Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa jakość w ściganiu kierowców

28 czerwca 2018

Odcinkowy pomiar prędkości to kolejny etap zaostrzania polityki rządu wobec osób prowadzących pojazdy. To także kolejny system, który stosunkowo łatwo oszukać: można zasłonić tablice rejestracyjne lub po prostu pójść na kawę

System bramownic mierzących średnią prędkość pojazdów będzie działać na zasadach zbliżonych do fotoradarów. Zdaniem ekspertów będzie on bardziej bezwzględny wobec kierowców. Ale ci mają swoje metody, aby go obejść.

- Będzie zmuszać kierowców do zdjęcia nogi z gazu na całych odcinkach dróg, a nie tylko w miejscu, gdzie ustawiony jest maszt z fotoradarem - twierdzi Andrzej Grzegorczyk ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Jego zdaniem przy instalowaniu systemów odcinkowego pomiaru prędkości należy wytypować miejsca, w których przekraczanie prędkości jest szczególnie niebezpieczne. - Montowanie takich systemów na autostradach nie miałoby sensu, bo tam kolizje i wypadki są efektem nie tyle prędkości, ile np. błędów przy wyprzedzaniu czy nieoczekiwanych zachowań kierowców - uważa Andrzej Grzegorczyk.

Co do efektywności systemu nie jest przekonany Jarosław Teterycz, ekspert i biegły sądowy w zakresie pomiaru prędkości. - Taki system można stosunkowo łatwo oszukać. Niedawno w Czechach widziałem taksówkarza jadącego pasem awaryjnym, który nie był obstawiony kamerami, a więc system go nie wychwycił. Wystarczy też, że jadąc szybko, zatrzymamy się po drodze na kawę. Wówczas średnia prędkość wyliczona przez system może być niższa niż w rzeczywistości - wskazuje ekspert. Są także inne sposoby, które sprawdzają się w przypadku zwykłych fotoradarów. Wystarczy zasłonić tablice rejestracyjne. Wówczas system nie rozpozna auta i jego właściciela. W sklepach dostępne są specjalne rolety, które na wciśnięcie pilota zasłaniają numery samochodu. Nawet ich producenci ostrzegają jednak, że za ukrycie tablic grozi mandat w wysokości 100 zł.

Dozbrajanie Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego to element wojny, którą minister transportu Sławomir Nowak wypowiedział piratom drogowym. W lipcu minęły dwa lata, odkąd inspektorat przejął od policji sieć fotoradarów i zaczął rozbudowę centrum automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym (CANARD), w skład którego, oprócz 300 fotoradarów, wchodzą także nieoznakowane radiowozy (29 sztuk) czy rozbudowywany system informatyczny do automatycznego wystawiania mandatów. Fiskalne efekty wojny są jednak mizerne. W 2012 r. budżet zarobił na mandatach 32 mln zł zamiast zakładanych 1,2 mld zł. W tym roku plan opiewa aż na 1,5 mld zł, choć w I kw. uzbierano zaledwie 22 mln zł. Rząd jednak chwali się poprawą bezpieczeństwa. Już w 2012 r. na polskich drogach zginęło najmniej osób od 1989 r. W pierwszym półroczu 2013 r. śmierć w wypadkach poniosły 1264 osoby, o 20 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2012 r. GITD wylicza zaś, że od stycznia 2012 r. udało się zaoszczędzić 3,5 mld zł z tytułu redukcji zdarzeń losowych na drogach.

Obecnie największym zagrożeniem dla dalszej rozbudowy systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym jest prawo. Przepisy nie pozwalają nałożyć kary na właściciela pojazdu, lecz na osobę faktycznie nim kierującą. - Tu zaczyna się zabawa w tworzenie łańcuszków św. Antoniego - mówi jeden z inspektorów. W efekcie postępowania mandatowe wydłużają się, a sprawy trafiają do sądu. Jeden fotoradar robi 30-60 zdjęć na dobę. W skali roku generuje to gigantyczną liczbę zawiadomień wysyłanych do właścicieli pojazdów. Mnożenie kolejnych urządzeń w obecnym stanie prawnym może zatkać nie tylko system, lecz także wymiar sprawiedliwości.

@RY1@i02/2013/159/i02.2013.159.00000020b.802.jpg@RY2@

Jak działa odcinkowy pomiar prędkości

Na Zachodzie to standard od wielu lat

Jak podaje European Transport Safety Council (ETSC), pierwszym krajem, który wdrożył u siebie systemy odcinkowych pomiarów prędkości, była pod koniec lat 80. Holandia. Za jej przykładem podążyły inne kraje europejskie oraz Australia. Efekty działania systemów są imponujące. Po tym, jak w 2002 r. na autostradzie A13 z Hagi do Rotterdamu zamontowano system odcinkowego pomiaru prędkości, tylko 0,5 proc. aut przekraczało dozwoloną prędkość. O 47 proc. zmalała liczba wypadków. W tunelu Kaisermühlen pod Wiedniem po implementacji systemu liczba wypadków (w porównaniu ze statystykami sprzed trzech lat poprzedzających jego montaż) spadła o 1/3, a liczba ofiar śmiertelnych i osób rannych - o połowę. Włochy rozpoczęły intensywną rozbudowę systemów odcinkowych w 2006 r. Po trzech latach obejmowały ponad 2 tys. km dróg. Już w pierwszym roku liczba ofiar śmiertelnych na włoskich drogach spadła o 51 proc., a ogólną liczbę wypadków zredukowano niemal o 1/3. We Francji niektóre systemy służą tylko do informowania kierowców o przekraczanej prędkości, a nie wystawiania im mandatów. Zdaniem ETSC odcinkowe systemy pomiaru prędkości mają także pozytywne efekty uboczne, m.in. dla środowiska. Systemy zamontowane w okolicach Rotterdamu przyczyniły się do zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza o 5-10 proc.

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.