Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Inwigilacja przechodzi do sieci

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Służby nieco mniej interesują się naszymi danymi telekomunikacyjnymi, w tym billingami. Za to aż cztery razy częściej niż kiedyś sprawdzają, co robimy w internecie

Z danych zebranych przez Fundację Panoptykon wynika, że zauważalnie zmalała liczba zapytań kierowanych przez służby do operatorów telekomunikacyjnych o dane abonenckie, billingi czy informacje geolokacyjne. Z drugiej strony radykalnie wzrosła liczba wniosków do usługodawców internetowych, jak Google, Facebook czy GazetaPrawna.pl. Pyta głównie policja. W 2015 r. wystosowała ona 215 tys. takich zapytań, a rok wcześniej było ich tylko 50 tys. Co ciekawe, liczba wniosków ABW utrzymuje się na podobnym poziomie ok. 2 tys.

Czym tłumaczyć tak nagły i duży wzrost zainteresowania policji tym, co robimy w sieci? Zapytaliśmy o to Komendę Główną, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Zdaniem Katarzyny Szymielewicz z Panoptykonu to właśnie jest najgorsze, że nie wiemy, czy wzrost liczby zapytań znajduje uzasadnienie.

- Jako społeczeństwo musimy się domyślać powodów, dla których policja i inne służby nagle zaczynają się nami bardziej interesować. Takie domysły, w mojej opinii, prowadzą donikąd - zaznacza.

- Mogę jedynie spekulować, że być może dane przetwarzane przez firmy świadczące usługi internetowe są coraz bardziej atrakcyjne, ponieważ wszyscy intensywniej korzystamy z tych usług. Być może jednak pojawiła się konkretna sprawa, w związku z którą sięgnięto za jednym zamachem po dużą liczbę internetowych metadanych - dodaje.

Innym powodem może być wypowiedzenie walki przestępczości internetowej, np. piractwu. Fundacja Panoptykon skierowała do policji w trybie dostępu do informacji publicznej prośbę o ujawnienie szczegółowych informacji, m.in. jakich przestępstw dotyczyła konkretna liczba zapytań. Na razie nie ma odpowiedzi.

Jak wynika z wcześniejszych badań, służby proszą głównie o podanie adresu IP i personaliów użytkowników serwisów. Może chodzić np. o adres IP komputera, z którego pochodzi dany wpis na forum czy też z którego wrzucono piracki plik. Dostępne są również dane o czasie logowania, aktywności w sieci czy przesłaniu wiadomości (choć jej treść już nie).

- Coraz częściej zamiast wysyłać SMS czy dzwonić, kontaktujemy się za pomocą aplikacji internetowych. Być może służby zauważyły te zmiany i stąd większe skupienie się właśnie na internecie - domniemywa dr Paweł Litwiński, adwokat i ekspert Instytutu Allerhanda.

Zainteresowanie służb naszą aktywnością w internecie może się jeszcze zwiększyć w związku z wejściem w życie przed miesiącem ustawy inwigilacyjnej. Upraszcza ona dostęp do danych o internautach. Dotychczas były udostępniane na wniosek, a więc służby musiały wskazać konkretne prowadzone przez siebie postępowanie. Teraz nie muszą się już z niczego tłumaczyć. Co więcej, mogą poprzez sztywne łącza mieć bezpośredni dostęp do informacji o użytkownikach danego serwisu.

- Mam nadzieję, że jeśli przełoży się to na dalszy wzrost liczby zapytań, to szybko się tego dowiemy i rząd wyciągnie z tej informacji właściwe wnioski - zaznacza Katarzyna Szymielewicz i apeluje do samych usługodawców, by rozważyli możliwość publikacji raportów przejrzystości. Robi tak m.in. Google, który informuje, ile otrzymał wniosków o dostęp do danych o użytkownikach i ile z nich uwzględnił.

Nowe przepisy wprowadziły obowiązek przekazywania raz na pół roku sprawozdania na temat pobranych przez służby danych. Z niego jednak również się nie dowiemy, czy ewentualny wzrost zainteresowania tym, co robimy w sieci, ma obiektywne uzasadnienie. Sprawozdania będą się ograniczać raczej do podstawowych danych.©?

@RY1@i02/2016/056/i02.2016.056.18300010a.802.jpg@RY2@

Jak często sprawdzają nas służby

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.