Małysz pokonał Schlierenzauera, reszta Polaków nie weszła do finału
Adam Małysz zajął 8. miejsce w inaugurującym Turniej Czterech Skoczni konkursie w Oberstdorfie. Tuż za Polakiem został sklasyfikowany faworyt imprezy - Gregor Schlierenzauer.
Pierwszy występ Małysza w TCS można uznać za sukces. Ciężkie warunki, wirujący wiatr i padający deszcz dla wielu stanowiły przeszkodę nie do przejścia. Ale nie dla Małysza, który dzięki ósmemu miejscu wciąż liczy się w walce o podium na koniec imprezy.
- Adamowi w rywalizacji z najlepszymi nadal odrobinę brakuje. Ale jego skoki są dobre - mówił trener Łukasz Kruczek.
Po krótkim pobycie w Szczyrku w postawie Małysza dostrzegalne sa wyraźne zmiany - większa pewność siebie, powtarzalne skoki treningowe na odległość 130 metrów oraz większa umiejętność radzenia sobie w trudnych warunkach. Tam, gdzie inni sobie nie dają rady, on jest w stanie "wycisnąć" więcej. W pierwszej rundzie to było 117,5 m, a w finale o blisko 7 metrów dalej. Kolejna próba w Garmisch-Partenkirchen. Jeśli i tym razem w rywalizację sportowców nie wmiesza się wiatr, powinniśmy poznać prawdziwą moc Małysza, ale i jego najgoroźniejszych rywali, którzy rozzłoszczeni wpadkami na inaugurację na pewno będą chcieli się odegrać.
Chwilową poprawę warunków atmosferycznych wykorzystali Janne Ahonen i Andreas Kofler. Fin, który jako pierwszy przekroczył granicę 136 m, z 11. miejsca zajmowanego po pierwszej serii awansował na drugie, po drodze pokonując faworyzowanych Simona Ammanna i Gregora Schlierenzauera. Uległ tylko Austriakowi Koflerowi, który odniósł swoje drugie zwycięstwo w karierze. Ale kwestia zwycięstwa w TCS jest nadal otwarta, bo "kto wygrywa w Oberstdorfie, to nie wygrywa w całym turnieju". Wyjątkiem był Sven Hannawald w sezonie 2001/2002.
Deszcz, śnieg i zmienny wiatr - zamiast dalekich lotów w Oberstdorfie kibice przez całą pierwszą i większość drugiej rundy oglądali skoki w granicach stu dwudziestu kilku metrów. Poziomu rywalizacji nie uratowała nawet na prędce podjęta przez Waltera Hofera, dyrektora konkursu z ramienia FIS, decyzja o powtórzeniu pierwszej serii skoków. Z warunkami nie poradzili sobie ani Stefan Hula, ani Krzysztof Miętus, którzy podzielili los m.in. stawianego wśród faworytów do zwycięstwa w całym turnieju Bjoerna Einara Romoerena, medalisty igrzysk olimpijskich Michaela Uhrmanna czy będącego w ostatnim czasie w fantastycznej dyspozycji Francuza Emmanuela Chedala.
Nic więc dziwnego, że ponownie ożywiły się dyskusje dotyczące wprowadzenia nowych przepisów uwzględniających w nocie nie tylko odległość, ocenę stylu, ale też zmienne warunki atmosferyczne. Gorącym zwolennikiem zmian jest trener Norwegów Mika Kojonkoski, ale też Adam Małysz. Obydwaj uważają, że dzięki rewolucji w notach skoki staną się nie tylko atrakcyjniejsze dla kibiców, ale także sprawiedliwsze. Na ewentualne zmiany trzeba będzie jednak poczekać najprawdopodobniej do przyszłego sezonu.
Jednym z największych przegranych poniedziałkowych kwalifikacji był Kamil Stoch, który obok Rosjanina Dimitrija Wasiliewa jako jedyny zawodnik z czołowej piętnastki Pucharu Świata nie znalazł się w turniejowej pięćdziesiątce. Stoch, czwarty skoczek ubiegłorocznych mistrzostw świata z Liberca, szykowany jest na następcę Adama Małysza. - Kamil od jakiegoś czasu pracuje z psychologiem, z roku na rok robi postępy. W tym sezonie celem dla niego jest walka o czołową piętnastkę, może dwudziestkę - mówił jeszcze niedawno prezes Tajner. Niestety na początek Turnieju Czterech Skoczni była wpadka i tylko 106,5 m. - Kwalifikacje zaczęły się bardzo fajnie. Pogoda dopisywała, aż w pewnym momencie wzmógł się wiatr. Przez jakieś 5 - 7 minut dmuchał w plecy i wtedy zaczęły się problemy - tłumaczył Kruczek, sugerując, że Stoch miał po prostu pecha.
- Porażka to przede wszystkim wina warunków atmosferycznych. Właśnie analizuję na komputerze skoki z kwalifikacji. Oczywiście skok Kamila mógł być lepszy, ale nie był zły. Tak samo wiatr "wyciął" Wasiliewa, Koch też miał wielkie problemy - dodał trener.
Okazja do rehabilitacji w sylwestrowe popołudnie.
@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.000.019a.001.jpg@RY2@
Skoczek z Wisły dobrze poradził sobie w trudnych warunkach atmosferycznych
Jerzy Kleszcz/newspix.pl
Marta Pytkowska
marta.pytkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu