Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Wybór śmigłowca dla polskiej armii będzie kluczowy dla zbrojeniówki

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jedną z kluczowych dla bezpieczeństwa Polski kwestii jest sprzęt, jakiego używają polscy żołnierze

Wydarzenia na Ukrainie odesłały do lamusa optymistyczne wizje końca historii i kresu wojen toczonych przez wojsko. Żołnierze i sprzęt wojskowy miały zostać wyparte przez zmagania ekonomiczne. Polami bitew miały stać się rynki finansowe, a orężem - akcje, instrumenty finansowe i surowce. Wydarzenia na Ukrainie gwałtownie uświadomiły nam jednak, że konwencjonalny konflikt militarny nie przeszedł do historii. W Kijowie, na półwyspie krymskim i na wschodniej Ukrainie na naszych oczach definiuje się nowy rodzaj konfliktu zbrojnego. Nie ma w nim linii frontu. Nowe formy zmagań nie zmieniają jednak podstawowych potrzeb państw pragnących zabezpieczyć bezpieczeństwo swoich obywateli i granic. Mówiąc wprost - siły zbrojne, żołnierze i sprzęt wojskowy wciąż są Polsce potrzebne. Wiele wskazuje, że wizje zamiany wojen na zmagania finansowe, którym przez jakiś czas ulegaliśmy, były ułudą.

Bieżąca sytuacja sprawia, że znów jesteśmy we właściwym momencie, by zastanowić się nad polską armią. Konkretniej nad tym, jakich sił zbrojnych potrzebujemy, jakich chcemy i jak chcemy je budować. Jedną z kluczowych dla bezpieczeństwa Polski kwestii jest sprzęt, jakiego używają polscy żołnierze. Jego zakupy często budzą wiele kontrowersji. Ekwipunek militarny jest drogi. W opinii publicznej przy okazji niemal każdego zakupu, którego dokonuje Ministerstwo Obrony Narodowej, pojawiają się opinie o "zabawkach dla dużych chłopców". Koszty zakupu czołgów czy samolotów przeliczane są na szpitale i przedszkola. To uzasadnione argumenty i trzeba o nich dyskutować, ale warto nie tracić proporcji i nie negować sensu zakupów militarnych w ogóle. W przeciwnym razie nasi żołnierze będą stawiać czoła nowym militarnym wyzwaniom XXI wieku, używając technologii i sprzętu rodem z połowy poprzedniego stulecia. Zasada jest prosta: im lepszy sprzęt mają nasi żołnierze, tym lepiej będą w stanie chronić granice Polski, a wraz z nimi szpitale, szkoły i przedszkola.

Wydatki: duże, ale za małe

Formalnie wydatki Polski na obronność nie są małe. Co roku przeznaczamy na ten cel 1,95 proc. PKB. To więcej niż wiele bogatych państw Unii Europejskiej. Nakłady na badania i rozwój związane z wojskiem także nie są małe. MON przeznaczyło na ten cel w ubiegłym roku około pół miliarda złotych. Kolejne ponad 300 mln zł dorzuciło Ministerstwo Skarbu. Teoretycznie możemy mieć więc powody do zadowolenia. Te liczby tracą jednak na znaczeniu, nawet jeśli porównamy je z nakładami na badania i rozwój firm komercyjnych. Budżet badawczy Toyoty to około 7,9 mld euro rocznie, Volkswagena - 7,8 mld euro. Dla porównania, roczny budżet Polskiej Akademii Nauk to ok. 1,8 mld euro. Badania i rozwój własnych rozwiązań są niezwykle kosztowne.

Oznacza to, że Polska nie jest i w najbliższej przyszłości nie będzie w stanie samodzielnie spełnić potrzeb sprzętowych polskiej armii. To nie przypadek, że w ciągu ostatnich 10-15 lat do użytku wojska nie wszedł żaden znaczący sprzęt opracowany w Polsce. Ostatnia dekada uświadomiła nam też, jak wiele znaczy sprzęt. Polscy żołnierze i piloci byli, a w niektórych przypadkach nadal są wyposażeni w sprzęt niespełniający wymogów współczesnego pola walki. Problem ten uświadomiły nam misje w Iraku i Afganistanie. Okazało się, że polscy żołnierze w Iraku poruszali się samochodami terenowymi, które nie zapewniały odpowiedniej ochrony nawet przed bronią ręczną. Piloci z kolei patrolowali polskie niebo przy użyciu samolotów, które nie miały większych szans w ewentualnym starciu z nowocześniejszymi konstrukcjami.

Wiele z tych problemów zostało już rozwiązanych, także dzięki zagranicznym misjom. Polscy żołnierze są bezpieczniejsi i lepiej wyposażeni niż dekadę temu. Polskie niebo jest chronione przez pilotów w nowoczesnych samolotach myśliwskich. Przed nami kolejne problemy. Polska armia nie ma nowoczesnego śmigłowca wielozadaniowego. Nasi żołnierze używają wysłużonych maszyn produkcji radzieckiej oraz budowanych w PZL-Świdnik śmigłowców Sokół. To bardzo udana konstrukcja, używane są jej wersje bojowe, morskie i ratownicze. Potencjał tej konstrukcji nie jest jednak niewyczerpany. Sokół nie będzie nam służył przez kolejne 50 lat. MON wymaga od dostawców najwyżej jakości. To słuszne, bo od jakości sprzętu, którym dysponuje wojsko, zależy dziś więcej niż kiedykolwiek. Nie możemy liczyć, że kompromisy w zdolnościach bojowych da się zrównoważyć np. ilością. Musimy kupić sprzęt, który przyczyni się do wzmocnienia polskiego bezpieczeństwa w perspektywie kilku dekad.

Jak rozwijać zbrojeniówkę?

Jak przekonują uczestnicy debaty DGP, dla bezpieczeństwa Polski ważny jest nie tylko wybór konkretnego sprzętu. Przy okazji zakupów, których wkrótce dokona Ministerstwo Obrony Narodowej, definiuje się rola polskiego przemysłu zbrojeniowego. Polska staje przed wyborem: kupno zagranicznych rozwiązań i zbudowanie w Polsce montowni cudzego sprzętu lub próby rozwijania własnych technologii, przy wykorzystaniu niezbędnego know-how z zewnątrz. W przypadku trwającego przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla wojska od odpowiedzi na to pytanie w dużej mierze zależy przyszłość polskiego przemysłu śmigłowcowego.

@RY1@i02/2014/093/i02.2014.093.21400010a.802.jpg@RY2@

Cezary Pytlos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.