Szpiega zatrudnię od zaraz
Nie będzie to służba à la James Bond, ale można przeżyć przygodę i zobaczyć, jak wywiad wpływa na rzeczywistość polityczną. Tak oficerowie Agencji Wywiadu przekonują studentów do pracy w tej instytucji
Andrzej i Bogdan wyglądają niepozornie. Mają w sobie coś z urzędników średniego szczebla. Bez trudu można ich wziąć za dyrektorów departamentu w jakimś ministerstwie albo naczelników wydziału w powiecie. Taki wizerunek to w ich pracy zaleta. Nie jest zresztą wykluczone, że mają udokumentowaną w CV pracę w jakimś resorcie albo państwowej instytucji. Łatwo nawiązują kontakt, mówią zwięźle i ciekawie. W upalne czwartkowe popołudnie pojawili się w prywatnej szkole wyższej – Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Mieli umówione spotkanie ze studentami. Przyszło mniej więcej 50 osób, w większości panowie. Celem Andrzeja i Bogdana było nakłonić ich do wysłania aplikacji do ich firmy.
Uczelniane biura karier rocznie organizują takich wizyt dziesiątki. Ta była jednak dość nietypowa, bo nie wiadomo, czy Andrzej i Bogdan naprawdę mają takie imiona. Wiele pytań zbywali słowami: nie bardzo możemy o tym mówić. Specyficzny sposób rekrutacji. Ale w służbach specjalnych nie da się inaczej. Panowie bowiem reprezentowali Agencję Wywiadu, która już od jakiegoś czasu kolęduje po uniwersytetach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.