. Policja zażyczyła sobie samochodu o mocy minimum 200 koni mechanicznych, z rozstawem osi powyżej 2700 mm i o długości od 4650 mm.

Ten warunek automatycznie wyeliminował z konkurencji Subaru Imprezę WRX, Volvo S60, Mitsubishi Lancera, Seata Exeo 2.0 TSI oraz Skodę Octavię RS. To właśnie te dwa ostatnie modele mogły zaoferować lepszą ofertę finansową - wyjściowa cena Octavii (105 tys. zł) jest o 2 tys. zł niższa niż Alfy 159, a Exeo aż o 7 tys. zł. Skoda wysłała nawet oficjalne zapytanie do organizatora przetargu, czy rozważy jej ofertę (miała rozstaw osi o 10 cm krótszy), ale otrzymała negatywną odpowiedź.

Kolejni konkurenci - Ford Mondeo 2.0 EcoBoost oraz Skoda Superb 2.0 TSI - odpadli przez wymóg posiadania manualnej skrzyni biegów.

Najbardziej dziwacznym wymogiem okazał się ten o umiejscowieniu przycisku sterującego centralnym zamkiem: "przełącznik umożliwiające odblokowanie/zablokowanie drzwi musi być umieszczony na desce rozdzielczej w sposób zapewniający dostęp kierowcy i dysponenta (czyli pasażera)". Tego warunku nie spełniły m.in. Volkswagen Passat 2.0 TSI oraz Honda Accord 2,4 S-Type, które przełączniki centralnego zamka mają umieszczone w drzwiach kierowcy.

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl Łukasz Bąk lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.