Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Ukraińcy wykupują sprzęt wojskowy w Polsce

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Oficjalnie nie sprzedajemy broni na Ukrainę. Ale polsko-ukraiński handel kamizelkami kuloodpornymi, hełmami i zimowymi mundurami kwitnie

Doszło do tego, że zaczyna nawet brakować kamizelek i hełmów w Polsce. - Podobnie może być z mundurami zimowymi - ocenia Tomasz Czuwara, kierownik biura prasowego Fundacji Otwarty Dialog, która zbiera fundusze na wyposażenie żołnierzy armii ukraińskiej.

Informacje o dużym zainteresowaniu ze strony Ukraińców potwierdzają sprzedawcy. - Dziennie mam ok. 100 zapytań od Ukraińców - mówi właściciel sklepu Broń z Zabrza. Sprzedaje 10 kamizelek. Według niego jeszcze więcej sprzedają placówki na wschodniej granicy. Właściciele sklepów w Zamościu czy Chełmie nie chcą zdradzać kulisów swojej działalności. Potwierdzają jednak, że to do nich trafia główny strumień zamówień od obywateli Ukrainy, którzy uzyskali zezwolenia na zakup i wywóz takiego wyposażeniaod Ministerstwa Gospodarki. To warunek wywozu w pełni wartościowego sprzętu wojskowego za granicę.

Jest też inna metoda, popularna np. wśród sprzedawców w serwisie aukcyjnym Allegro. Roi się tam od propozycji typu: "Sprzedam kamizelkę taktyczną z wkładem balistycznym i hełmem gratis". Ceny takiego sprzętu zaczynają się od 400-500 zł. Atestowane kamizelki kuloodporne polskich producentów są cztery do siedmiu razy droższe.

Jak przekonuje jeden ze sprzedawców, to pełnowartościowy sprzęt, tyle że z demobilu. - Po kilku latach eksploatacji wojsko pozbywa się takiego wyposażenia, bo musiałoby przedłużać atest, czyli potwierdzać zdatność w boju, a to kosztuje nawet 2 tys. zł - tłumaczy.

Dodatkowym problemem są przepisy uprawniające do zakupu. - W Polsce kamizelka kuloodporna jest traktowana jak broń palna, choć nie zabija, ale ratuje życie - mówi Czuwara.

Przez to co jakiś czas dochodzi do spięć nabywców ze służbą celną lub strażą graniczną. Najnowszy przykład: transport na Ukrainę 200 używanych kamizelek kuloodpornych o wartości 50 tys. euro, który został zatrzymany w Lubuskiem. Chociaż do zdarzenia doszło przed miesiącem, to sprawa ujrzała światło dzienne wczoraj w związku z przesłuchaniami, jakie rozpoczął zielonogórski oddział ABW. Wiadomo, że kamizelki przez Polskę miały tylko przejechać, a na Ukrainę trafić z Łotwy. Czuwara tłumaczy, że właśnie z powodu nieżyciowych polskich przepisów obywatele Ukrainy jako ostatni punkt przerzutu ekwipunku wyznaczyli Łotwę.

To już kolejny przypadek problemów z transportami kamizelek na Ukrainę. Na początku września Prokuratura Okręgowa w Zamościu umorzyła śledztwo przeciwko obywatelowi Ukrainy, który usiłował wywieźć 42 kamizelki kuloodporne bez wymaganego zezwolenia. Kamizelki zatrzymali celnicy w marcu na przejściu granicznym w Hrebennem. Śledztwo zostało umorzone z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu.

Oleksandr Borysenko z ambasady Ukrainy w Warszawie twierdzi, że takie przypadki to potwierdzenie zwiększonego zainteresowania sprzętem wojskowym ze strony jego rodaków.

Co z bronią? - Polska obecnie nie sprzedaje broni na Ukrainę - powiedział w poniedziałek minister obrony Tomasz Siemoniak. Jednak nie wykluczył, że dostawy broni będą jednym z tematów wizyty w Polsce ukraińskiego ministra obrony.

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.