Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Służby zaplątały się w nasze billingi

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

300 policjantów ma dostęp do danych operatorów telekomunikacyjnych

Funkcjonariusze sięgają po nasze billingi nawet przy ustalaniu sprawców wykroczeń - ujawniliśmy niedawno na łamach DGP. - 327 policjantów może bezpośrednio sięgnąć po dane operatorów telekomunikacyjnych - wyjawił na konferencji zorganizowanej przez Naczelną Radę Adwokacką dyrektor biura kryminalnego w KGP Marek Dyjasz.

Nie wiadomo, ilu funkcjonariuszy służb specjalnych ma podobne uprawnienia. Ale dostęp do nich mają przez dwa lata - tyle czasu operatorzy telekomunikacyjni muszą przetrzymywać wszystkie dane. Minister Jacek Cichocki, a także koalicyjny PSL zapowiedzieli prace, aby skrócić ten okres - nawet do pół roku. Funkcjonariusze nie są zadowoleni i wskazują na błędy w założeniach polityków. - Takie dane powinno się przetrzymywać znacznie dłużej - przekonują. Np. dla możliwych reklamacji czy celów podatkowych. - Jeśli ktoś po pół roku uzna, że ma za wysoki rachunek, to dostanie dane, a ja ścigając mordercę już nie? - pyta nasz rozmówca.

Jednak i służbom, i policji zdarzają się poważne nadużycia tych uprawnień. Nie traktują zaglądania w billingi jako łamania tajemnicy korespondencji. A że w przeciwieństwie do podsłuchów nie muszą na ich udostępnienie zdobywać zgody sądu, sięgają po nie przy każdej okazji. Analiza billingów służy często w śledztwach związanych z ujawnianiem przez dziennikarzy różnych afer. To ona naprowadziła służby i prokuraturę na trop informatora dziennikarzy Michała Majewskiego i Pawła Reszki, którzy opublikowali poufny raport służb o ostrzelaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Połączenia wykonywane z telefonów należących do szefa Kancelarii Prezydenta Piotra Kownackiego wskazały, że to on przekazał dziennikarzom klauzulowany dokument. Mimo że został on odkryty dzięki billingom, prokuratorzy twierdzą, że nie złamali ani tajemnicy korespondencji, ani tajemnicy dziennikarskiej (którą może uchylić np. sąd). - Prawda jest taka, że dzięki programom do analizy połączeń można dowiedzieć się o człowieku tyle samo, co go podsłuchując. Natychmiast wyjdzie na jaw, np. czy ktoś ma kochankę lub kochanka - tłumaczy oficer policji.

Policjanci po te wrażliwe dane próbują sięgać również przy banalnych sprawach, jak wykroczenia, np. aby udowodnić, że rzeczywiście rozmawialiśmy przez telefon w czasie jazdy samochodem. Dzieje się tak, gdyż - w przeciwieństwie do podsłuchów - nie ma ustawowego katalogu przestępstw, przy których można taką metodę zastosować.

Billingi są jak podsłuchy - od razu widać, czy ktoś zdradza małżonka

@RY1@i02/2012/054/i02.2012.054.00000040c.802.jpg@RY2@

Procedury przy uzyskiwaniu pozwoleń na dostęp do podsłuchu i bilingów rozmów

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.