Rzecznik przekonuje o konieczności dbania o trzeźwiejących
Prawa obywatelskie
Osoby zatrzymane na ulicy pod wpływem alkoholu powinny dochodzić do siebie w izbach wytrzeźwień, a nie na komisariatach policji, bo te są źle przygotowane - przekonuje rzecznik praw obywatelskich (RPO) w niedawnym wystąpieniu.
Obecnie osoby znajdujące się pod wpływem napojów wyskokowych mogą trafić do izb wytrzeźwień, szpitali albo pomieszczeń dla osób zatrzymanych w jednostkach policji. Najczęściej lądują w tych ostatnich, bo izb jest coraz mniej, a szpitale odmawiają przyjęć. Taka praktyka niepokoi RPO. "Osoba, której stan nietrzeźwości jest niedookreślony, powinna zostać umieszczona w izbie wytrzeźwień. Tylko tam ma bowiem zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną" - wskazuje prof. Irena Lipowicz.
Tymczasem jednostki policji nie są do wypełniania takich zadań odpowiednio przygotowane, co zagraża zdrowiu, a nawet życiu zatrzymanych. Brakuje kompleksowego badania osób doprowadzonych do wytrzeźwienia, a nadzór nad takimi osobami często ogranicza się jedynie do śledzenia zapisu z monitoringu z pomieszczeń, gdzie przebywają tacy ludzie. To nie zastępuje bezpośredniego kontaktu, co w kilku przypadkach stało się przyczyną zgonów, bo funkcjonariusze nie zareagowali w porę na dziwne zachowanie zatrzymanych będące następstwem komplikacji wywołanych alkoholem.
Zdaniem RPO, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, w jednostkach policji przyjmujących osoby pod wpływem napojów wyskokowych - jeżeli te nadal mają zajmować się tego typu sprawami - powinny obowiązywać standardy zbliżone do tych znanych z izb wytrzeźwień. "Tam personel wykonuje bezpośredni nadzór nad nietrzeźwymi, co jest niezbędne, aby ocenić, czy wymagają oni pomocy medycznej. Na miejscu dyżur pełni również lekarz" - dodaje prof. Lipowicz.
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu