Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Papierosy w soli, człowiek pod autem - czyli straż graniczna w akcji

Ten tekst przeczytasz w

Rozmowa z ppłk. Arturem Barej, komendantem placówki granicznej w Terespolu

Rano przyjeżdża do Terespola pociąg z Białorusi. Na peron i punkt kontroli granicznej wylega tłum. I zaczyna się wasza rola...

Sprawdzamy wizy. Większość osób je ma. Przyjeżdżają na zakupy, w interesach albo do lekarzy.

A co z tymi, którzy wizy nie mają, a chcą tu zostać, przynajmniej na trochę. Starają się o status uchodźcy?

Wielu tak. Wszczynamy wówczas całą procedurę, przyjmując wniosek o status uchodźcy od osób, które złożą stosowne oświadczenie woli. Osoby, które deklarują taką chęć, kierowane są do ośrodka recepcyjnego w Białej Podlaskiej. Po kilku dniach stamtąd przekazywane są do ośrodków stacjonarnych. Tam oczekują na werdykt. Czas oczekiwania to około sześć miesięcy. W przypadku odmowy statusu uchodźcy można się oczywiście odwoływać, przedstawiać nowe okoliczności, dokumenty. Trwa to niekiedy latami.

A co z osobami, które na granicy nie mają ważnych wiz, i nie deklarują chęci zostania uchodźcami?

Cudzoziemcy, którzy nie posiadają ważnych wiz otrzymują decyzje o odmowie wjazdu.

W 2013 r. mieliśmy ok. 500 osób w ciągu jednego dnia, które nie miały stosownych dokumentów uprawniających do wjazdu na terytorium RP. Zdarzały się też próby ominięcia kontroli straży granicznej. Cudzoziemcy ukrywali się w pociągach oraz pod naczepami samochodów ciężarowych.

Jaki jest los takich osób?

Teoretycznie powinny być odesłane tam, skąd przyjechały.

To wszystkich zawracacie?

Nie. Każdą sprawę rozpatrujemy indywidualnie. Co oczywiście nie znaczy, że nie ma cudzoziemców, którym odmawiamy wjazdu.

W Białej Podlaskiej jest zamknięty ośrodek dla uchodźców. Wygląda groźnie. Są kolczaste druty. Kto trafia do takiej placówki?

Osoby bez dokumentów, które oczekują na deportację. Także te, które już kilkakrotnie nadużywały procedury uchodźczej. Znikały z ośrodków, odsyłane były np. z Niemiec czy Austrii, dokąd się nielegalnie przedostały przez nasz kraj. Zgodnie z przepisami to państwo pierwszego kontaktu odpowiada za cudzoziemca. Decyzję w każdej indywidualnej sprawie o umieszczeniu w ośrodku zamkniętym podejmuje sąd. Ale obywatel innego kraju w trakcie postępowania może się namyśleć i złożyć wniosek o przyznanie mu statusu uchodźcy. Wówczas jest 60 dni na podjęcie takiej decyzji.

Dużo jest takich osób?

Około 30-50 rocznie. Trzeba jednak pamiętać, że ośrodek zamknięty jest placówką rodzinną. Osoby wprawdzie nie mogą z niego wychodzić, ale na miejsce przychodzi lekarz, działa szkoła.

Czy cudzoziemiec, który nie uzyska statusu uchodźcy, ma jeszcze jakieś furtki do wykorzystania?

Może ubiegać się u nas o pobyt tolerowany lub humanitarny. Powodem przyznania takiego statusu może być np. kontynuacja kształcenia dziecka, które jest od pierwszego dnia przebywania w naszym kraju objęte obowiązkiem szkolnym. Może to być także urodzenie przez uchodźcę dziecka w Polsce. Rozpatrywanie tych statusów odbywa się m.in. na podstawie Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz konwencji praw dziecka. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie.

Tajemnicą poliszynela jest przemyt...

Pomysłowość przemytników jest duża. Papierosy można przewieźć pod podłogą samochodu, w specjalnie uszytej kamizelce lub spodniach albo w eksportowanej soli czy drewnie. Zdarzały się też próby wywozu kradzionych rowerów czy nawet traktorów, koparek, kombajnów rolniczych.

Czy obłożenie przejść granicznych, tych samochodowych, jest duże? A co z pociągami i ruchem towarowym?

Nie chcę oceniać, ale np. w ciągu ośmiu godzin jest odprawianych ok. 100 autokarów. Pociągi liczą u nas 40-60 wagonów i jest ich ok. 40 na dobę. Najwięcej, bo ponad 50-proc. ruchu towarowego, "idzie" przez przejście w Kukurykach. Nie zauważyliśmy specjalnie zmiany asortymentu przewożonych towarów, mimo zakazów ze strony sąsiadów.

To może część przechodzi przez zieloną granicę?

To zupełnie sporadyczne przypadki. Zieloną granicę mamy wzdłuż Bugu. W naszej jednostce to ok. 21 km. Jest woda, las i mosty. Przy wjeździe na most jest pawilon strażnika, który ma do dyspozycji kamerę termowizyjną.

A co mają koledzy zza Buga?

Pewnie to samo. Co ciekawe, obowiązują nas przepisy z 1961 r., które zabraniają np. fotografowania drugiego brzegu Bugu, tego białoruskiego. A jest tam wieża obserwacyjna. Jeszcze niedawno wystawiano na niej makietę pogranicznika, przesuwając ją co pewien czas. Teraz wieża nie jest już używana. Osoby próbujące przekroczyć zieloną granicę trafiają się sporadycznie. Mieliśmy pana, który do nas przepłynął przez rzekę.

Jak wyglądają patrole straży granicznej?

Latem to łódka na Bugu, są też quady, którymi objeżdżamy brzeg rzeki. No i są oczywiście patrole piesze. Trzeba przejść ok. 10-12 km wzdłuż pasa granicznego. W tych patrolach są również kobiety. Parytet w urzędzie jest zachowany...

@RY1@i02/2014/239/i02.2014.239.088000500.802.jpg@RY2@

ppłk Artur Barej komendant placówki granicznej w Terespolu

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.