Najważniejszy oddział w kopalni
Ratownicy KGHM nie tylko z oddaniem i narażeniem własnego życia ratują swoich kolegów w razie wypadków, świetnie sobie też radzą w ćwiczeniach oraz zawodach, gdzie muszą rywalizować z jednostkami ratowniczymi z całego kraju
Aby zostać ratownikiem, trzeba spełnić wiele wymagań i przejść skomplikowane kwalifikacje. Każdy kandydat na członka drużyny ratowniczej musi być gotowy do poświęceń w sytuacji ratowania życia innych.
Nieustraszeni zawodowcy
Oddział ratowniczy KGHM – Jednostka Ratownictwa Górniczo-Hutniczego (JRGH) zatrudnia 114 osób, w tym 80 strażaków oraz 14 zawodowych ratowników górniczych. Ich pracę stale wspomaga ok. 400 doskonale wyszkolonych ochotników, na co dzień pracowników dołowych, którzy świetnie się orientują w tym, jakie są warunki pracy pod ziemią. Kandydaci na ratowników muszą posiadać m.in. odpowiednie predyspozycje psychofizyczne: bardzo dobrą sprawność fizyczną, zdolności decyzyjne, organizacyjne i przywódcze, dużą odporność psychiczną, zwłaszcza w sytuacjach krytycznych, zdolność do szybkiej analizy i reakcji na napływające równocześnie sygnały oraz – co jest bezwzględnie konieczne – umiejętność harmonijnej współpracy z zespołem. Muszą mieć także skończone 21 lat i przepracować przynajmniej 24 miesiące w ruchu zakładu górniczego.
Jednostka stale jest gotowa do akcji ratunkowych zarówno pod ziemią, na ziemi, jak i nad ziemią, a także pod wodą. W składzie JRGH znajduje się sekcja wysokościowa oraz zastępy nurków.
Zadaniem ratowników jest niesienie niezbędnej pomocy wszystkim oddziałom KGHM Polska Miedź w likwidacji skutków pożarów, tąpań i zawałów, wdarcia się wody, awarii energomechanicznych, technicznych, chemicznych i ekologicznych, jak również zabezpieczanie bezawaryjnej produkcji w ciągu technologicznym poprzez wykonywanie szeregu prac profilaktycznych.
24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu
Dla ratowników nie istnieją święta, dni wolne, wakacje. Stałe, całodobowe dyżury w kompleksie straży pożarnej pełni minimum 13 strażaków. Z kolei w Górniczym Pogotowiu Ratowniczym zespół dyżurujący składa się z się z 15 ratowników w trzech zastępach, kierownika drużyny, mechanika, lekarza i specjalisty JRGH. Oddział ma podpisane umowy z 11 lekarzami różnych specjalności, w tym chirurgiem, psychiatrą, kardiologiem, lekarzem medycyny pracy i internistami. Lekarz ratownik wraz z sanitariuszami lub trzema zastępami ratowniczymi dojeżdża do najdalej położonego szybu w ciągu 10–15 minut od chwili wezwania drogą na powierzchni oraz w ciągu 20–30 minut dołem kopalni, do najdalej od szybu położonego oddziału górniczego. Czas mobilizacji ratowników do zastępów specjalistycznych nie przekracza 60 minut.
W ramach JRGH działają także sekcje specjalistyczne. Jedną z nich są ratownicy wysokościowi, szkoleni przez ratowników z Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (pogotowie do prac w wyrobiskach pionowych i o dużym nachyleniu). Drugą grupą są nurkowie, przygotowani do działań w najtrudniejszych warunkach pod wodą. Poza działaniami w sytuacjach kryzysowych ratownicy, wykonując szereg prac profilaktycznych zabezpieczają także bezawaryjną produkcję w ciągu technologicznym. Dla przykładu w 2012 r. nurkowie udzielali pomocy między innymi przy usuwaniu awarii w Zakładach Wzbogacania Rud, Zakładach Górniczych „Polkowice-Sieroszowice” czy wymianie krat na kolektorach poboru wody z rzeki Odry w Hucie Miedzi „Głogów”. Ratownicy wysokościowi prowadzą między innymi prace profilaktyczne polegające na czyszczeniu zbiorników retencyjnych, szybików i kontroli obudowy.
Stres i łzy, ale czasem łzy szczęścia
Jak informuje lokalny portal www.lubin.naszemiasto.pl przez ostatnie 18 lat miedziowi ratownicy wyjeżdżali do akcji 154 razy. – To 154 profesjonalnie przeprowadzone przedsięwzięcia, mnóstwo stresu, ale również radości. Choć czasami zakończenie akcji przynosiło łzy – czytamy na portalu. Cytowany przez niego Piotr Walczak, dyrektor naczelny Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego, zapewnia jednak, że rok 2018 jest wyjątkowo spokojny. W jego ocenie najtragiczniejszy był 2016 r., w którym zginęło najwięcej pracowników KGHM. To wtedy na Rudnej w jednym wypadku życie straciło ośmiu jego kolegów.
Dla ratownika akcja kończy się, gdy dotrze do ostatniego zaginionego w akcji. Nie dopuszcza też myśli, że może on nie żyć – zawsze idzie po żywego człowieka. Dwa lata temu się nie udało, ale bywa też tak, że nadchodzi zwątpienie, a akcja kończy się szczęśliwie. Szef ratowników na portalu wspomina wcześniejszą akcję na kopalni Rudna z marca 2013 r. – Po wstrząsie na Oddziale G-3, 19 górników zostało odciętych. Przez kilka godzin nie było z nimi żadnego kontaktu. Miałem czarne myśli, przyznaję – opowiada. – Ale w końcu dotarliśmy do nich poprzez szczelinę od strony sąsiedniej kopalni Polkowice-Sieroszowice. Wszyscy, choć zestresowani, z niewielkimi obrażeniami wyszli bezpiecznie na powierzchnię. Nikt nie trafił do szpitala, po przebadaniu wszyscy wrócili do domów. To dwie diametralnie różne i piekielnie trudne akcje. Raz liczyliśmy na to, że wyciągniemy kolegów żywych, wcześniej obawialiśmy się, że będzie tragicznie. A rzeczywistość pokazała coś zupełnie innego – podsumowuje.
Ratownicy KGHM Polska Miedź po akcjach mają zapewnioną pomoc psychologiczną. – Kiedyś popełniłem błąd, pytając – kto potrzebuje takiego wsparcia? Jak można było przewidzieć, nikt się nie zgłosił. To dumne chłopaki. Dlatego teraz rozmowa z psychologiem jest obowiązkowa dla wszystkich uczestniczących w akcji – dodaje szef JRGH.
Jednostka powstała na potrzeby koncernu, ale w razie potrzeby udziela pomocy cywilom spoza KGHM. Ma na koncie akcje przy m.in. zawalonej kamienicy w Mirsku, powodziach w roku 1997 i w 2010, licznych wypadkach drogowych i awariach techniczno-technologicznych. Ratownicy pomagali też w międzynarodowych akcjach ratowniczych m.in. po trzęsieniu ziemi w Armenii w 1988 r. oraz w Turcji w 1999 r.
Niezawodny sprzęt to podstawa
Efektywne działanie w najtrudniejszych warunkach wspomaga niezawodny sprzęt. W wyrobiskach górniczych kopalń świetnie sprawdza się system bezprzewodowej łączności ratowniczej RATRA, służący do koordynacji działań służb ratowniczych w miejscu prowadzenia akcji, przede wszystkim w podziemnych wyrobiskach kopalń. Może on być również stosowany w akcjach prowadzonych na powierzchni, szczególnie wtedy, gdy inne środki łączności są zawodne lub niedostępne.
Najłatwiej przetestować niezawodność sprzętu podczas zawodów. Do historii weszły już coroczne Zawody Zastępów Ratowniczych i Jednostki Straży Pożarnej Wydziału JRGH. Latem wytypowano najlepszych z najlepszych, którzy wzięli udział we wrześniowej rywalizacji. Do poszczególnych konkurencji zostali wybrani liderzy, którzy mieli zorganizować, zmotywować i wygrać rywalizację. Walka toczyła się w kilku dyscyplinach: konkursie wiedzy, pierwszej pomocy, rywalizacji mechaników w obsłudze aparatu BG4, torze przeszkód, konkurencji sprawności zastępów ratowniczych. Był jeszcze duathlon (biegi i rower), gdzie punkty przyznawano za miejsca osób z poszczególnych oddziałów, oraz konkurencja ratownictwa wysokościowego – zastępy musiały podjąć fantoma ofiary wypadku zaczepionego na linie w połowie wieżyczki ośrodka GPR w Sobinie.
Reprezentacja ratowników KGHM od lat sprawdza się też na międzynarodowych zawodach. W 1999 r., przy okazji pierwszych swoich zmagań w USA, Polacy zajęli piąte miejsce. Rok później stanęli już na podium, i to od razu jako zwycięzcy. Podobnie było w 2004 r. Ratownicy Polskiej Miedzi byli najlepsi spośród 12 drużyn, które rywalizowały w Głogowie. Swoje umiejętności ratownicy potwierdzili też w dwa lata później w Chinach, zwyciężając w jednej z konkurencji, a w dwóch innych zajmując trzecie miejsce.
Podczas dziesiątej edycji mistrzostw świata jednostek ratowniczych w Kanadzie w 2016 r. ratownicy zdobyli brązowy medal w klasyfikacji generalnej zawodów. W konkurencji wysokościowej nie mieli jednak sobie równych i stanęli na pierwszym miejscu podium.
Fot. Shutterstock
ELG
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu