Polska z Rosją ruszają do walki. W tym starciu żaden wynik nie będzie neutralny
Oficjalnie to mecz jak każdy inny. Faktycznie - największa mobilizacja służb i nerwówka
Rosjanie starają się rozładować przedmeczowe napięcie kolejnymi gestami. Wczoraj kibice Sbornej złożyli kwiaty pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego, dziś być może przedstawiciele reprezentacji Rosji odwiedzą Muzeum Powstania Warszawskiego.
Ale dzisiejszy mecz naszej drużyny z rosyjską oprócz emocji piłkarskich może wzbudzać także te niezwiązane ze sportem. Do rozrób z udziałem rosyjskich kibiców doszło już we Wrocławiu. Stąd obawy, czy incydent się nie powtórzy. Tak samo jak to, czy nasi kibole nie będą chcieli się zmierzyć z rosyjskimi.
Największa niewiadoma to planowany przemarsz rosyjskich kibiców na Stadion Narodowy. Ma ruszyć o 17.30 spod Muzeum Wojska Polskiego przez most Poniatowskiego. Weźmie w nim udział ok. 5 tys. Rosjan, którzy zapowiadają, że ubiorą się w czerwone koszulki, na wzór tych, w których gra ich reprezentacja. Czy pojawią się na nich symbole ZSRR? Choć nasze władze twierdzą, że nie ma podstaw do karania takich osób, to sam gest może zostać odebrany przez polskich kibiców jako prowokacja. Zwłaszcza że święto, do którego odwołują się organizatorzy marszu, to Dzień Rosji, ogłoszony na pamiątkę deklaracji niepodległości Zjazdu Deputowanych Ludowych RFSRR w 1990 roku, co przypieczętowało rozpad ZSRR.
Nasze władze także starają się rozładować napięcie. Z kibicami rosyjskimi spotkali się przedstawiciele policji i dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego stołecznego ratusza Ewa Gawor. - Prosiłam o spokojne zachowanie, aby nie prowokowali nikogo ani na stadionie, ani na mieście. Dostaliśmy zapewnienie, że marsz nie będzie miał podtekstów politycznych - relacjonuje Gawor.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW) i policja milczą, gdy pytamy, jakie środki bezpieczeństwa zostaną powzięte w związku z dzisiejszym meczem. - Na ulicach będzie wystarczająca liczba policjantów - ucina Mariusz Sokołowski, rzecznik policji. Zaznacza: mecz nie jest spotkaniem o wysokim stopniu ryzyka. Obstawiać go będzie ok. 6 tys. policjantów, tak jak wtedy, gdy Polska grała z Grecją.
Szef MSW minister Jacek Cichocki na wczorajszej konferencji prasowej przyznał wprawdzie, że spotkanie z Rosją jest największym, jak dotąd, wyzwaniem. Jednak dodatkowe środki bezpieczeństwa zostaną podjęte tylko wtedy, gdy UEFA i policja ocenią, że jest to mecz podwyższonego ryzyka. - Na bieżąco będzie prowadzona analiza zagrożeń - zapewnia minister. Jednak jak mówi nam Juliusz Głuski, rzecznik Euro 2012, UEFA nawet nie zdefiniowała, czym jest mecz o podwyższonym ryzyku. Reagować trzeba więc będzie na bieżąco, a do tego konieczni są dodatkowi funkcjonariusze.
Eksperci ds. bezpieczeństwa twierdzą, że stan podwyższonej gotowości służb jest faktem, choć nie mówi się o tym, by nie zaogniać sytuacji. W opinii dra Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa, członka Komisji Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego, to błąd. - Zakomunikowanie podwyższonej gotowości służb nie byłoby prowokacją. Dla zapewnienia bezpieczeństwa najlepsza jest prewencja, która nie musi polegać na demonstracji siły, ale musi być jasno zakomunikowana.
Na mecz bilety wykupiło blisko 10 tys. Rosjan i 30 tys. Polaków. Do tego dojdzie grupa 2 - 3 tys. rosyjskich kibiców, którzy obejrzą go w strefie kibica i pubach. Pewne jest jedno - żaden wynik nie usatysfakcjonuje obu stron. Oby tylko emocje sprowadziły się do okrzyków radości lub łez żalu.
Podwyższona gotowość policji jest faktem, tylko się o tym nie mówi
@RY1@i02/2012/112/i02.2012.112.00000020d.803.jpg@RY2@
Służby porządkowe nie przyznają się do wzmożonej mobilizacji, aby nie zaogniać atmosfery
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu