Siemoniak nie boi się oszczędności, w armii były zawsze
W MON zdarzają się wydatki niewykonane z przyczyn "trudnych do oszacowania" - tłumaczy resort
W ostatnich pięciu latach budżet obronny tylko raz udało się zrealizować w 100 proc. Częściej bywały takie, kiedy MON zostało nawet 15 proc. z przyznanych pieniędzy. Ta specyficzna polityka oszczędności powoduje, że resort niespecjalnie zabolą cięcia zapowiedziane przez premiera Donalda Tuska.
Oszczędności, które Ministerstwo Obrony Narodowej musiało wprowadzić w związku z nowelizacją budżetu, sięgają ok. 3,3 mld zł. To blisko 10 proc. rocznego budżetu resortu. - MON będzie poszukiwało w pierwszej kolejności oszczędności w ograniczeniu wydatków na wieloletnie inwestycje budowlane oraz zaopatrzenie biurowe i logistyczne - zapowiadał zawile dyrektor departamentu prasowo-informacyjnego kmdr Janusz Walczak.
- Z zakładanych zadań zmienił się jedynie plan związany z podpisaniem umowy na okręty podwodne. Rozpoczęto również renegocjacje planowanych kontraktów. Ograniczenie dotyczy przede wszystkim obszarów związanych z zakupami amunicji - tłumaczy Karol Nowicki, analityk wojskowy z "Military and Defence Magazine".
Jeśli spojrzeć na liczby z ostatnich lat, okazuje się, że dla MON cięcia nie będą bolesne. W ubiegłym roku ministerstwo zrealizowało budżet w 95,2 proc., czyli niewykorzystane zostało prawie 1,5 mld zł. W latach 2011-2012 realizacja wynosiła odpowiednio 96,7 proc. oraz 98,1 proc. Rekordowy był rok 2009 - wtedy budżet zrealizowano w 99,9 proc. Rekordowy był też rok 2008, wtedy zrealizowano go tylko w 85,3 proc. Wówczas nie wykorzystano podobnej kwoty, jaka w tym roku ma być zaoszczędzona.
Z czego wynika tak częste nierealizowanie w pełni budżetu? Jak poinformowano nas w MON, zdarzają się wydatki niewykonane z przyczyn "trudnych do oszacowania, niezależnych od działań resortu". Nie można np. przewidzieć, ile zakupów towarów czy usług nie dojdzie do skutku w trakcie roku z powodu nierozstrzygniętych przetargów, braku ofert spełniających wymagania czy niewywiązywania się kontrahentów z zawartych umów lub zrywania umów już zawartych. Nie można także precyzyjnie zaplanować, ilu żołnierzy odejdzie ze służby (żołnierz może w każdej chwili wypowiedzieć stosunek służbowy bez podawania przyczyny) ani określić, ile osób zostanie przyjętych do korpusu szeregowych zawodowych (to zależy od spełnienia przez chętnych wymogów zdrowotnych).
- Jesteśmy zobowiązani do osiągnięcia za te pieniądze konkretnych celów, co nie jest jednoznaczne z obowiązkiem wydatkowania 100 proc. zaplanowanych środków na dany rok budżetowy. Podkreślam, że zasada racjonalnego gospodarowania środkami budżetowymi jest jedną z zasad naczelnych przy zarządzaniu budżetem - wyjaśnia Jacek Sońta, rzecznik MON.
- Można odnieść wrażenie, że dla resortu obrony cała sytuacja jest na rękę. Za rok 2012 MON zwrócił do budżetu państwa przeszło 1,2 mld zł - wyjaśnia Karol Nowicki. - Wynika to z zasady rozliczania się w ramach rocznego budżetu. Aby efektywniej wykorzystywać ogromne środki, których wydanie na modernizację sprzętu MON planuje w najbliższej dekadzie, należy zmodernizować sposób finansowania długoterminowych programów - nie w skali roku, jak jest obecnie. Jednak do takiej zmiany potrzebna jest przede wszystkim wola polityczna. I to nie w resorcie obrony - rzecze Nowicki.
@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.00000030b.802.jpg@RY2@
Wojciech Stróżyk/Reporter
Ściąć 15 proc. budżetu wojska czy 30, dla dobrego ministra to żaden problem
Maciej Miłosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu