Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Policja wytropi majątek z przestępstwa i go odbierze

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W stołecznej komendzie powstał eksperymentalny wydział - majątkowcy

Kto będzie pierwszym puszczonym w samych skarpetkach przestępcą? Tego jeszcze długo się nie dowiemy. - To dlatego, że zaczynamy swoją pracę na etapie rozpracowania operacyjnego, które prowadzą koledzy z innych wydziałów, np. narkotykowego - tłumaczy nadkomisarz Bartłomiej Dydek, kierujący utworzonym na początku kwietnia pionem odzysku mienia. Innymi słowy majątkowcy dowiadują się, kto jest podejrzewany o organizowanie handlu narkotykami, a dowody jego winy są dopiero gromadzone. - Tropimy, gdzie lokowane są zarobione na tym procederze pieniądze. To mogą być nieruchomości, samochody czy rachunki inwestycyjne - mówi DGP wiceszef stołecznej policji, młodszy inspektor Robert Szydło.

Według naszych rozmówców szczególnie chętnie polscy przestępcy inwestują w nieruchomości -kupują je na podstawione osoby. Inwestują też w legalnie działające firmy, zadowalając się np. przejmowaniem udziałów w spółkach w zamian za ich dofinansowanie. - Nie chodzi wyłącznie o to, aby znaleźć majątek, który pokryje roszczenia Skarbu Państwa. Nam chodzi o to, by zrobić krok dalej i odebrać wszystkie owoce przestępczego funkcjonowania - deklaruje nadkomisarz Dydek. Jednak co się stanie, gdy ostatecznie nie uda się znaleźć dowodów na organizowanie handlu narkotykami przez podejrzanego? - Wtedy materiał zgromadzony przez nas jest niszczony. Zgodnie z prawem podejrzany zostanie też poinformowany, że decyzją sądu została uchylona tajemnica bankowa i przyglądaliśmy się jego kontom - tłumaczy Dydek.

Przez cały 2012 r. tylko stołeczni policjanci zajęli około 30 mln zł pochodzących z przestępstw, a cała policja - ok. 300 mln zł. Prognoz na ten rok nie ma, zresztą majątkowym nie wyznaczono sumy, jaką powinni odzyskać. - Wyszliśmy z założenia, że przestępstwa popełnia się z chęci szybkiego i łatwego zarobku. Odebranie tych profitów będzie najbardziej bolesne, bo część z naszych przeciwników kalkuluje koszt odsiadki, ale już nie utraty majątku - mówi zastępca komendanta głównego generał Mirosław Schossler. Jeśli eksperyment się powiedzie, to majątkowcy pojawią się w kolejnych komendach.

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.