Bezpieczeństwo dokumentów: nic nie zastąpi człowieka
Kryminalistyka
Rozwój technologii jest wielkim ułatwieniem przy weryfikacji autentyczności dokumentów, ale zarazem poważnym zagrożeniem. Nie można bowiem ulec przekonaniu, że sam komputer jest w stanie pokonać przestępcę. Takie opinie wybrzmiały na konferencji "Dokumenty a prawo" organizowanej przez Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych.
W inauguracyjnym wystąpieniu Ewelina Jakielaszek z PWPW, mówiła o mitach związanych z weryfikacją dokumentów. Powszechna (i błędna) jest wiara w to, że automatyczna kontrola zwiększa bezpieczeństwo.
- Nie można temu ulegać. Nawet najlepsza maszyna nie zastąpi człowieka. Może być dla niego jedynie wsparciem - przekonywała Jakielaszek.
I podała przykład: na pokład samolotu udało się wejść osobie dysponującej skradzionym dokumentem tożsamości. Wykorzystała maskę imitującą twarz prawowitego właściciela dokumentu. Automatyczna bramka była wobec takiego oszustwa bezradna. Jak podkreślała przedstawicielka PWPW, gdyby tylko przy kontroli obecny był człowiek, taka sytuacja byłaby niemożliwa.
- Nieprawdą jest, że przestępca chce jak najlepiej podrobić dokument. Chce to zrobić możliwie najtaniej oraz tak, aby osiągnąć swój cel. I właśnie tu jest największa rola kontrolera: bowiem najsłabszym ogniwem w oszustwie jest człowiek - podkreślała Ewelina Jakielaszek.
Nie oznacza to jednak, że należy zaniedbywać rozwój technologiczny. Jak zgodnie podkreślali dyskutanci, w erze coraz powszechniejszych e-dokumentów konieczne jest korzystanie z zaawansowanych systemów teleinformatycznych. Pamiętając wszakże, iż nie są doskonałe.
DGP sprawował patronat nad wydarzeniem.
Patryk Słowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu